Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3710 miejsce

Refleksje przechery. Granat w szambo

Poddanie pod obrady Sejmu (któryż to już raz!) dwubiegunowych projektów o dopuszczalności lub całkowitym zakazie aborcji przypomina wrzucenie granatu w szambo. Efekty schlastały wszystkich cuchnącym tematem.

 / Fot. domena publiczna/autor nieznanyNajbardziej zawzięci obrońcy życia poczętego, od pewnego czasu z uporem posługują się przerażającym w swym brzmeniu zwrotem „zabijanie dzieci”. O ile wiem - prawo w przypadku śmierci dziecka, które zaistniało jako samodzielna jednostka człowiecza, odróżnia precyzyjnie morderstwo od zabójstwa i od dzieciobójstwa. „Zabijanie dzieci” jawi się więc jako zmasowana, profilaktyczna akcja herodowych sotni, mająca zażegnać niebezpieczeństwo objęcia tronu przez uzurpatora.

Równocześnie telewizja, w ramach szlachetnej żebraniny „warto pomagać” i „nie jesteś sam” , pokazuje w ramach tzw. ogłoszenia społecznego (nazwa takiej wizualizacji odróżnia ją od reklamy), dzieci najciężej okaleczone przez naturę, dzieci-potworki, na widok których serce staje, żołądek podchodzi do gardła, a których nikt nie ma zamiaru zabijać.

Znana z telewizji bitwa o dofinansowanie zakładu opiekuńczego (bodaj w Częstochowie), gdzie w łóżeczkach egzystują skrajne wybryki natury, wymagające 24-godzinnej wysoko specjalistycznej opieki, znana jest powszechnie z cyklicznych wizyt telewizji.

Prezentacji tej nie towarzyszy nigdy widok ani próba rozmowy z matkami, które te nieszczęsne stworki oddają lub porzucają naraz po ich urodzeniu. Ani reporterowi, ani kamerzyście oszczędnie kadrującemu wizytę, nie towarzyszyły wyszczekane panie Kempa czy Sobecka; również panowie Ziobro, Terlikowski czy Piecha, nie pchają się do kamery na tle łóżeczka ze stworkiem, którego widok i myśl o jego cierpieniu przyprawiają o mdłości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (33):

Sortuj komentarze:

Wiele już czytałam n/t , ale ten tekst jest tak ostry, mocny, że mnie przytkało.

Wstrząsająca była dla mnie scena w ostatnim filmie A. Holland, gdy matka dusi niemowle w kanale własną piersią, by uratować siebie i całą grupę ukrywających się. Stan najwyższej, jak sądzę, konieczności.
Z drugiej strony wiem z jakim poświęceniem pod podłogą w Bloku Obozu Koncentracyjnego przechowywały więźniarki niemowle, wszystkie ryzykowały własne życie.

Einstein swoje dwoje pierwszych dzieci oddał do adopcji. JJ Rouseau, miał nieślubnych dzieci kilkoro , które oddał do sierocińca bez najmniejszych skrupułów.

W górskich miejscowościach Szwajcarii jeszcze 50 lat temu wzywano do chorej krowy weterynarza, ale nie do chorego dziecka lekarza. Krowa była żywicielką, a dziecko trzeb było żywić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Właśnie. W dyskusji na temat aborcji jest zbyt dużo teoretyzowania. A to przecież nasze osobiste doświadczenia najbardziej wpływają na myślenie i to one kształtują naszą postawę filozoficzną, etyczną. W skali ogólnej możemy te doświadczenia wykorzystać, albo odrzucić. Posługując się metodyką naukową, gdzie dużo do powiedzenia ma statystyka, skrajne wyniki - w tym przypadku poglądy - po prostu należałoby odrzucić. Natomiast w pozanaukowym poznaniu, chyba we wszystkich jego rodzajach istnieje imperatyw wsłuchiwania się w drugiego człowieka, narzucający wręcz empatię.

Krótko mówiąc, więcej trzeba uważnie wsłuchiwać się w tych, którzy mówią przez pryzmat osobistych przeżyć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W nawiązaniu do fragmentu o matkach - nareszcie kontrapunkt: rozmowa z ojcem niepełnosprawnej córki.

