Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15297 miejsce

Refleksje przechery. Kto tu rządzi?

Ponieważ w Sejmie dokonano udanego zajazdu na komisję ds. Maciarewicza, założyć można, że zgodnie z polityką historyczną i poszanowaniem najpaskudniejszych tradycji, wraca w nowej wersji stare liberum veto.

 / Fot. EPA/ZURAB KURTSIKIDZELada chwila możemy się spodziewać, że obrady kolejnych komisji, a wreszcie i Sejmu zostaną zerwane z okrzykiem „kupą mości panowie, kupą, teraz Q-A MY”. Niewykluczone, że powodzenie pierwszej tego typu akcji zaowocuje dalszymi zajazdami, a kolejne komisje zostaną – zależnie od zapotrzebowania – przejmowane metodą raptu. Jedyna nadzieja w oporze tych, którzy raz zdobytych diet za posiedzenia, wydrzeć sobie z zębów nie pozwolą, bo spłacają kredyty w miniratkach.

Komisja Palikota, którą przejęli posłowie PiS zostanie, jak zapowiada jej pomysłodawca, utworzona z pewnością, ale mam przeczucie, że dla bezpieczeństwa zlokalizowana zostanie gdzieś w starorzeczu Wisły, a jej członkowie będą wpuszczani na posiedzenia po zeskanowaniu środkowego palca. Odciski palców – dla zmylenia kontrwywiadu - zostaną uprzednio odciśnięte w mydle, którym Maciarewicz wypucuje jednego ze swych ekspertów z plam na honorze.

Plamy takie, zawarte w aktach IPN-u, potrzebne, zasadne i absolutnie wiarygodne w przypadku osób nieprzynależnych do grona czcicieli prezesa, są absolutnie skandaliczne w przypadku członków poczętych bez grzechu, a same akta stają się niewiarygodne, chociaż całkiem wiarygodnie żyją z nich dostatnio uczeni, badający je od przodu do tyłu i z powrotem.

Zostawmy jednak dygresje na temat przyszłości komisji Palikot contra Maciarewicz własnemu biegowi, bo to detal i pora przejść do wydarzeń na płaszczyźnie ogólnej, które od dwóch tygodni walą po oczach, uszach i beretach.
Otóż, jak widać i słychać – namiętna, europejsko-polska miłość do Ukrainy wybuchła u nas ponownie natychmiast po przyjacielskiej rekonstrukcji rzezi wołyńskiej, a majdan kijowski stał się agorą dla gardłujących zgodnym chórem hasło „Ukraina do Jewropy”.

I to tam, na owej agorze, poleciały z mocą Old Spica w świat, spod pachy Kliczki, słowa naszego nieustraszonego prezesa, który popiera Ukrainę w Europie oraz Europę na Ukrainie.

W zasadzie wszystko wyglądało i brzmiało znakomicie, ale osobiście czuję pewien niedosyt: nikt prezesa nie zawiózł wieczorową porą na Stepy Akermańskie i nikt go na granicy nie ostrzelał, co w porównaniu z wielkim zwycięstwem Wielkiego Brata, umniejsza rozmiary moralnego zwycięstwa nad ruskimi.

Ale - wszystkie występy gościnne, bez względu na początek, mają swój koniec, przeto i prezes syt oklasków i bisów, wrócił na ojczyzny łono, gdzie spotkały go, wbrew przemysłowi pogardy, same dusery, pochwały, przyklaski, oklaski i hołubce, oraz nieopisana wdzięczność za to, że dał głos.

I tak: Michnik uznał w nim wielkiego paapapat..pat...ryjotę, telewizornia upycha kolanem każde jego słowo, a nawet przecinki, z lodówek wyskakują Mikołajki z bezzębnym uśmiechem, moja kocica przypomniała sobie pokrewieństwo i domaga się wysokiego stanowiska na wycieraczce, premier wyraził wielkie uznanie za całokształt, a prezydent elegancko (oj, naiwny, naiwny, naiwny, jako rękawicka....) ponowił zaproszenie do udziału w posiedzeniu ważnego ciała konstytucyjnego. Prezes, po chwili lekkiego zdumienia czołobitnością chóru wujów, otrząsnął się jak seter po kąpieli w pachnącym szamponie i - łaskawe panisko - raczył był wydelegować na rozmowy z prezydentem państwa sąsiadującego z Żoliborzem swego pierwszego zastępcę.

