Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

85796 miejsce

Refleksje wokół beatyfikacji

Gdyby mnie ktoś zapytał: czym uzasadniłbyś beatyfikację Jana XXIII i Jana Pawła II? Odpowiedziałbym, że najważniejszym dziełem przez nich dokonanym jest „Uczłowieczenie papiestwa”.

Beatyfikowany Papież Jan XXIII / Fot. Tadeusz ŚledziewskiWydarzenia wielkiej wagi – a beatyfikacja takim była – wywierają wpływ na ludzkie zachowania, postawy, a także powodują zastanowienie nad ich skutkami w ludzkiej przestrzeni życiowej. Mnie w pierwszym odruchu przyszły do głowy proste pytania. Czy znajdzie na nie proste odpowiedzi? – Tego już nie wiem. Te pytania to:
– Ile z świętości Jana XXIII i Jana Pawła II udzieli się Polakom?
– Czy przekazany ludziom, przez Papieża Franciszka Pokój powróci z ludźmi uczestniczącymi w ceremonii beatyfikacyjnej, do ich ojczyzn, do ich rodzin?
– Jak ma się, szerząca w Europie ideologia gender do idei głoszonych przez naszych – nowo mianowanych – świętych?
– „Bo Twoje jest królestwo i potęga, i chwała na wieki.” – Ta aklamacja, wypowiadana przez wiernych to, jak gdyby uznanie Boskiego Królestwa za swoje i tym samym uznanie samych siebie za poddanych tego królestwa. Gdybyśmy jednak to Królestwo uznali za istniejący, rzeczowy stan doczesności, to nasuwa się pytanie, jeszcze trudniejsze od poprzednich. Jak się mają zachodzące, w tej doczesności wydarzenia – wojny, mordy, tortury, rozwiązłość, rozpusta i wszelaka inna podłość – do Boskiej doskonałości, dobroci i także Boskiego, nieskończonego miłosierdzia?

Muszę, w tym miejscu wyznać, że ja wobec tych prostych pytań poczułem się istotą całkowicie zagubioną. Tak wiedza, jak i mądrość moja rozkładają ręce, okazując tym moją bezradność i niemoc.
Jedyne co mogę, to posłużyć się słowami Kapłana wypowiadanymi w czasie odprawianej Mszy św., po „Podniesieniu”: „Oto wielka tajemnica wiary”. Na co wierni odpowiadają: „Głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie, i oczekujemy Twego przyjścia w chwale”.

Wyniesieni na ołtarze dwaj, Papieże to nowatorzy. Jan XXIII – choć Jego pontyfikat był krótki – zdążył wprowadzić wiele nowatorskich zmian. Jako pierwszy – powiadają – wyprowadził papiestwo poza watykańskie mury. I to w moim odczuciu jest zmiana najdonioślejsza, ze wszystkich wprowadzonych. Zdaję się, że ta reszta to są zmiany formalne w pomocach modlitewnych. Ja zaś uważam, że forma, czy też oprawa obrzędów, nabożeństw, w czczeniu Boga – czyli w liturgii, w prośbach do Niego kierowanych, to są zmiany drugorzędne. Wydaje mi się, że w kontakcie z Panem Bogiem najważniejsza jest nasza wiara, czystość naszej dyszy – że tak powiem – stan naszych myśli, mowy, uczynków i naszej aktywności w pielęgnowaniu wiary. Popróbujcie sami zastanowić się, rozważyć i odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy nasz Bóg Ojciec, Syn Boży – Jezus Chrystus, albo Duch Święty uzależni wysłuchanie naszych próśb od tego czy któreś ze słów w modlitwie będzie wypowiedziane wcześniej, czy też później, albo od tego w co będziemy ubrani, albo od tego czy ołtarz okadzimy dymem z kadzidła pochodzącego, koniecznie ze spalenia takich a nie innych ziół?

