Facebook Google+ Twitter

Refleksje przechery. Lokowanie produktu

Z czasów aktywności zawodowej, wśród wielu przypadków, jakie zapamiętałam zanim utworzono oddział ortopedyczny, utkwiła mi na dobre jedna z pierwszych pacjentek chirurgii naszego szpitala.

 / Fot. Heinrich Zille / Public domainChirurgia w owych latach zaopatrywała i leczyła również wszelkie wypadki i urazy kostne, wśród których jednym z najpopularniejszych były połamane nadgarstki perfekcyjnych starszych pań, które „na święta” wieszały firanki stojąc na piramidzie stołków i stołeczków.

Przypomniało mi się to wszystko onegdaj, kiedy w telewizji ujrzałam obrazową zapowiedź kolejnego programu perfekcyjnej pani domu, która osobiście ozdabia całość, wystylizowana na laleczkę Barbie. Podstarzałą nieco, bo Barbie już dawno dojrzała i wśród najmodniejszych zabawek na dalsze miejsce spadła. Spadła jak ta pacjentka, która tkwi w pamięci mojej i moich znajomych, ówczesnych pracownic szpitala.

Była to ponad 70-letnia kobieta, która widząc, jak psiajuchy wnuki, marnując tyle dobra, zostawiły na szczycie gruszy dwie złociste klapsy, wybrała się po nie osobiście po drabinie sięgającej do połowy drzewa. Gruszki wisiały wyżej, nad drabiną była gałąź z której można było po nie sięgnąć, przeto oszczędna babcia wlazła na nią dziarsko i wraz z gałęzią, zaciskając w garściach owe dorodne gruchy - gruchnęła na ziemie, doznając otwartego złamania obu przedramion w okolicy nadgarstków.

Czy ma to coś ma wspólnego z perfekcyjna panią domu? Ano ma. Otóż we wspomnianym materiale telewizyjnym, kurz na szafie ściera pani domu, której domową drabinkę zastępuje sapiący z wysiłku mąż, trzymając ukochaną połowicę na odpowiedniej wysokości.

Rozmarzonym okiem technika rentgenowskiego widzę następny kadr: facet doznaje gwałtownego bólu w krzyżu i puszcza babę bez ostrzeżenia, bo nie daje rady. W najlepszym wypadku mamy jedną ofiarę perfekcyjnego sprzątania, czyli faceta z ostrą dyskopatią, w najgorszym – dwie ofiary, bo pani – spuszczona bez ostrzeżenia na podłogę, doznaje urazu stawu skokowego.

Oczywiście, współczesna medycyna poradzi sobie z obydwoma przypadkami lepiej, niż 40 lat wcześniej i oboje wrócą do domowego bałaganu przed upływem kilku miesięcy, jakie spędziła wspomniana staruszka na oddziale. Jej połamane ręce, zakwalifikowane do amputacji uratowano; zakażone rany wyleczono ze zgorzeli gazowej, kości jakoś poskładano i po wielu miesiącach pacjentka nauczyła się samodzielnie jeść. Po 8 miesiącach pobytu na oddziale, wróciła do domu, by spokojnie czekać na kolejny zbiór owoców.

Jaki z tego wniosek? Drogie Panie, nie psujcie sobie mężów; mąż bowiem, w przeciwieństwie do drabiny - raz popsuty - do końca życia będzie perfekcyjnie omijał wszelkie prace domowe i stękał na sam widok ścierki. Wszak nie każda z pań ma wagę anorektycznej Barbie w białej rękawiczce.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Ja jako były partyzant jak ognia unikam wieszania firanek itp prac. Cierpię wtedy na nagłe obojnaczość rzekomą, katar sienny, trzęsawkę, łysienie plackowate, depresję oraz kilka innych bardzo poważnych dolegliwości. Włączam radyjo i rypię na kolana. To wystarczy, by uznać mnie za niezdolnego do czynności porządkowych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tja, wysłałam dzieci od 6 lat do szkoły. i są mi wdzięczne za to do dziś. Wygrały cały rok, co w obecnym wyścigu nie jest bez znaczenia. Umysł wygimnastykowany wcześniej. Co do drabiny ;)))
hihihi, to mam zgoła inne skojarzenia. Fakt raz spadłam z owocowego drzewa, ale wszyscy bardziej żałowali drzewo i złamaną gałąź niż mnie, bo nic mi się nie stało a drzewo świeciło "raną" po wyłamanej gałęzi.

Znam natomiast przypadek, gdy we własnych czterech ścianach,potknięto się o ..... małą rzecz, która nigdy nie stała przedtem. Skutek ? poważne złamanie miednicy. I to nie koniec skutków.... smutna historia.
Przemyślenia przechery jak zwykle celne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Eeee , pani Jadziu . Bo to te miastowe takie leniwe i chcą aby państwo rok dłużej wychowywało maluchy za darmo . A po godzinach ,za całe 1-lub 2 zł za godzinę . I tak od 8 do 18-tej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ha! Spodziewałam się damskiej repliki w rodzaju " kupiłam drabinę, a on i tak na kanapie sie rozwala z pilotem w ręce".
Tymczasem zastanowiło mnie coś w wypowiedzi pani Eli Szychlińskiej: do jakiej szkoły i od ilu lat posyłani byli rodzice 6 -latków, którzy dziś walczą jak lwy o przedłużenie dzieciństwa swoim luksusowym pieszczochom.
Bo nie sądze, aby wśród podpisów był choćby jeden, złożony przez matkę z gospodarstwa, która zajmuje się czwórką swoich, pięciorgiem prosiąt, cielakiem i stadem kurcząt pod sztuczna kwoką.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Eee tam, drabina lepsza, przynajmniej nie zrzędzi, że w czymś ma pomóc. Nie trzeba jej prosić, nie trzeba być wdzięczną...Drabina-przyjacielem kobiety!

Komentarz został ukrytyrozwiń

No nie udała się wyprawa średnio starszej pani po dwie gruszki .Miała pecha , drabina uległa nieczystym działaniom .
Przy okazji referendum ws nauki sześciolatków można dopisać wniosek do ministra
o obowiązkową lekcję dla dziewcząt ....jak nie psuć męża :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Drogie Panie, nie psujcie sobie mężów; mąż bowiem, w przeciwieństwie do drabiny - raz popsuty - do końca życia będzie perfekcyjnie omijał wszelkie prace domowe i stękał na sam widok ścierki."

Drogie Panie.
Słuchajcie się mądrych...:)
Kazimierz Pawlak mawiał, że "mądrego i przyjemnie posłuchać"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Jadziu, morałów z tej historii można było by wyciągnąć więcej, choćby taki, że pazerność nie popłaca :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.