Facebook Google+ Twitter

Refleksje przechery 6/13

Jak wskazują znaki na ziemi i niebie, przepracowaliśmy na naszym portalu sprawę końca świata przedwcześnie, kierując się przepowiedniami, wróżbami i datami wyssanymi z brudnych paluchów. Słusznie więc teraz ponosimy skutki bezmyślnej...

 / Fot. PAP...paplaniny, bo dopiero teraz jesteśmy świadkami początku końca. Przede wszystkim, w dniu ogłoszenia abdykacji papieża, znawcy historii obliczyli błyskawicznie na palcach, że poprzednie takie wydarzenie miało miejsce ca.700 lat temu; nikt jednak nie uraczył nas wiadomością, czy kiedykolwiek piorun tak spektakularnie strzelił w kopułę Bazyliki i kto za tym stoi.
Dla wyjaśnienia tej sprawy powinny zabrać się czym prędzej telewizyjne pogodynki, które wyraźnie wolą nas straszyć gołoledzią i kusymi spódniczkami. Pięknego Wasilewskiego gdzieś wcięło, Zubilewicz, ach! nie dla nas bryluje, a król Jezus Chrystus nie interweniuje bo go zacementowali w Świebodzinie i musi biedak pozłacanej korony pilnować.

Drugim wydarzeniem zwiastującym początek końca – nie wiem jeszcze czyjego – stało się oświadczenie nieustajacego w wysiłkach prezesa, który wymyślił wreszcie konkret w temacie (bez)dzietności: otóż „trzeba sprawić, aby posiadanie dzieci stało się modne”.
Aż mnie w fotel wbiła genialna prostota tego pomysłu, bo przecież nie ma takiej mody, na którą baba nie poleci; a że kierunki modowe ustalają faceci – czekam na chmarę noworodków pełzających na wybiegach i oklaski, jakie na zakończenie pokazu zbiera w lansadach i białym żabocie ich twórca – Jarosław.

Projekt nie wymaga godzin ciężkiej pracy twórcy nowego trendu, bo jak wynika z doniesień prasowych – rośnie liczba gwałtów w szkołach, a przecież dzieci z gwałtów to marzenie pana Górskiego, który kazałby nawet własnej żonie dzieciaka z gwałtu urodzić.
Inna rzecz, że gdyby któraś zgwałcona mama bachora nie chciała – pan Górski przypomina „że przecież są okna życia”.
W ten sposób, zbierając do kupy pomysły na wzmożenie dzietności przy pomocy pana Kaczyńskiego, doszłam prawie do końca, ale gdzieś z tyłu głowy kołacze się myśl, że jakoś dziwnie w niesłusznej Polsce Ludowej dzieci rodziło się więcej.

Kilka czynników pamiętam: starzy kawalerowie płacili podatek, zwany „bykowym”, potężna armia z poboru robiła w trakcie przepustek co mogła, elektryki często brakowało, a nowomiejski establishment nie bał się wielodzietności, bo do miast wnosił tradycje z dworskich czworaków. Teraz zapomniał wół jak cielęciem był i rodzenie zostawia na peryferiach. Dosłownie i w przenośni.

Nie wiem jak jest teraz, bo jestem panną z odzysku, a nie starym kawalerem, rozprawiającym o modzie na dzieci, ale na marginesie wspomnieć należy, że marnuje się w Polsce ogromny potencjał rozrodczy u panów, którzy nosząc koloratki nawołują, apelują, zakazują, nakazują, pouczają, ślinią się słuchając spowiedzi, trochę potomstwa robią na lewo, ale w zasadzie mogliby opanować w legalnych związkach swoje namiętności o których tak pięknie mówi bp. Pieronek. Z tego też uzbierała by się spora gromadka modnych tatusiów, z własnymi synusiami w objęciach.(vide tekst pana Janka Boskiego http://www.wiadomosci24.pl/artykul/260395.html)

Ostatnie wydarzenie, zwiastujące zamieszanie wokół ziemi miało miejsce dzisiaj, ale ludziska ponieśli szkody na ciele i dobytku, przeżyli autentyczny szok, więc tu podrwiwać sobie nie będę z oczywistych powodów.
Zagadką pozostaje jednak, czemu akurat rosyjska ziemia przyciąga meteory, które wywalają spektakularne dziury w ziemi i szyby w oknach. To jest pytanie dla geologów, ale poza fachowcem od geotermii z Torunia, żadnego innego w telewizji nie uświadczy.

Ponieważ nie wiadomo , co nam jutro na głowy z nieba lub mikrofonów spadnie i czy warto na to czekać – zrodził mi się samorzutnie pod palcami kawałek poezji. Aptecznej:

Wokół zima, słońca ni ma
Uprzątają śnieg z ulicy
Łeb mnie boli jak cholera
Łyknąć może znieczulicy
Coś w apteczce się uzbiera
Tu pastylka, tam kapsułka
To rozpuścić w szklance wody
Może by tak wszystko razem
Chlapnąć sobie dla wygody

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (30):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 18.02.2013 09:06

@Pani Jadwigo, kiedy byłam bezdzietną, zastanawiała mnie przyczyna spadku przyrostu naturalnego w Niemczech i w Szwajcarii, w których widziałam dobrobyt pozwalający na utrzymanie licznej rodziny i zagwarantowanie potomstwu pełnego wykształcenia jak również start w samodzielną dorosłość.
Kiedy urodziłam, przestałam zawracać sobie głowę takimi dylematami, bowiem jasnym stało się, że żadną sztuką jest urodzić, a prawdziwe problemy zaczynają się dopiero potem.