Powiedzcie tak sami, czy nie ważniejsze było – chociażby – samo błogosławieństwo "urbi et orbi", odwiedzenie szpitala, więzienia, czy sanktuariów w Loreto i Asyżu, albo wydanie encykliki "Pacem in terris"? To dzięki swojej „zwykłości” – jak pisze ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski w swoim artykule: Jan XXIII - przełomowy pontyfikat "uśmiechniętego papieża" – Papież Jan XXIII otrzymał tytuł „proboszcza świata”. Przypomnijcie też sobie wizyty naszego Jana Pawła II. Tłumy ludzi zgromadzone na takich spotkaniach kojarzyły mi się z tłumem ludzi, który zebrał się nad jeziorem Galilejskim wokół Jezusa, aby słuchać Jego nauk i który został nakarmiony, cudownie rozmnożonym, przez Jezusa chlebem. Papieże na spotkaniach z ludźmi – co prawda chleba nie rozmnażali, ale – pomnażali uczucie solidarności i wzajemnego poszanowania.

Odprawianie Mszy św. w językach narodowych, bezsprzecznie przyczyniło się do zwiększenia w Niej, czynnego udziału wiernych, przeżycia przez nich wydarzeń, w Mszy upamiętnionych. Nastąpiło to dzięki zrozumieniu treści wypowiadanych podczas odprawiania, tego najważniejszego liturgicznego obrzędu chrześcijańskiego, jakim jest Msza św. W zmianie języka mszalnego nie chodziło o zmianę formy. To była zmiana odbioru, która obudziła ludzkie zmysły. Człowieka obecnego na Mszy św. odprawianej po łacinie, właściwie nie można nazwać uczestnikiem, bo jak można uczestniczyć w czymś, czego się nie rozumie? Gdyby koniecznie chciał doszukać się mankamentu, to można byłoby doczepić się do odwrócenia kapłana odprawiającego Mszę św. – niektórzy nazywają go – celebrantem. Według mnie kapłana odprawiającego Mszę św. należy postrzegać jako głównego, wiodącego uczestnika, takiego jakim był Chrystus podczas Ostatniej Wieczerzy. – Wydaję mi się, że zwolennicy zwrócenia się kapłana odprawiającego Mszę św. do ołtarza głównego, Mszę św. odbierają jako modlitwę. A modląc się wszyscy powinni być twarzą skierowani w tę samą stronę – ku wizerunkowi znajdującemu się w głównym ołtarzu. Ale Msza św. to nie zwykła modlitwa, to – zgodnie z Chrystusowym zaleceniem – upamiętniana Ostatnia Wieczerza. I to dlatego wszyscy powinni być – kapłan, jako odtwórca Chrystusa także – zwróceni twarzą do stołu, na którym odbędzie się przeistoczenie chleba w ciało Chrystusowe i wina w krew Chrystusową. Taką intencję uczestników Soboru II-go wprowadzających tę zmianę podsunęła mi moja wyobraźnia – czy trafnie? Trudno powiedzieć, ale nie znalazłem wypowiedzi o tej zmianie traktującej.

Gdyby mnie ktoś zapytał: czym uzasadniłbyś beatyfikację Jana XXIII i Jana Pawła II? Odpowiedziałbym, że najważniejszym dziełem przez Nich dokonanym jest „Uczłowieczenie Papiestwa”. Oni – podobnie jak Chrystus – przekazując Słowo Boże stali wśród swego ludu i także – podobnie jak Chrystus – dzielili z ludem trud i znój spotkań.