Wie pan, że wielu ojców, którzy mają niepełnosprawne dzieci, odchodzi od rodziny?
Marek Wysocki:
- Kiedyś słyszałem, że są takie dane. Sam nigdy nie miałem myśli, żeby odejść. Ale uważam, że mogą one przyjść każdemu, zarówno ojcu niepełnosprawnego dziecka, jak i matce zdrowego. To naturalna chęć ucieczki przed problemami...
Założona przez pana grupa działa od pół roku. Ten tekst miał być w zamyśle reportażem o was. Reszta nie zgodziła się na spotkanie?
- Tak. Postanowili, że wolą, bym to ja rozmawiał.
Ilu jest was teraz?
- Pięciu. Było siedmiu. A grupa może dojść do dwunastu osób.
O czym rozmawialiście do tej pory?
- Następną zasadą tej grupy jest dyskrecja. I to, że rzeczy, które się pojawiają, nie wypływają na zewnątrz.
To spytam inaczej.O czym jeszcze pan chciałby porozmawiać.
- O, właśnie. To mogę. Masa bieżących spraw, uczucia, które mi towarzyszą w kontaktach z innymi rodzicami: bezradność, strach, taka zwykła zazdrość, wstyd.
Strach?
- O to, co będzie z Heleną, kiedy nas zabraknie.
Pytam. O aborcję?
- Tak. Dużo o tym myślałem. Jestem za legalizacją, nie chcę decydować o tym, co będzie się działo w innych rodzinach.
Ale nie namawiałbym na nią żony. Nawet jeśli wiedziałbym, że nasze dziecko urodzi się niepełnosprawne.

Całość rozmowy Super Stacja 27.10.2012
http://natemat.pl/36651,ojciec-niepelnosprawnego-dziecka-my-tez-czujemy-strach-bezradnosc-wstyd

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wracając do głównego tematu to dla mnie pomysł na przepis nakazujący rodzić wszelkie dzieci wygląda jak coś z horroru i dyktatury jednocześnie. Takiego skrajnego ograniczenia wolności to nawet w czasach PRL nie było.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To nie jest tak, że ktoś mi leży na wątrobie. Jak poszperasz w moich komentarzach, to zobaczysz że często odnoszę się do takich kwestii. Tylko jest taka różnica, że zazwyczaj autor potrafi się przyznać do błędu (lub po prostu podaje mi źródło i temat się kończy), a w tym przypadku jest jakaś rozpaczliwa próba obrony, która w zasadzie tylko pogrąża autorkę.

Po prostu nie lubię, jak ktoś manipuluje czytelnikiem w taki sposób, tak jaskraw (przynajmniej dla mnie).
Co do meritum tekstu, to zdanie swoje już wyraziłem.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 27.10.2012 17:46

@Łukaszu, czytam bardzo dokładnie i ze zrozumieniem - wiesz? to jest takie moje skrzywienie zawodowe - i wyraźnie widzę, na co położyłeś nacisk. Ale trzymając się tego tak usilnie tylko udowadniasz, iż pani Jadwiga mocno Ci na wątrobie leży.

Wydaje mi się, że nie jedna osoba dyskutująca przytacza informacje w ogóle niesprawdzone i jakoś nie ma wiercenia dziury w brzuchu. Swoje stanowisko wykazałeś, pani Jadwiga wykazała swoje, a my (postronni) wyrabiamy własne zdanie na sporny problem/temat bez niepotrzebnego rozniecania ognia.
Dzięki Wam obojgu na pewno niektórzy sprawdzili, czy dobrze rozumieją terminologię i kto nią jest objęty.
[O, choćby tylko ja.]
Myślę, że to Wasza duża zasługa i uważam, że choć dyskusja nie osiągnęła konsensusu, to na pewno jakiś cel poznawczo-dydaktyczny. Mnie to zadowala, gdyż przecież nie o słowne potyczki chodzi, tylko o nakłonienie czytelników do zastanowienia się i w ogóle do podjęcia trudu myślenia.
Ludzie nie lubią czytać. Mówią, że nie mają czasu, więc tylko wzrokiem liżą tekst i pędzą dalej.

