Facebook Google+ Twitter

Reklama dźwignią handlu

Znane od lat stwierdzenie, że reklama jest dźwignią handlu, jest cały czas aktualne, a wręcz coraz bardziej nabiera na znaczeniu. Czy w dobie Photo Shopa wiemy co kupujemy?

Od zarania dziejów jedni starali się poinformować innych o tym, że mają coś w
posiadaniu, co może się tym drugim przydać. Informacje te przedostawały się różnymi drogami: ustnie, za pomocą dymu, tam-tamów, posłańców, listów. Później zostały zastąpione przez telefon, prasę, radio, telewizję, billboardy, aż wreszcie ich miejsce zajął komputer.

Dym, który majestatycznie unosił się nad wzgórzami, mówił o tym, że ktoś posiadał córę na wydaniu i chciał za nią jedną krowę i cztery kozy. Ilość dymu i jego kształt zapewniały o walorach wymiennego towaru, ale ten, kto te znaki odczytywał na niebie, nie miał zielonego pojęcia, czy to prawda, czy oszustwo.
Odgłos tam-tamów swoim natarczywym dźwiękiem niósł się po polach, lasach, dolinach i wzgórzach, zapewniając, że reklamowany towar jest przedniej marki. Ci, którym słoń na ucho nie nadepnął, poruszali się w rytmie bębenkowej muzyki, marząc o posiadaniu tego, czego nie mieli. Dla innych było to tylko walenie w bębny, których dźwięk przypominał zbliżającą się burzę.

Posłańcy pieszo i konno przemierzali bezdroża, żeby dostarczyć wieści o nieprzebranym bogactwie podbitych krajów, albo o tym, że kochanka hrabiego będzie na niego czekać w alkowie. Na dowód tego, że wieść była prawdziwa, posłańcy przekazywali zainteresowanym pisemne dowody, ale wtedy jeszcze nie każdy umiał czytać.

Rozmówca po drugiej stronie słuchawki dwoi się i troi, żeby upchnąć zalegający na półkach towar jakiejś kompanii. Morzem słów zapewnia, że takiej dobrej okazji na bubel już nie będzie. Jeśli nie uda mu się przekonać pierwszego klienta, książka telefoniczna jest pełna numerów, pod które może dzwonić aż do skutku. Prasa, która kiedyś przyciągała czytelników, teraz przyciąga żądnych egzaltowania się kolorowymi obrazkami. Telewizja, która kiedyś była oknem na świat, zmieniła się w wystawowe okno. Ci, którzy nie chcą sobie nadwyrężyć palca przyciskaniem guzików pilota telewizyjnego, wysłuchują radiowych spotów reklamowych (o ponoć mniejszym stopniu irytacji). Billboardy, swoimi rozmiarami powodują, że czujemy się jak liliputy w krainie Guliwera. W komputerach otwierają się strony, których nie chcieliśmy oglądać.

Dawno temu, kiedy nie było jeszcze programu Photo Shop, który wygładziłby to i owo, ewentualny nabywca nie kupował kota w worku. Teraz nawet najgorszy bubel wygląda jak najczystszy brylant. Ludzie w reklamie się nie starzeją. Owoce i warzywa mają idealny kształt, a zagadkę ich koloru mógłby rozwiązać tylko porucznik Colombo. Wszyscy w branży handlowej posiadają najlepszy towar na świecie. Nawet ubezpieczyć się można za złotówkę dziennie. Kochać się można całą noc po zażyciu tej czy innej pastylki. Samochód można kupić za "tylko" albo "już od".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Lucyna Moszkowska
  • Lucyna Moszkowska
  • 22.04.2012 22:39

Myślę ,że mądre kobiety,drogi Ryszardzie ,dbają nie po to,by podobać się płci przeciwnej,ale przede wszystkim dla dobrego samopoczucia i estetycznego wyglądu.Serdecznie pozdrawiam.L
.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.