Wracając do Boskiego Królestwa i jego potęgi – powiem: A czy dwa Przykazania Miłości i Dekalog – które Bóg nakazał przestrzegać – wyeliminowały z ludzkiego bytu, z ludzkiej natury zło, podsycające żądze burzenia Pokoju i Ładu Bożego? Nie popełnię, zatem błędu, jeśli powiem, że i wydarzenie, jakim była beatyfikacja obu Papieży nie osłabi – zauważalnie – zła. Co nie znaczy, że nie odniesie, całkowicie pozytywnego skutku. Pozytywny skutek, to Oni wnieśli swymi czynami – i to zauważalny. Tego już nie da się zanegować. Ale zło, jak miało się dobrze, tak nadal dobrze będzie sią miało – ktoś może mi zarzucić? Odpowiem. – A może to Chrystus ofiarował się zstąpić z boskiego tronu, przyoblec się w ludzkie ciało i przeżyć swe życie, na tym „łez padole”, pośród ludu swego, dlatego aby ludzie nie wyrzucali Bogu pozostawienia ich samym sobie w polu oddziaływania zła niosącego ze sobą ból i cierpienie, i aby nie czuli się, przez Boga porzuceni? – A może jeszcze dlatego aby swą męczeńską śmiercią przypieczętować świadectwo o nieodzownej spójności i nierozerwalności, antagonizujących ze sobą składników ludzkiego bytu – Dobra ze Złem? Zdaję się, że wszedłem na grząski grunt. Muszę kończyć i pozostawić – ewentualnych czytelników – w sferze domysłów i powątpiewań, co do konieczności istnienia zła w Królestwie Bożym. Korci mnie jednak – zanim skończę – powiedzieć: Wszystko wskazuje, jakoby Dobro i Zło były bliźniakami i to „jednojajowymi”, nierozłącznymi, jako że, gdzie jedno się pokaże, tam i drugiego nie braknie.

Wybrane dla Ciebie:


Tagi:


Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Panie Marku. I znowu zaczepka tycząca niepoprawności formalnej, a nie treści. Zauważam wzrost dbałości o poprawność językową na W24. - Jakie to budujące, wprost chwalebne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Tadeuszu, skoro jesteśmy przy kwestiach językowych, to jako niewiernemu też przysługuje mi prawo zabrania głosu, choć nie dotyczy to tylko języka. Uwaga jest merytoryczna. Jeżeli popełnił Pan taki tekst, to moim skromnym zdaniem powinno być w tytule: "Refleksje wokół beatyfikacji i kanonizacji", a super dobrze powinno być: "Refleksje wokół kanonizacji".

Nie będę się dalej wymądrzał, bo Pan jest w tej dziedzinie fachowcem i przede wszystkim są to Pana osobiste przemyślenia. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

No wreszcie Pani Barbara znalazła sposób na moje odchylenie od poprawności językowej. Tak, przyznaję rację Pani Barbarze Romer Kukulskiej. Nie powinno się - jak twierdzi Mirosław Bańko - zmarłego papieża nazywać byłym, lecz zmarłym. - Odetchnąłem z ulgą. Już teraz utwierdziłem się w przekonaniu, że zasługi, obu zmarłych papieży dla Kościoła i świata w pełni uprawniały, czy też kwalifikowały Ich do uznania świętymi. Przyczynkiem do mojego utwierdzenia, o słuszności beatyfikowania papieży była - właśnie - nieodzowność poprawności językowej w moich "Refleksjach wokół beatyfikacyjnych". Pewnie bym do tego słusznego wniosku nie doszedł, gdyby Pani Barbara popełnionego, przeze mnie - degradującego tekst - błędu nie zauważyła.
A tak na poważnie powiem, że my Polacy - w większości przypadków - nie lubimy dyskutować o meritum sprawy, tylko wolimy odbiegać od tematu i dyskusję sprowadzać na - przysłowiowe - manowce. Bo jakiż wpływ - zauważcie Państwo - ma użycie zwrotu były, czy zmarły, na uznanie, czy zanegowanie zasług dla świata obu papieży, albo na pozytywne skutki Ich dzieł i Ich beatyfikacji? Mnie osobiście bardziej by ucieszyło, gdyby Pani Barbara zauważyła w moim tekście niestosowność argumentacji, czy też powiedziała coś o "zażyłości" zła z dobrem. Ale Ona, co do treści ograniczyła się do: "a reszta? pohamuję się od komentarza". Że o niestosowności uwagi dotyczącej Aklamacji - nie wspomnę. Wychodzi na to, że my więcej uwagi poświęcamy bzdetom, a od problemów mających wpływ na wzajemne relacje międzyludzkie uciekamy. Skutki takich zachowań widoczne są, bez przyświecania latarką.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Basiu! Ja nikomu nie stawiam żadnych warunków. Po prostu, jeśli nie mam pewności, że przede mną jest twardy grunt, nie daję kroku do przodu. Tak samo z "Byłym papieżami". Może ja jestem za gruboskóry? Pewnie dlatego nie wyczuwam takich subtelności językowych. Ja rozumuję na chłopski rozum - bom z pochodzenia wieśniak. Jeśli się mówi, że oni byli papieżami w latach takich a takich, to znaczyłoby, że są już byłymi. Oni już odeszli - że nie przez rezygnację, ale już nie są. Ich czas się skończył. Proszę zauważyć, że poza Panią nikogo mój zwrot, jakoś nie "drzaźni". Ale jednak, już dla Pani spokoju wniosę poprawkę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety, Panie Tadeuszu. PWN słownik polski rzecz wyjaśnił już dawno temu(poradnia językowa). Premier , prezydent i inne urzędy na określony czas, przestają być prezydentem, premierem, prezesem, po odwołaniu z funkcji lub po upływie kadencji lub po dymisji. Zupełnie inna sytuacja prawna jest osoby "pełniącej funkcję" papieża, elekcyjnego i dziedzicznego króla, monarchy, albowiem nikt ich odwołać z funkcji nie może. Żaden papież który umarł był pełniąc swój urząd nie jest nie był i nigdy nie będzie "byłym" papieżem. Powiemy Był papieżem w okresie tym a tym. Ale nigdy nie powiemy ex papież. ex król. To można powiedzieć o o Benedykcie XVI, gdyż sam zdymisjonował, o ostatnim Królu włoskim, który abdykował. Jeśli nie abdykował to nie jest "byłym" lecz jest nadal królem bez królestwa. Proszę zatem nie pozbawiać dwóch kanonizowanych papieży ich tytułów papieskich , które są im się należą na zawsze.

