Facebook Google+ Twitter

Refleksje przechery. Na poważnie o budżecie państwa

Korekta budżetu krajowego, wzbudzająca zrozumiałe dyskusje dziennikarzy, ekonomistów i polityków, odbiła się echem również w prasie światowej, gdzie mowa jest o „kłopotach rządu Tuska”.

 / Fot. PAPNa szczęście, w tym samym czasie wyskoczył z kapelusza głowaczy europejskich pomysł na kolejne „prostowanie ogórków”, czyli wpisywanie dochodów z prostytucji oraz narkotyków do budżetu państwa. Zalecenie to uważam za równie genialne, jak zaliczenie ślimaków do ryb; wszak ani jedne ani drugie głosu nie mają.

Wracajmy jednak do państwowego budżetu, bo wprawdzie forsa szczęścia nie daje, ale pozwala na szczęśliwe rozwiązanie wielu spraw, wobec czego, jeśli państwo handluje papierosami i wódką, pobierając akcyzę, dlaczegóż nie robić tak samo z narkotykami? Import towaru, jak dotychczas, zostawić przemytnikom, a wyłapane na granicach transporty wstawiać do sieci sklepów „Odlot” z banderolą Ministerstwa Finansów. Trudno przecenić korzyści z takiego rozwiązania sprawy: przemytnicy zdwoją pomysłowość, państwo nie będzie musiało zawierać z Afganistanem dwustronnej umowy handlowej na hasz, rodzime ćpuny zatrudni się (zapłata w naturze) przy konfekcjonowaniu towaru i podatek z szarej strefy zacznie napływać szerokim strumieniem do kasy. Proste jak słońce i aż dziw, że do tej pory nikt tego rozwiązania nie zastosował, a wręcz przeciwnie: niszczy się towar, klienci i sprzedawcy chodzą kanałami a ciężka forsa przelatuje Rostowskiemu koło nosa.

Innego podejścia do sprawy wymaga opodatkowanie prostytucji: tu chyba należałoby przydrożne pracownice zarejestrować jako samodzielne byty gospodarcze z kasą fiskalną w krzakach, a dzienny urobek zbierać przy pomocy patroli Guardia di Finanza, która przejmie kontrolę nad przydrożnymi miejscami pracy, dopilnuje rozliczeń utargu dziennego i wykoleguje sutenerów.

Najlepiej, aby patrole takie tworzyły dwuosobowe zespoły policjantek w przebraniu; dla zmyłki. Sposób powyższy zgłaszam z pobudek patriotycznych, bo dobro społeczeństwa leży mi bardzo na sercu. Może się wprawdzie zdarzyć, że jakiś klient przy szybkości 60/godz. nie odróżni panienki usługowej od funkcjonariuszki z patrolu i nieporozumienie z użyciem pazurów gotowe, ale mobilki mają swoje sposoby na przekazanie wiadomości, więc problem szybko rozwiążą.

Pozostaje jeszcze do rozpracowania grupa nieopodatkowanych pań z ogłoszeń „nie jestem prostytutką, szukam sponsora”; to już jest wyższa szkoła jazdy i opracowanie patentowego systemu szacowania dochodów/podatków pozostawiam bezrobotnym magistrom ekonomii; za prowizję od uzyskanych podatków, z nawiązką odwdzięczą się ojczyźnie za studia i jeszcze mniej zaradnych kolegów zatrudnią przy liczydłach.

Wycena usług personalnych i podatki z nich uzyskiwane, wiąże się tematycznie z wnioskiem szefa OPZZ, który, mizdrząc się głupawo do dziennikarki na temat jego zarobków – pragnie ujawniać dochody osobiste. Cudze.

Na szczęście istnieje plaga egipska w postaci dziennikarzy, którzy dokopali się do zarobków działaczy związkowych, w tym pewnego maszynisty, który – wpisany w grafiki i listę płac, pracy owej fizycznie nie wykonywał. Jest to powtórka z rozrywki, zawsze jednak z gatunku „Polak potrafi”. Podobnie bowiem „pracowała” na solidną emeryturę suwnicowa z Huty Katowice, której przypisywano fikcyjne godziny nadliczbowe. Różnica polega na tym, że działo się to w okresie zdychającej komuny i rodzącej się Solidarności: koledzy robili solidarnie ściepę godzin nadliczbowych dla koleżanki w okresie przedemerytalnym, ale za faktyczną pracę brali pieniądze osobiście.

