Facebook Google+ Twitter

Rejs morski z jogą

Żeglowaliśmy po Bałtyku trenując jogę w portach Dani i Szwecji

 / Fot. Bez moderacji11.11.2009 21.42

Dzisiaj, od samego rana było mało światła z nieba. W Łodzi wszystkie sklepy, oprócz alkoholowych, były zamknięte. Nieliczne restauracje otwarte. Już weselej było w święto zmarłych.
Mimo to spotkaliśmy się. Hania, Kasia i ja, żeby zredagować tekst dla tych, którzy nie pływali z nami po Bałtyku w lipcu, przez dwa tygodnie. W portach Danii i Szwecji trenowaliśmy codziennie, co najmniej godziny godziny Hatha - Yogę. Praktykowało mi się asany głęboko, w harmonii z ziemią i morzem Szwedów, Duńczyków. Były na swoim miejscu. Poruszaliśmy się na matach doskonale wtopieni w otoczenie.
Fot.1 / Fot. Modest
Zdjęcia, filmy przywracały nam pamięć czasu szumu fal i wiatru, dzień i w nocy. Kasia po rejsie jeszcze przez kilka dni budziła się w nocy, w domu, bo nią kołysało. Gdy „lecieliśmy” ze Świnoujścia do Nexo, na Bornholmie, zrobiłem zdjęcia różnych stron dookolnego horyzontu. Na południowym zachodzie linia horyzontu była optymistyczna, ledwo widoczna w blasku morza i głębi mlecznoniebieskiego nieba, na północnym wschodzie była pesymistyczna, ponurawo ciemnawa i stojąca, jak chwilowo nieruchomy bies.

Fot.2 / Fot. ModestWysiadywaliśmy godzinami w kokpicie mknącego jachtu, pod niebem na żyjącej po swojemu, wrażliwej wodzie. Choć niebo było ważniejsze; konieczna była ciągła obserwacja kalejdoskopu chmur, zamgleń, słońca i cieni dla dotarcia do portu, bez strat. Zmysłami, sercem i umysłem byłem zaangażowany w niebo tyle czasu, że słowo „lecieliśmy” dobrze oddawało moje odczuwanie tego co się z nami działo. To był raczej lot, niż płynięcie.

Hania zafascynowana szybkością, odgłosami wody i wiatru, była na pokładzie przez całą ostatnią noc, za sterem, albo siedząc, przypięta liną, przy zejściówce. Nic nie mówiła. Opowiadając o tym użyła słowa: „lecieliśmy”. To jest dla mnie naturalna i spontaniczna dharana.

Kasia wyjątkowo tej nocy w koi (w czasie jazdy dopadała ją choroba morska wewnątrz
jachtu, więc wolała być na powietrzu), o świcie wydostała się do zejściówki i filmowała długo wschód słońca. Ten film dzisiaj, po 3 miesiącach miastowego życia ujawnia swą moc; każe zamilknąć zagonionemu, zadyszanemu szczurowi, pozwala wsłuchiwać się w Ziemię.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Nowy sezon czas zacząć! Ty Adamie już werbujesz załogę na Morze Egejskie? Podobno w tym roku szykujesz antyczne klimaty? Pozdrawiam i życzę dobrych wiatrów:-))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.