Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

179645 miejsce

Reklama dźwignią przetrwania, czyli żarty się skończyły

17 stycznia na redakcyjnym blogu Paweł Nowacki zaczął dyskusję o reklamie na niniejszych stronach. Kwestia jest gorąca i redakcja zaprasza wszystkich do zabrania głosu. Nie wiedzieć czemu, nie każdy zabiera.

O sieci wolnej od reklam fantazjuje zapewne wielu. Wolne żarty - na "darmowość" strony mogą sobie pozwolić korporacje (zarabiające w inny sposób) lub maluczcy (prowadzący swoje strony domowe). Nie ulega wątpliwości, że Wiadomosci24.pl, aby znaczyć coś w bezwzględnym rynku mediów, nie mogą być instytucją non-profit. Na reklamy musiał przyjść czas. Wszyscy to rozumiemy, wszyscy się na te zasady zgadzamy.

"Zatem zaczynamy eksperyment pod tytułem: Reklama tak, ale nie inwazyjna... " - pisze na samym początku wspomnianej blogowej notki Paweł Nowacki, od razu mrożąc mi krew w żyłach - jaki, do licha, eksperyment?? Wolałabym, aby umieszczenie tu reklam nie było dziełem eksperymentu, a efektem pracy doświadczonych marektingowców...

Zostawmy jednak tą kwestię, aby przyjrzeć się drugiej części zdania - to epitet "nieinwazyjna" przyciąga najsilniej moją uwagę. Czy Paweł ma na myśli reklamę"nieinwazyjną" w użytkownika? Czy też chodzi o reklamę "bez inwazji" w treść Wiadomości24.pl? To rozróżnienie tylko pozornie nie ma sensu...

Inwazja reklamy


Czasy się zmieniają, a internet jeszcze szybciej. Kilka lat temu nikt z nas nie widział w sieci poltergeistów czy expand billboardów. Dziś na każdym portalu są niemal na porządku dziennym i właśnie dlatego tak bardzo nas wkurzają. (Na szczęście w ślad za kolejnymi pomysłami agencji reklamowych idą udoskonalenia przeglądarek eliminujące wszelkie formy komercyjnych wynalazków. Niektórzy są nawet zdania, że spowoduje to powrót do zwykłych, tekstowych reklam - ale nie o tym są moje rozważania).

Inwazja reklamy w czytelnika to agresywne kolory i dźwięki, flashowy szybki ruch i równie szybkie poszukiwania krzyżyka do odparcia ataku zamknięciem treści... Często bezskutecznie klikam w krzyżyk a reklama nadal atakuje mnie w najlepsze, uniemożliwiając zapoznanie się z treścią danej witryny.

Tymczasem Paweł Nowacki proponuje nam reklamę teoretycznie idealną - nieśmiałe, ukryte w naszych tekstach reklamy, wyglądające zupełnie niepozornie, zupełnie jak linki do innych stron. Nazwijmy ją umownie "reklamą linkową". Jest rzeczywiście zupełnie nieinwazyjna - w rozumieniu "ataku na użytkownika".

Atakuje natomiast dziennikarską treść.


Inwazja w tekst


Na naszych stronach nie brak miejsca na bannery czy linki, a mimo to, z jakiegoś nieznanego mi powodu, reklama ma się pojawiać tam, gdzie dotychczas było miejsce na obywatelskie dziennikarstwo.

Paweł proponuje, aby "reklama linkowa" (nazywana, nie wiadomo dlaczego, reklamą kontekstową) pojawiała się tylko w materiałach agencyjnych. To oczywiście utopia - Wiadomości24.pl są i będą silne newsami obywatelskimi, a reklamodawcy będą sięgać przede wszystkim do wskaźników oglądalności. Te zaś najwyższe będą w materiałach oryginalnych - a więc naszych, a nie agencyjnych. Nie ukrywajmy - to nasze obywatelskie materiały udźwigną ten serwis, bo mediów zainteresowanych "przeklejkami" z PAPu i tak nie prześcigniemy. Reklama w tekstach użytkowników pojawić się musi. Ręka do góry, kto sądzi inaczej.

"Ogłoszenia i reklamy muszą być oznaczone w sposób nie budzący wątpliwości, iż nie stanowią one materiału redakcyjnego" - mówi Prawo Prasowe. Wpisując w wyszukiwarkę hasła "prawo prasowe", "reklama", "Unia Europejska" każdy znajdzie setki podobnych zdań w dziesiątkach obowiązujących nas aktów prawnych.