A zatem wracajmy do meritum felietonu, który zaledwie napomyka o paraolimpijczykach, a dyskusje wzbogaciły o paraplegików.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani podaje 5-6 przykładów, a przypomnę że paraolimpijczyków w samym Londynie mieliśmy 102 (a jak doliczyć zimowych i tych, którzy wystąpili na poprzednich Igrzyskach, bo tytuł nosi się dożywotni, to liczba ta się jeszcze zwiększa). Jak na podstawie tego pani twierdzi, że to większość? Chyba, że pani ma problemy z definicją słowa "większość".

I nie czytam wybiórczo, tylko wszystko. A pani argumentacja jest tego typu, że gdybym na 500 studentów znalazł 10 zdjęć z rudowłosymi, to orzekłbym że większość ze studentów jest ruda. Banialuki.

Ja też mam wiedzę na ten temat, i po pierwsze nie da się tej informacji zweryfikować do końca (zbyt dużo niewiadomych), a po drugie sypać linkami o sportowcach, którzy urodzili się z pewnym stopniem niepełnosprawności też mogę. Bo jeśli pani wie, to są nawet specjalne kategorie dla nich.

Z resztą niektóre pani przykłady nie dotyczą nawet paraolimpijczyków. Bo droga pani, paraolimpijczykiem nie jest każdy sportowiec niepełnosprawny, ale ten który występ na Igrzyskach zaliczył. To chyba też pani umknęło, ale tak to jest jak się porusza sprawy, na których się nie zna.

W dalszym ciągu pani nie potrafi wskazać, na jakiej podstawie wysnuła wnioski o większości. Dlatego też ja podtrzymuję swoje zdanie. To, że pani się tak wydaje jest tylko pani mniemaniem.

To, że artykuły tutaj nie są pracami naukowymi, nie zwalnia ich z rzetelności i zweryfikowanych źródeł. I to, że nie jest opracowaniem statystycznym, nie znaczy że ma pani mieć statystykę głęboko, bo pani się tą statystyką (używając słowa większość) posługuje. Albo inaczej: w takim razie niech pani zrezygnuje ze wszelkiej statystyki.

Więc porusza się pani bo absurdalnym gruncie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kilka "zmyśleń" na potrzeby felietonu:

"Reprezentacja Polski w ampfutbolu, która debiutuje w piłkarskich mistrzostwach świata osób po amputacjach, nie zdołała jeszcze odnieść zwycięstwa w Kaliningradzie. W swym ostatnim meczu grupowym przegrała z Iranem 1:3. Bramkę z karnego zdobył Mateusz Kabała. "
http://eurosport.onet.pl/sport-niepelnosprawnych/ms-w-ampfutbolu-polacy-ciagle-bez-zwyciestwa,1,5276201,wiadomosc.html

"Historyczna chwila". Pierwszy raz sportowiec po amputacji kończyn wystartował w igrzyskach
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103091,12253382,_Historyczna_chwila___Pierwszy_raz_sportowiec_po_amputacji.html

Rafał Gręźlikowski ma na koncie ponad sto medali w kilku dyscyplinach sportu. Mówi, że w momencie amputacji nogi został skazany na optymizm, bo choćby się bardzo starał, to... nigdy nie wstanie z łóżka lewą nogą...
Jak to się stało, że straciłeś nogę?
W 1996 roku zachorowałem na nowotwór, mięsak kości. Służyłem wtedy w marynarce wojennej, pływałem na trałowcu.
http://www.nazdrowie.pl/artykul/rafal-grezlikowski-z-proteza-podbic-swiat

Zawody szermierzy niepełnosprawnych odbywają się nie tylko w podziale na broń, ale także w podziale na płeć i rodzaj niepełnosprawności .Obowiązują 3 podstawowe kategorie, uwzględniające różnice w stopniu dysfunkcji ruchowej:
Kategoria A należą do niej osoby po amputacji kończyn dolnych, a także osoby z porażeniami skutkującymi częściowym niedowładem w obrębie kończyn dolnych.
Kategoria B należą do niej paraplegicy
Kategoria C obejmuje tetraplegików10.
http://www.tacysami.org.pl/strona/index.php?id=12

