Facebook Google+ Twitter

Refundacyjny bubel. Lekarze muszą bronić interesów NFZ, nie pacjenta

W środowisku lekarskim wrze w związku z wprowadzaną nową ustawą refundacyjną na leki. Lekarza obarczono odpowiedzialnością finansową w taki sposób, aby w pierwszej kolejności bronił interesów NFZ, potem swoich, a na końcu pacjenta.

 / Fot. Shorelander/CC 3.0Wprowadzenie do tematu

Od kilku dni w środowisku lekarskim mówi się tylko o jednym - o ustawie refundacyjnej, która ma obowiązywać od przyszłego roku.

Projekt tej ustawy zakłada, że lekarz (świadczeniodawca) ma ustalić prawo pacjenta (świadczeniobiorcy) do udzielenia usługi medycznej. Sam język sugeruje już biznesowe powiązania między pacjentem, lekarzem i Narodowym Funduszem Zdrowia, który dysponuje społecznymi pieniędzmi. Chociaż bardziej pasowałoby pisać zgodnie z duchem tego dokumentu eufemistycznie "społecznymi środkami".

W tej odczłowieczającej frazeologii lekarz ma stać się urzędnikiem przejmującym cały ciężar dowodzenia prawa pacjenta do udzielenia bądź nie pomocy medycznej, zwłaszcza w odniesieniu do wypisania leków refundowanych. Łatwiej, bowiem, jest odmówić wypisania leku refundowanego nieuprawnionemu świadczeniobiorcy niż pozbawić dostępu do leku cierpiącego pacjenta. Tym bardziej, że zawsze przecież w każdym medialnym przypadku można będzie wykazać bezduszność lekarza, pozostawiając czystość samej ustawy.

Brawo! Tylko gdzie jest interes pacjenta?

Profesor Paweł Łukow, bioetyk w jednej z audycji w radio TOK FM stwierdził, że urzędnicy działają na takich zasadach, aby im się rachunki zgadzały. - Łatwiej przecież jest zredukować zasoby ludzkie, niż wyrzucić kogoś z pracy - powiedział.

Załatwiono jednym pociągnięciem przynajmniej dwie sprawy. Po pierwsze, przerzucono całkowicie na lekarza odpowiedzialność finansową za wypisany lek refundowany, mimo że nie jest on bezpośrednim ogniwem w łańcuszku powiązań ubezpieczyciel-ubezpieczony. Nałożone kary są natychmiastowe i dotkliwe. Najpierw za ewentualną pomyłkę czy nawet wprowadzenie w błąd lekarza NFZ pobierze karę, a potem będzie ewentualne wyjaśnianie.

Po drugie, pierwszą osobą niezainteresowaną stosowaniem takiej grupy leków czyni się lekarzy, jako że mogą one być źródłem ewentualnych kłopotów finansowych dla ordynującego takie lekarstwa (kary nakładane przez NFZ).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (17):

Sortuj komentarze:

hannibal lecter
  • hannibal lecter
  • 16.11.2011 13:12

dla mnie sprawa jest prosta....otrzymacie od stycznia 2012 dużo droższe leczenie skoro akceptujecie ten rząd i nasze zniewolenie.....zapamiętajcie sobie tę cyfre....100% odpłatności....gratuluję dobrego samopoczucia

Komentarz został ukrytyrozwiń

W tym stanie rzeczy trzeba końskie zdrowie mieć i lekarzy omijać. Więcej ruchu po łonie natury i relaksu może nam trochę pomóc, ale spokój nie od razu wraca przy ciągłych zaskakujących zdarzeniach niekorzystnych dla nas.
Polecam spacerki i przejażdżki rowerkiem.
link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zapomniałam: 5 gwiazdek ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani w okienku powinna sprawdzać dokumenty, ale tego nie robi. A znacznie by to uprościło wiele sytuacji. Osobiście, zdarzyło mi się jeden raz w życiu, że poproszono mnie o pokazanie książeczki ubezpieczeniowej. I zrobiła to...pani doktor, nie pani w rejestracji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Grzegorzu, diabeł tkwi w szczegółach.
Problem był do dziś na tyle poważny, że ktoś mądry wreszcie go dostrzegł i podpisano wczoraj porozumienie do regulacji sytuacji, która nigdy nie powinna mieć miejsca.
Gdyby ustawa weszła w życie w takim kształcie, jak ją ustalono (a prezydent przecież ją podpisał!) - leki refundowane wypisywałby lekarz, który mógłby być porównany do przechodzącego na czerwonym świetle - może się uda?

Tylu ludzi pracowało nad tym bublem refundacyjnym i nie było wyobraźni, aby dostrzec te wszystkie powiązania i zależności? Wszystko wskazuje na taką próbę sił - wytrzymają czy nie? Chodzi tu zarówno o pacjentów jak i lekarzy. Dziel i rządź - ta zasada dla rządzących jest super wygodna. Pokazuje to jednak miałkość elit, które działają na zasadzie utrzymania tego co jest. Nie myślą o poważnych reformach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czyli sprawdzanie czy pacjent ma uprawnienia by otrzymać receptę ze zniżką jest działaniem na jego szkodę? Przecież i tak nie ma konieczności tego robić, bo najpierw sprawdza to pani w okienku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

NFZ musi dbać o swoje interesy. Bo przecież tą rzeszę darmozjadów i leni trzeba z czegoś utrzymać. A gdy chorzy zaczną wydawać na leki pieniądze NFZ to dla nich nie zostanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wojciech Arciszewski ..... nie zaprzeczam ale inne nacje umieja tez to robic ,...chocby teraz w rewolucjach arabskich ......,albo w afryce wyrzynane cale narody , nie mozna tylko mowic o niemcach.....semici choc byli mordowani teraz popieraja niemcow na kazdym kroku

Komentarz został ukrytyrozwiń

p.Stanisławo Zdrodowska,
W kwestii metod pozbawiania życia, Niemcy mają historyczne doświadczenia...

Komentarz został ukrytyrozwiń
e
  • e
  • 25.10.2011 19:00

Uprawnienia kombatanckie zawsze sprawdzał lekarz i wpisywał nr legitymacji w karcie. Burza w szklance wody ! Nadużycia robią też lekarze i wypisują darmowe recepty pociotkom .Nieubezpieczonych jest garstka i chodzą prywatnie. Pierwsze sito jest w rejestracji .Lekarze żeby zaoszczędzić zminimalizowali personel pomocniczy i płaczą. Teraz jest rejestratorka , pielęgniarka , zabiegowa , salowa , laborantka w jednej osobie a lekarze robią kasę i uważają się za święte krowy. NIKT ICH NIE BĘDZIE OBCIĄŻAŁ FINANSOWO jak wszystko będzie OK. Niech jeszcze raz przeczytają ustawę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.