"Bezpośrednie powiązanie mojej wypowiedzi z treścią marketingową jest ryzykowne. Po pierwsze, (...) mniej wprawni użytkownicy mogą nie rozumieć tego mechanizmu (jak w artykule sponsorowanym - wielu czytelników nie wie, ze to reklamowy a nie dziennikarski tekst). Po drugie - będzie to wiązało konkretnego dziennikarza z konkretnym produktem. Także ryzykowne" - napisałam w proteście na redakcyjnym blogu.

Na Wiadomościach24.pl stałam się już raz dziennikarką, teraz - chcąc nie chcąc - muszę stać się lobbystką. Przerażona przecieram bowiem oczy ze zdumienia - w tak ważnej kwestii zaledwie kilkanaście osób zabrało głos!

Reklamie mówimy tak!


Jestem za jak najszybszym wprowadzeniem do nas reklamodawców. Jestem także za bezwzględnym przestrzeganiem dziennikarskiej zasady oddzielania treści informacyjnej od komercyjnej. "Tu kończy się mój tekst - tu zaczyna się reklama" - na tej zasadzie zbudowane są jak dotąd polskie internetowe media i chwała im za to. Posądzenie o nieczyste intencje jest koszmarem wielu dziennikarzy - unikajmy tego jak ognia. Bo jeśli słowo "ognia" w poprzednim zdaniu wykupi jako miejsce na reklamę producent gaśnic, zwątpię w czystość dziennikarstwa obywatelskiego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (21):

Sortuj komentarze:

Popieram artykuł w 100%.

Przy okazji chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt. Mianowicie: w artykułach często pojawiają się, a przynajmniej powinny - w końcu żyjemy w erze hipertekstu i to to odróżnia gazetę internetową od papierowej - linki. Czy to do innych artykułów na łamach W24, czy zewnętrznych stron i innych źródeł.

Wprowadzenie reklamy tzw. kontekstowej może wprowadzać w błąd czytelnika, na czym przecież polega cały trick tej formy reklamowej: sugerować, że linki reklamowe są linkami świadomie wprowadzonymi przez autora czy redaktora tekstu. Ale to może też działać w drugą stronę: prawdziwe linki będą uznawane przez czytelników za reklamę.

I nie wydaje mi się, że wizualne rozróżnienie obu rodzajów linków wystarczy. Dla odwiedzającego stronę po raz pierwszy (albo bardzo rzadko) różny kolor linków nie jest żadną informacją. Niedoświadczony użytkownik da się nabrać (no właśnie - nabrać, a nie być zachęconym przez reklamę). Doświadczony internauta, który wie o takiej formie reklamowej, nie kliknie nigdzie bojąc się dać się złapać. Stały użytkownik W24, który będzie potrafił rozróżnić oba linki, nie będzie klikał w reklamę. Jaka wtedy będzie skuteczność reklamy? A na skuteczności przecież powinno zależeć obu stronom.

Nie potrafię powiedzieć, czy taka forma reklamowa jest legalna (zapewne jest, skoro niektórzy to stosują). I nawet jeśli tak, to mam spore wątpliwości, czy jest ona etyczna lub - mówiąc po ludzku - czy bylibyśmy w porządku wobec czytelników i... autorów.

Wydaje mi się (tak sobie gdybam na podstawie jakichś doświadczeń moich i znajomych, nie mam żadnych obiektywnych danych/statystyk), że bardziej skuteczna i etyczna byłaby po prostu zwykła reklama tekstowa (jak Google AdWords czy WP adKontekst) - wyraźnie oznaczona, wydzielona z tekstu, od razu pokazująca, co jest przedmiotem reklamy i dokąd prowadzi link. Ja osobiście częściej klikam w takie reklamowe linki niż te zakamuflowane w tekście.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A jednak, Pawle, od kilku dni nie widziałem tam ANI JEDNEGO tekstu autorskiego. To jest też jakaś wskazówka co do reklam. Nie sprwadza się chyba system testowany w Portfelu, jeśli chodzi o dziennikarstwo obyw., oczywiście

