Facebook Google+ Twitter

Refleksje Dnia Zadusznego i Dnia Wszystkich Świętych

Jak grzyby po deszczu wyrastają nowe artykuły nadsyłane na konkurs weekendowy. Ja wiem, że raczej na nagrodę nie mam szans, ale piszę refleksję na temat pierwszych dni listopadowych.

Wczoraj odbyła się uroczystość Wszystkich Świętych. Dzień ten był piękny, pełen wspomnień, ale raczej radosny, ponieważ to wczoraj mieliśmy się cieszyć z tego, że mamy tylu świętych, że orędują oni za nami w niebie.

Zaś dzisiejsze święto - Dzień Zaduszny to dzień modlitwy za naszych zmarłych, za dusze w czyśćcu cierpiące. Kiedy wczoraj po Mszy świętej udałam się z rodzicami na okoliczne cmentarze aby pozawozić kwiaty i pozapalać znicze bliskim zmarłym, to ogarnęło mnie jakieś dziwne zagadnienie. Zaniepokoiłam się i zaczęłam się zastanawiać ilu świętych może być w Niebie?

Biblia ogłasza, że jest ich tysiące (nie potrafię w tej chwili znaleźć cytatu), a tak naprawdę tych zmarłych zasługujących na świętość jest więcej. Dwa lata temu moja koleżanka straciła maleńkie kilkutygodniowe dzieciątko. Chłopczyk bardzo chorował. Uważam, że mały powinien zostać świętym.

A taki pijak, który całe swe życie przehulał? - Na pozór wydaje mi się, że taki ktoś do Nieba na pewno nie pójdzie. A jednak, dlaczego nie? Przecież Pan Bóg wybacza nam grzechy i dlaczego takiemu ma ich nie przebaczyć?

No tak, to są moje rozmyślania, na szczęście nie mnie jest dane oceniać, muszę się tylko modlić i prosić Pana Boga abyśmy wszyscy świętymi byli.

Kolejne moje rozważanie. Właściwie to nie lubię tych dni listopadowych, świątecznych. Jest mi smutno. Po raz kolejny zdaję sobie sprawę z upływającego życia, z przemijania. Po raz kolejny zatrzymuję swe myśli. Myślę o tym, że życie się kiedyś skończy, że nic tu na Ziemi nie trwa wiecznie.

Jednak jest także i radosny aspekt tych dwóch dni. Wspomnienie zmarłych, tych co odeszli w tym roku, kilka, a często nawet kilkadziesiąt lat temu. Właśnie wczoraj spacerując po cmentarzu tato mi opowiadał kim była ciotka Polcia, a kim wujek Stasiu... przypomniałam sobie troszkę historię mojej rodziny, a także odwiedziłam groby tych bliskich, których na co dzień z powodu braku czasu, jakiegoś zapomnienia, nie odwiedzam.

Mam taki zwyczaj, że w uroczysty Dzień Wszystkich Świętych spacerując wieczorem po cmentarzu mam w kieszeni kilka zniczy i zapalam je tym zmarłym, o których nikt tego dnia nie pamiętał. Wczoraj trudno było znaleźć taki grób, zapaliłam tylko jedną świeczkę w miejscu, gdzie leży mój pradziadek, w miejscu, gdzie nie ma już śladu po pomniku, mogile. Ale ja wiem, że to jego miejsce spoczynku, a wiem to z dawnych opowieści mojego taty. Zadumą, chwilami wzruszeń, pięknymi chryzantemami i płonącymi zniczami kończy się uroczystość Dnia Zadusznego.

Choć wczorajsze i dzisiejsze święto nie należy do świąt wesołych, to ja juz wiem i zrozumiałam, że są to święta bardzo radosne. Piękna jest pamięć o zmarłych blizkich i dalszych, wspomnienie tych co już dawno odeszli, oraz o tym, że życie ludzkie tak naprawdę nie kończy sie tu na Ziemi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Napisałam ten artykuł z potrzeby chwili, ot moje przemyslenia. I pomyslałam sobie, ze jak nie wyjdzie to nie opublikuję, zdaję sobie sprawę, że choc się staram to jeszcze w dziennikarstwie słaba jestem :-)) ale chyba sie udało, bo mnie się podoba.

A co na to moi redakcyjnie koledzy i koleżanki? Oceniajcie szczerze i komentujcie! Karzda uwaga jest dla mnie cenna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.