Facebook Google+ Twitter

Refleksje przechery 3/13

Po długim i bolesnym namyśle, wobec natłoku sensacji bieżących, tematem dzisiejszych refleksji przechery będzie wywiad z polskim arbitrem elegantiarum i pies.

Czekając na odśnieżanie / Fot. Jadwiga KowalczykW świecie ludzi przemknęła kilka dni temu przez łamy prasy wiadomość o dochodowym interesie zakładanym między innymi przez niektóre modelki, a wywiadu na ten temat udzielił człowiek najbardziej zorientowany w temacie – pan Jacyków. Niestety, aby przeczytać wywiad w całości, należy zaświadczyć osobistym kliknięciem w okienko, iż jest się osobą dorosłą. Kliknięcie w drugie okienko chroni cnotę i nie wodzi na pokuszenie.

Zakonnice, Terlikowski i chóry parafialne czytać tego nie będą, a małolaty wiedzę o życiu, szczególnie tym eleganckim,
poza lekcjami religii zdobyć przecież muszą, więc to drugie okienko zycia wielkiego sensu nie ma. Ale nie mnie o cenzurze decydować.

Wracając do treści wywiadu, przytaczam na zachętę grzeczny fragmencik, w którym pan Jacyków powiada: "Wszystko zależy od tego, czy modelka umie być dyskretna, czy też robi to na tyle niedyskretnie, że ludzie o tym wiedzą. Dopóki będą ludzie biedni i ludzie bogaci, to zawsze znajdą się tacy biedni, którym będzie wszystko jedno, w jaki sposób staną się bogatymi."

Resztę, zawierającą proste, żołnierskie słowa i przesłanie dla niespełnionych marzeń mamusiek włóczących swe pociechy na castingi - w całości można przeczytać w serwisie tokfm.pl.

Jeśli jednak ktoś nie zechce czytać wywiadu z panem Jacykowem, straci niewiele, bo telewizornia w cyklu „dla przedszkolaków” pokazała klasyczne dawanie d… za pieniądze przez osobników płci obojga, zakotwiczonych na wysokich stanowiskach w Sejmie.

W sumie - nie jest ważny sposób zarabiania, ważne jest - ile tego się uskłada. Kojarzy mi się to z podobną sytuacją w Irvingowym "Świecie według Garpa", gdzie umierająca po operacji prostytutka wyjaśnia: skoro wycięto jej "portmonetkę" i zarabiać już nie będzie - oszczędności życia przeznaczy na godne, solidnie opłacone umieranie w najdroższej wiedeńskiej klinice. Na marginesie dodam, że dama owa funkcjonowała podczas okupacji Wiednia przez ruskich, swoje przeszła, gwałtów na ciele doznała, ale o odszkodowanie nie wystąpiła.

Tyle o obyczajach w tak zwanych sferach, przyszła więc pora na psa. Pies, którego widać na załączonej fotografii, jest mieszkańcem mojego osiedla, wyprowadza swojego pana na spacer i odznacza się tym, iż bada otaczający go świat nie tylko psim nosem, ale i wzrokiem z pozycji wyprostnej. W dniu wczorajszym bezskutecznie wypatrywał służb miejskich, grzęznąc w śniegowej beri pokrywającej lodowe muldy. Do zdjęć pozuje chętnie a na pytanie „co słychać piesku” odpowiedział mi rymem:

Q…wa, co za aura wredna
Ani chodzić ani pełzać
Ni w kończynach się rozeznać
Która cała, która w częściach
Nie ma, nie ma zimą szczęścia.

Takim poetyckim akcentem zakończyło się nasze spotkanie, po którym rozstaliśmy się buksując na lodowych muldach każde w swoja stronę; on pazurami, ja protektorami zimowych, markowych butów.
Byle do wiosny.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Niby wiadomo powszechnie, że wszystko schodzi na psy.
Ale dopiero elegancka de`nerwacja, czyli psiakość q...rwica związana z powszechnym q...restwem i przewagą aury nad służbami (odśnieżającymi) potrafią człeka uspokoić, że mamy status q...uo...:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Aleksandrze!
A jak Autor - to pierwsze hasło do opracowywanego "Alfabetu Jadwigi"; przykładem reperezentacyjnym będzie Pańska analiza wiersza okolicznościowego, jaki wygłosił zapodany pies, zdegustowany faktem, że może ogrzać po ludzku tylko przednie łapy. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pni Jadwigo...
Przypuszczam, że to jeden z tych utworów poetyckich, który poróżnił historyków literatury. Jedni przypisują go wczesnym i nigdy nie publikowanym wierszom Michaliny Wisłockiej inni Wisławy Szymborskiej.

Co do jednego są zgodni - poezja najwyższego lotu.

Profan może interpretować go jako depresyjno-refleksyjny. Prawdziwy smakosz i koneser sztuki od razu dostrzeże jego niepowtarzalny urok, wdzięk i optymizm bijący z każdego wersu. Dystans jaki autorka przejawia do własnej cielesności tonowany jest niby to chęcią chodzenia i pełzania ale w istocie wyraża apoteozę szarej codzienności,a jednocześnie pochwałę wysiłków wzbijania się w rejony dostępne "tylko dla orłów".
Ostatni wers to nie prozaiczna tęsknota za wiosną lecz w prosty sposób oddana idea nadziei bez której życie nie ma sensu.

Wulgaryzm użyty przez autorkę jest niczym egzotyczna roślina rosnąca na leśnej polanie. Nie pytajmy dlaczego tylko zachwyćmy się jego nieoczekiwanym w takim miejscu pięknem.

Takie kontrapunktowe zestawienie z pogodą pozwala nam na nieoczekiwane zdystansowanie się - zgodnie zresztą z wyrażoną przez autorkę myślą - do aury w ogóle. Nie ma bowiem znaczenia czy słota, deszcz czy bezchmurne niebo - ważne jest życie.

Autor, autor..!!! Wywołuję autora na bis.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wierszyk uroczy... ale zima, zwłaszcza "piękna" breja w Warszawie, już nie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Już starożytni mówili, że pieniądz nie jest naleśnikiem (olet czy omlet - prawie to samo). Terlikowski nie rózni się specjalnie od wspomnianych modelek tyle, że czyni to mniej dyskretnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 25.01.2013 07:57

W moim odczuciu castingi dla małolatów i dalsza procedura wykorzystania mocno nieletnich zwycięzców i zwyciężczyń jest zwykłym handlem dziećmi, co u mnie budzi wielki niesmak.

Natomiast fotografia z wierszykiem w kontekście obecnej aury ogromnie mi się podoba i uważam, że oba mogłyby z dużym powodzeniem zasilić kącik satyryczny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.