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zmartwię Cię! To nie to. Od początku było ich bardzo mało w tym dziale. I to mnie bardziej martwi, że nie mamy więcej takich autorów, jak Robert Dorabiała...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy ktoś zwrócił uwagę na to, że od kiedy pojawiły się reklamy w Portfelu, dramatycznie spadła liczba tekstów autorskich w tym dziale?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Osobiście polecam wszystkim wtyczkę AdBlock Plus do Firefoksa, która usuwa reklamy (obrazkowe, flashowe) fantastycznie. ;-)
Co do reklam kontekstowych, "linkowych" czy jak zwał, to uważam za niedopuszczalne ingerowanie w tekst dziennikarza w jakikolwiek sposób, np. tworząc odnośniki do słów w tekście.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nigdy nie pisałem dla pieniędzy i szczerze pisząc, nie mam tu wyraźnie skrystalizowanego zdania. Podzielam zdanie osób, które uważają, że nie powinny być nachalne owe reklamki. Nie powinny przypadkowo a nieszczęśliwie nawiązywać do omawianego artykułu. Pamiętam dwie takie przykre, choć przypadkowe gafy.
Kilkanaście lat temu przełamał się statek z polską załogą i zginęło kilku naszych marynarzy. Gazeta podała tę informację na pierwszej stronie, zaś (przypadkiem!) jeden z karykaturzystów narysował (na jednaj z ostatnich stron) złamany statek pływający w akwarium, co - a nie pamiętam komentarza - byłoby bardzo śmieszne, gdyby nie ta tragedia.
Drugi przypadek. TVP1 rano (*Kawa czy Herbata*, 14 października 2002) - podczas porannej dyskusji na temat płac w oświacie, sympatyczny dziennikarz stwierdził, że (z pamięci) "mogłoby się wydawać, że nauczyciele mają tak dobrze jak na Bali". Nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby kilkanaście minut wcześniej nie podano makabrycznych wieści z tejże indonezyjskiej (rajskiej do niedawna) wyspy - terroryści wysadzili hotel w powietrze grzebiąc ok. 200 turystów.
Plus dla OP za odważnie poruszony temat (jakże odmienny od poprzednich). To jest siódmy (szczęśliwy?) plusik dla p. Oliwii.
PS Niniejszy koment ma oznakowanie na Forum jako 'Mirnal 3000' - całkiem ładnie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeszcze nie było mowy o reklamach w tym portalu a ja już poruszyłem temat reklam w rozmowie z redakcją. Jestem zdziwiony , że jeszcze nie ma takowych w wiadomościach 24. Wbrew pozorom reklama w gazecie podnosi jej rangę. Jestem za reklamą w każdej formie, która nie utrudnia lektury gazety.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z koniecznościa wprowadzenia reklamy należało się liczyc od początku. Żadne medium nie jest od niej wolne; zwłaszcza medium "na dorobku" jak W24, bo zapewne Polskapresse, po okresie opieki nad "małolatem" zaczyna stawiac wymagania. Jestem z wykształcenia piarowcem, prowadziłam firme PR i na hasło "reklama" nie reaguje histerycznie. W zasadzie odrzucam jedynie zbyt agresywne-jak dla mnie- formy np. pop-upy, poltergeisty i wszelkie dźwiekowe straszydła. Patrzę jak w W24 powierzchnia reklamowa "marnuje sie"!
Na stronie naprawdę jest sporo miejsca do wykorzystania: dół strony, lewy boks! Dla ciekawych oferentów na pewno znalazłoby sie miejsce na baner, billboard, button itp.
A co do reklamy kontekstowej(bo dla mnie jednak ta nazwa jest obowiązującą) to jest ona bardzo popularna w USA i w UE; w Stanach dochody z niej to prawie 50% wszystkich wpływów! U nas ok.10%. Dlaczego? Bo reklamodawcy nie sa do niej przekonani. Podobnie jak wydawcy! Samo umieszczenie nie przynosi zysku; trzeba w nią kliknąć! ! A ludzie wcale tak sie do tego nie kwapią. Większość czytelników wie, że to reklama i nie zgłębia tematu. Co innego grupa docelowa, bo w zasadzie do takiej kierowane są głownie reklamy kontekstowe. Traktując temat idealistycznie (jak dzienikarz obywatelski) byłoby świetnie, gdyby taka reklama pojawiała sie tylko np. na stronach PAP albo w tekstach z Portfela, ale podchodząc z perspektywy PR-marketing-reklama nie jest to dla oferenta interesujące i propozycji współpracy to on w takim układzie nie złoży.
Jezeli zdecydujmy się na reklamę kontekstową w materiałach autorskich, to nurtuje mnie jednak problem, jakie kryterium przyjąć przy ustalaniu w czyim tekście ma sie ona znaleźć. Jedni nie zgodzą się na nią za nic na świecie, broniąc niezależności ( i dobrego smaku! Tak sobie myslę z przerażeniem, że napiszę w recenzji teatralnej o postaci, która zaspokaja głód, będzie to metafora, a tu w ukryciu "link" zakładów drobiarskich!) , inni będą zabiegać , licząc na zyski.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z Oliwią. Należy jednak zwrócić uwagę, że pojawienie się reklam nieuchronnie przywołuje temat wynagrodzeń dla autorów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z Thuringwethil

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.