Facebook Google+ Twitter

Regina Karaś - historia życia mamy Marka Kraussa

Podczas oblężenia Leningradu mama Marka Kraussa straciła rodziców i tylko dzięki pomocy innych ludzi uniknęła śmierci głodowej.

Regina Karaś - mama Marka Kraussa - zrobione tuz po zakończeniu II wojny światowej / Fot. marek kraussW 1939 roku, gdy hitlerowcy najechali Przasnysz, Regina Karaś razem z rodzicami musiała uciekać do strefy radzieckiej, ze względu na swoje pochodzenie żydowskie. Jakimś cudem wszyscy przekroczyli granicę ZSRR i znaleźli się w Leningradzie. Myśleli, że wojna tu nie dotrze. Mylili się. Gdy hitlerowcy zbliżali się do granic tego miasta, ludność cywilna oraz żołnierze rozpoczęli przygotowania do obrony.

We wrześniu 1941 roku, Leningrad został zablokowany od strony lądu. Miasto broniło się 900 dni, dzięki poświęceniu wojsk lądowych, floty bałtyckiej oraz pomocy mieszkańców. W okresie oblężenia transport do miasta odbywał się wyłącznie drogą wodną, przez jezioro Ładoga. Przywożono tu broń i żywność, a wywożono dzieci z domu dziecka, rannych żołnierzy oraz zbiory dzieł sztuki. Hitlerowcy zaciekle ostrzeliwali i bombardowali transporty. Wiele ładunków i ludzi zatonęło w jeziorze. W mieście żywność była racjonowana. Mimo dostaw ludzie umierali z głodu, dochodziło do aktów kanibalizmu. Prawo do życia mieli mieszkańcy, którzy pracowali na rzecz frontu. Reszta ludności musiała sama sobie radzić.Służba sanitarnia wywoziła nieboszczyków do specjalnych dołów poza miastem (żeby zapobiec epidemii).

Brakowało drewna na opał oraz prądu. Wodę przywożono w postaci porąbanego lodu, pochodzącego z pobliskiej rzeki. W trakcie oblężenia mama straciła rodziców. Jako sierota została wywieziona przez zamarznięte jezioro Ładoga (przeprawę tamtędy nazywano "drogą życia") i umieszczona w domu dziecka w środkowej Azji.

W 1946 roku, razem z innymi sierotami polskiego pochodzenia, Regina została przewieziona do Gostynina. W tutejszym szpitalu psychiatrycznym urządzono tymczasowy dom rozdzielczy dla dzieci repatriowanych. Warunki tu panujące były straszliwe. Dzieci były zawszone. Kilka dni później zostały porozwożone po Polsce, do różnych domów opieki. Każdemu z nich przysługiwała
1 zmiana ubrań. Rzeczy były za duże, szyte dla dorosłych. Wiele z tych dzieciaków nie znało własnego nazwiska ani pochodzenia. Brakowało żywności. Gdyby nie pomoc ludzi z Gostynina wiele dzieci zmarłoby z głodu. Tutaj mamę wyleczono z malarii. Po wyzdrowieniu trafiła do domu dziecka w Śródborowie koło Otwocka. Moi dziadkowie zostali prawdopodobnie pochowani na Cmentarzu Piskariowskim w Leningradzie, gdzie spoczęło 630 tysięcy ludzi.

Pisząc tekst korzystałem z pracy Jerzego Jackiewicza oraz Antoniego Tomczyka, którzy specjalnie dla mnie zebrali relacje świadków z oblężenia Leningradu. Materiały dostarczył także Żydowski Instytut Historyczny oraz Barbara Konarska Pabiniak. Więcej informacji można znaleźć na: [a]http://www.mkrauss.com/biografie;www.mkrauss.com.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 04.12.2009 20:51

Marku
Twoja Mama
mimo że dziś...
...Dziś nadał w Tobie Mama Jest.
/dziekuję za ofiarowaną mi płyte o Mamie Twojej i Dziekuję i za wspomnienia/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Opowieść budząca grozę, na szczęście Twoja mama przeżyła co graniczy z cudem

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.