Pisałam i tłumaczyłam to Panu pocztą wewnętrzną, ale tam Pan "prosi" mnie o wypowiedzi o wypowiedzi pod innymi swoimi artykułami. Jakby to był warunek zrozumienia mojej uwagi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Barbara zarzuca mi popełnienie błędu w wyrażeniu "Wyniesieni na ołtarze dwaj, byli Papieże to nowatorzy." Twierdzi, że nie powinienem w tym wyrażeniu wtrącać wyrazu - byli. Ja natomiast uważam, co też znajduje powszechne potwierdzenie w mowie i piśmie, że tytuły przynależą osobie jedynie dożywotnio. Słyszy się i widzi w pismach zwroty: Panie Premierze, Panie Ministrze, Panie Prezydencie itp. Natomiast po śmierci mówi się: Pan taki a taki był premierem,ministrem, prezydentem. Sam nie wiem jak jest dobrze? Rozstrzygnijcie sami Państwo. Jako niedouczony pismak przystanę na to co uznacie za stosowne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety nie dobrnęłam do końca.

po pierwsze obaj papieże nie są "byłymi " papieżami. cyt : "Wyniesieni na ołtarze dwaj, byli Papieże to nowatorzy."
Błąd merytoryczny.

Czytaj wiecej: link

Jedynym byłym papieżem jest i będzie zawsze B XVI.

Tamci umarli będąc papieżami dożywotnio. Taka mała różnica, niuans.

po drugie : Aklamacja - odsyłam do słownika. Albo gramatyka , albo słownictwo...
itd.. itd...
a reszta?
pohamuję się od komentarza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Muszę jednak dodać, że obecnie ten, bardziej dokuczliwy bliźniak chyba zdominował nam przyjaznego, bo coraz więcej daje się zauważyć niezadowolenia z bytu wyrażanego demonstracjami pokojowymi, jak otwartymi protestami siłowymi, w których dochodzi do przemocy. Trzeba by zaznaczyć, że w obecnym systemie ludzie się zagalopowali w dążeniu do zaspokajania, jedynie swoich potrzeb, nie zauważając swego bliźniego, tuż obok stojącego. Zobaczcie: https://www.facebook.com/tadeusz.sledziewski/posts/703822969664269

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobro i Zło,jednojajowe bliżniaki są już w Polsce. ??

Komentarz został ukrytyrozwiń

Słusznie! Od półwiecza KRK zrezygnował z walenia mszałem rzymskim po głowach, przybrał barzdiej ludzkie pbłicze (przynajmniej w swojej centrali) i trudno nieuzać tego co najmniej za bardzo ważne wydarzenie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.