Powyższe linkli dają pełna podstawę do podtrzymania tego, co napisałam o paraolimpijczykach. Wrażliwych danych żaden portal nie zamieszczaz powodów prawnych, ale przyczyny kalectwa niektórych sportowców sa podane w innej formie. O paraplegiach wspomniałam w poprzednim wpisie i nie będe powtarzać, ponieważ pan Łukasz Wolski czyta wybiórczo i w zasadzie to on powinien mi udowodnic, że "zmyślam".
Na tym kończe dyskusje z panem Wolskim, ponieważ jest wyraźnie nastawiony na deprecjację felietonu, który
1. nie jest pracą magisterską, ani opracowaniem statystycznym
2. zawiera osobiste refleksje nad tematem poruszającym w tej chwili wiekszość społeczeństwa
3. jest moim głosem w powyższej dyskusji, opartym na obserwacji wydarzen w kraju i doświadczeniu zawodowym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grażyno, ale ja nie na to położyłem nacisk. Osobiście twierdze, że nie jesteśmy gotowi na kompromis, więc należy utrzymać status quo. Ale jak twierdzisz, obie strony podają jakieś tam argumenty. Tak samo autorka artykułu.
Problem z jednym z nich. Wynika bowiem, że autorka wymyśliła jedną ze statystyk, bo też nie umie jej udokumentować (do czego sama się przyznała). Do błędu jednak nie potrafi... i w ten sposób traci na wiarogodności, bo jak rozmawiać z kimś, kto podaje wyssane z palca informacje, bo po prostu wtedy pasują mu do konwencji... zawsze będę przeciwko temu występował i piętnował, nie ważne jakie stanowisko prezentuje autor artykułu.

Panie Andrzeju: Tak, zawierzmy Francuzom, już nam raz wskazali drogę. Nie muszę przypominać, jak się skończyło. Z resztą co socjaliści, to socjaliści.

Komentarz został ukrytyrozwiń

http://www.rower.com/archiwum.php?art=2777
Jarosław Rola, niepełnosprawny biker:..."Wkrótce po swoim WYPADku byłem przekonany, że wszystko to, co do tej pory widziałem w Karkonoszach, musi mi wystarczyć i że już nigdy nie będzie mi dane zobaczyć tego na własne oczy. Jak się później okazało wcale nie musi tak być...Górski handbike - Explorer jest rowerem z napędem ręcznym, ....Rower jest przeznaczony do zadań specjalnych i cięzkiego terenu takiego jak górskie szlaki i bezdroża. Przewidziane są wersje dla osób z OBUSTRONNĄ AMPUTACJĄ oraz z paraplegią."

http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/2706 Uszkodzenia rdzenia kręgowego - rozmowa z prof. Jerzym Kiwerskim

"Kto to jest paraplegik?
Pacjent, który ma porażone kończyny dolne.
Ile osób z urazami rdzenia trafiło do Pana kliniki w ubiegłym roku?
Około 150, podobnie jak w latach poprzednich.
Co było najczęstszą przyczyną urazów?
WYPADKI DROGOWE, tak jak na świecie. Ale jeszcze kilka lat temu, główną przyczyną były upadki z wozu konnego. Na międzynarodowych konferencjach wzbudzało to zawsze dużą sensację - wóz konny w środku Europy...."

http://www.paralympic.org.pl/igrzyska.php?id=3
Twórcą idei igrzysk paraolimpijskich był Sir Ludwig Guttmann - neurochirurg w szpitalu w Stoke Mandeville, który jako pierwszy na szeroka skalę - jeszcze w czasie II wojny światowej - wprowadził sportowe formy terapeutyczne do szpitali, aby przyspieszyć proces rehabilitacji paraplegików. W trakcie pierwszych igrzysk paraolimpijskiech w Rzymie Papież Jan XXIII określił Guttmanna "Coubertinem Igrzysk Paraolimpijskich".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.