Teraz czekać nam wypadnie na wieści o działaniach dyplomatycznych między Sikorskim a Fotygą, co doprowadzić musi wreszcie do wyjaśnienia zasadniczej sprawy - kto tu q..a rządzi i jak się nazywa prezydent kraju, w którym żyjemy?

Poza tym, dla całkowitej jasności w polityce prezesa, warto byłoby wiedzieć, czy ofensywę do spółki ze Szwedami poprowadzi sam osobiscie Kaczyński, mianuje hetmanem Czarneckiego, czy Szwedzi wiedzą o tej wyprawie, czy nie przyjdzie im znowu chętka na skarbiec jasnogórski i czy na obronę wała wyjdzie Rydzyk.

Idzie zima, oraz święta. Musimy to wszystko wiedzieć, żeby na wypadek przemarszu wojsk lub sraczki mieć zgromadzone zapasy kartofli z Okrasą w twardej oprawie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Śmijąc się ze swych przedstawicieli śmijemy się z siebie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A'propos "dyplomacji" prezesa - ks. Zaleski:

"Parę dni temu w Kijowie Jarosław Kaczyński stanął w cieniu czerwono-czarnych flag UPA przy boku banderowca i faszysty Oleha Tiahnyboka, szefa antypolskiej i antysemickiej partii "Swoboda", która depcze pamięć pomordowanych Polaków, Ormian i Żydów oraz domaga się m.in. oderwania 19 południowo-wschodnich powiatów od Polski" - napisał na swojej stronie internetowej. "Czy którykolwiek polityk niemiecki czy francuski stanąłby przy boku gloryfikatora SS i Gestapo lub kogoś, kto domaga się rewizji granic państw należących do Unii Europejskiej i NATO?" - http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15087173,Ks__Isakowicz_Zaleski__Kaczynski_stanal_u_boku_banderowca.html#TRNajCzytSST

Komentarz został ukrytyrozwiń

Prawdziwie wypasiony felieton. Mikołajowy smak. I bakalii mnóstwo.
Za kilkanaście dni posłowie Najjaśniejszej RP będą sobie jeść z dziobków, szastać połamanymi opłatkami i wydalać z gardeł kolędy. Pięknie będzie.... Miną święta i znów rzucą się do gardeł.
Rzeczona kocica powinna zająć wysokie stanowisko na wycieraczce. Ze względu na rozum oczywiście.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marku - podzielam Pańska opinię o "Dniu świra" - to jest film ge-nial-ny!!!!

Co do "Pitbula" - podzielam i tę fascynację. Wyrazy mnie nie rażą; żadna "francja-elegancja" nie wyrazi emocji w specjalnych okolicznościach, jak "wyrazy powszechnie uznane za..." :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dla odreagowania absurdów życia codziennego i śmiesznej nawalanki medialnej zwolenników Po-PiS-u często sięgam po "Dzień świra". Według mnie jest to arcydzieło. Prawdziwy, prawie dokumentalny zapis rzeczywistości.

Jeżeli ktoś nie ma uczulenia na "brzydkie" słowa "normalnego" języka słyszanego na ulicach, to polecam obejrzenie "Pitbula".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Śmiać się czy płakać?
To pierwsze jest zdrowsze, więc śmieję się głośno, aż do obfitych łez.
W ten sposób w jednym są oba: płacz i śmiech.
P.S. Panu Bartłomiejowi dziękuję za link.

Komentarz został ukrytyrozwiń

amen :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A to Polska właśnie
link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czytadło sprawiło mi prawdziwą ucztę :)
Dłuższy pobyt prezesa na Ukrainie mógłby jednak nie skończyć się zbyt fortunnie. Ot taki koci fortel, "capnąć rybkę" i spieprzać tam, gdzie kraj mlekiem i miodem był niegdyś płynący.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Polityka to wredny tworek. Zazwyczaj nie ma go tam, gdzie plują.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.