Teraz – w gospodarce rynkowej, maszynista kolejowy i zawodowy działacz jednego z ponad stu związków zawodowych, żerujących na deficytowej firmie pracy nie świadczy, ale forsę kosi. Hasło „Polak potrafi” nie traci aktualności, a niewielkie modyfikacje świadczą o postępującym cwaniactwie ludu pracującego, co statystycznie podnosi IQ nam wszystkim.

Nawiązując do powyższego, tu i teraz pragnę wyrazić uznanie dla posła Libickiego, który wnioskuje zmianę usytuowania zawodowych działaczy związkowych, na co oczywiście nikt się nie zgodzi i będzie kolejny powód do narzekania, że „rząd nic nie robi”; haratanie w tę gałę stało się ulubionym sportem masowym, który tak absorbuje czas i siły, że nawet permanentnie bezrobotni za dwa tysiące miesięcznie tyłka z domu ruszyć nie chcą. Może by im szacunkowo opodatkować dochody? Przecież jakieś mają, skoro żyją.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Pomysł z nazwą "Odlot" jest wyśmienity. Trochę przypomina istniejące już w Holandii Coffee-shopy. Kraj ten jako jeden z pierwszych zalegalizował narkotyki, patrząc na sprawę pragmatycznie a nie emocjonalnie. Czyż nie lepiej by z podatków korzystało całe społeczeństwo, miast garstki (czy tylko?) mafijnych kręgów? Podobnie jest zresztą z prostytucją?
Ona w rzeczywistości, jak i narkotyki, nie skrywają się w krzakach. Jest dostępna najczęściej w dużych miastach, na ulicach. Podobnie zresztą narkotyki. Czy nie lepiej mieć wiedzę niż domniemania?
Polska nie może poradzić sobie z kasami fiskalnymi dla wszystkich czyniących biznes. Cud, że udało się z bankami. Ale już tucząca się na sprawiedliwości palestra, nie może się ich doczekać. A może to Trybunał Konstytucyjny określi definicję nowego nadgatunku homo sapiens?
Czyżby skrywali się w krzakach czy też gąszczu sejmowych lobbystów?
Gońmy więc k..... i gimnazjalistów.
Czy to właściwy porządek?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bycie związkowcem to złoty interes. Kto związkowca (d. księdza )ma w rodzie, tego bieda nie ubodzie. Panienki o nienachalnej moralności rzeczywiście mogą podreperować dziurę Rostowskiego. Ciekaw jestem onej reperacji w praktyce.
+5 i jeszcze +5

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hugo Steinhaus, polski matematyk i aforysta ze Lwowa mawiał: Kobiety lubią giełdę próżności - niekoniecznie chcą się sprzedać, ale chcą znać kurs. Przeciwnego zdania są ekonomiści z Brukseli. Ich zdaniem kobiety się sprzedają, mimo kiepskiego kursu. Tak mówiąc - każą za to, co mówią i wiedzą, płacić. Inaczej to widzi pewien Grek - Nikos Kazandzakis. Według niego ziemia i kobieta nie mogą leżeć odłogiem. Skoro kobieta z uprawy odłogu zbiera plony – powinna dzielić się zyskiem także z Brukselą, a przy okazji z ubogą Polską.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Bartłomiej Kowalewski
Witaj "złombolu" ! Piórek nigdy za wiele, przeto dziekuję za kolejne. Jesli rozumiem Twoja myśl - balia wiruje, a my sobie siedzimy wygodnie w maglu i czekamy na wyżymki. :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Krystyno nasi wybrańcy to nie ufoludki tylko nasi dalecy i bliscy kuzyni.
Jak już zostaną namaszczeni tworzą chwilowe koalicje kumotrów.
Na czele zazwyczaj zasiada komoter szyszkownik kilkujadek i to on podejmuje próby sterowania polską tratwą. A raczej balią bo pływa ciągle w kółko. Jak za mocno się przyłoży do tej funkcji balia wpada w niekontrolowany wir i wiosło do sterowania wyrzuca kilkujadka za burtę. W bali następuje konsternacja ale już po chwili zawiąże się następna egzotyczna koalicja z nowym sternikiem. I tak w kółko.
Mój punkt widzenia na państwo to link
ale jak przypadkowo został bym pasażerem bali to kto wie czy nie zmienił bym zdania.
Dla Pani Jadwigi przyznaje następne CIĘTE PIÓRO
pozdrawiam
na tę chwilę
złombol

Komentarz został ukrytyrozwiń

"(...) wyłapane na granicach transporty wstawiać do sieci sklepów „Odlot” z banderolą Ministerstwa Finansów."
:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wnioskuję za wysłaniem tego artykułu do wiadomości naszych posłów i senatorów.
Powinna to być ich lektura obowiązkowa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.