Pani wniosek: Biedacy takich dylematów nie mają...itd. - wydaje mi się trafiać w sedno przyczyny ich większej dzietności. Najczęściej słyszy się taką argumentację: "Szczęśliwie jest troje, to i czwarte się uchowa". "Jakoś przecież jest, to i jakoś będzie". "Tak Bóg chciał".

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.02.2013 08:50

@Panie Andrzeju, do pańskiego komentarza dodam jeszcze postulat samych duchownych - zachować dobrowolny celibat dla tych, którzy chcą sięgać po purpurę.

A zatem, jak by nie patrzyć, idzie NOWE.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Odnoszę wrażenie, że dyskusja, mimo różnych wątków poruszonych w felietonie, została zdominowana przez osobę alergicznie reagującą na wątek "kler", a kontrargumenty i próby rozwinięcia tematów obocznych (np.równouprawnienie) - odbijają się jak groch od sciany.
W zwiazku z czym dyskusja wygasa, a przecież ciekawie byłoby zastanowic się, dlaczego najmniejszą ochotę do posiadania dzieci wykazują osoby dobrze sytuowane, ustawione zawodowo i mające materialne warunki do posiadania dzieci. Wszak solidny status materialny nie jest przyczyną bepłodności biologicznej.
Podejrzewam, że chodzi o niechęć do rezygnacji z części atrakcji, jakie niesie życie bez dzieciaka, mniejszą dyspozycyjność w pracy i dla męża/partnera, ograniczenie bywania w towarzystwie i utrzymania się na topie, lęk przed utratą dobrej figury, itp. itp
Biedacy takich dylematów nie mają; stąd większa rozrodczość wśród rodzin biednych, które przy niskim poziomie przygotowania zawodowego, co ogranicza możliwości pracy - pogłębiaja swoją biedę tym bardziej.
I to jest autentyczny dylemat, którego dzietnośc lub bezdzietność "celibatowych" nie rozwiąże.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@bo jeśli krytykujemy tych z potencjałem rozrodczym, to "jechać po bandzie" tylko po niektórych z całego zbioru, jest ....jakie jest ...jak dla mnie, niepełne i tendencyjne.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.02.2013 20:40

@ Basiu, no i git - Pani Jadwiga atakuje, Ty bronisz.
Obie macie prawo.
Ja, my również mam/-y prawo przyklasnąć tej, której zdanie podzielam/-y.
Bo w całej tej zabawie chodzi właśnie o to, by zdania były różne.
Inaczej dyskusja umiera.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Gra, przeciwnie, Wyczulona jestem to ja jestem, na tych (expressis verbis w artykule), którym dokopuje się, tylko tym wybranym czyli e.v., wrzucając wszystkich pod jedną kreskę i do wora, przy każdej okazji, nawet gdy konkluzja znakomita , "nie ma takiej mody, na którą baba nie poleci".

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.02.2013 19:50

@Basiu, czy na tych "non expressis verbis" jesteś szczególnie wyczulona?
Bo ja, czytając tekst pani Jadwigi, o nich nawet nie pomyślałam.
A jeśli się uprzeć, to można wyliczyć sporą grupkę "obijających się"...
Ale czy o to chodzi?
Mnie się wydaje, że o to, by posiadanie dzieci stało się modne.
I w tym kontekście konkluzja autorki jest znakomita: "nie ma takiej mody, na którą baba nie poleci", cha, cha, cha!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.02.2013 19:26

"podatkiem od bezżenności (=/= bezdzietności) powinni być obciążeni tak kobieta jak i mężczyzna" - czy ktoś tu twierdził, że tym podatkiem winien być obciążony ktokolwiek??

Podatek istniał w przeszłości, co przypomniała autorka, lecz nigdzie nie zalecała go w czasach obecnych. Ja próbowałam zasygnalizować, że płacili go TYLKO nieżonaci, gdyż żonaty bezdzietny był zwolniony z 'bykowego', co sugeruje, że nie tylko o dzieci chodziło. Ale to wystarczyło, by znowu zahaczyć o równouprawnienie z podtekstem emancypacji i feminizmu, choć przecież odcinek 6. 'Refleksji przechery' nie o tym traktuje.

P.S. Ja również, jak pani Elżbieta: "Nie wyobrażam sobie aby mój mąż mi powiedział: ja robię karierę zawodową a ty do garów sprzątania i wychowywania dzieci."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Elu, przesadzone równouprawnienie, to za ciężkie obowiązki na kruche kobiece ramiona.

@ gra K 15:45
Otóż skoro wpisujemy na tablicę "ale na marginesie wspomnieć należy, że marnuje się w Polsce ogromny potencjał rozrodczy...." i tu wyliczamy expressis verbis, to wyliczajmy wszystkich, a nie tylko niektórych...

Czytaj wiecej: link

Komentarz został ukrytyrozwiń

I tu Pani Basiu jest clou , jeśli już "jest para "to dwoje ludzi dogaduje co robimy wspólnie . Dzielimy się obowiązkami domowymi , realizujemy się zawodowo .
Nie wyobrażam sobie aby mój mąż mi powiedział : ja robię karierę zawodową a ty do " garów sprzątania i wychowywania dzieci .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.