Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14196 miejsce

Reklama, która ogranicza prędkość

"Panele podłogowe od 10 zł/m2" - to treść reklamy na jednym z wiaduktów w Poznaniu. Problem w tym, że ma ona formę... znaku drogowego. Może być myląca dla niektórych kierowców.

Kontrowersyjna reklama znajduje się tuż nad pasem ruchu drogowego. / Fot. Seweryn LipońskiPoniedziałek rano, przejazd pod wiaduktem na ul. Kościelnej w Poznaniu. Samochód dostawczy przyhamowuje, choć ma zielone światło. Czy zmyliła go wisząca na wiadukcie reklama? Bardzo możliwe, bo do złudzenia przypomina znak drogowy - ograniczenie prędkości do 10 km/h. Zresztą jej autorzy nie ukrywają, że celowo została tak pomyślana. - To prawda, po prostu ma przyciągać uwagę - przyznaje Łukasz Politowski, sprzedawca sklepu z panelami podłogowymi, do którego należy kontrowersyjna reklama.

W efekcie może też wprowadzać kierowców w błąd. Szczególnie tych młodych i mniej doświadczonych. - Umieszczanie takich reklam w pasie drogowym w ogóle nie powinno mieć miejsca - twierdzi Rafał, instruktor nauki jazdy. - Podobnie zresztą wszelkiego rodzaju bannery świetlne, które rozpraszają uwagę.

Podinsp. Andrzej Borowiak z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu twierdzi jednak, że reklama na Kościelnej nie stanowi problemu dla kierowcy z odpowiednimi uprawnieniami. - Każdy, kto zdał egzamin na prawo jazdy, nie powinien mieć wątpliwości, czy coś jest znakiem drogowym, czy nie - mówi Borowiak. I dodaje, że niektórym ludziom przeszkadzają bardzo różne rzeczy: - Na przykład słyszałem o osobach, które protestowały przeciwko reklamom na tylnej szybie autobusu, twierdząc, że rozprasza to ich uwagę.

Reklamy udające znaki drogowe mogą być mylące szczególnie dla początkujących kierowców - ostrzegają instruktorzy jazdy. / Fot. Seweryn Lipoński

Kto pozwolił na umieszczenie reklamy?


Mimo wszystko pojawia się pytanie, czy taka reklama powinna wisieć w takim miejscu? Ustaliliśmy, że pojawiła się 3-4 miesiące temu, a zgodą na jej umieszczenie nie zajmował się Zarząd Dróg Miejskich. - Nie zarządzamy tym wiaduktem, bo należy on do kolei - informuje nas Tomasz Libich z ZDM. Jak dowiedzieliśmy się od szefa sklepu, kwestię reklamy załatwiono za pośrednictwem agencji reklamowej Avance Galicja, która zaś uzyskała zgodę od zarządcy wiaduktu, czyli PKP Polskich Linii Kolejowych. - Nie było żadnych zastrzeżeń odnośnie tej reklamy - twierdzi Ryszard Kowalski z agencji Avance Galicja.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

"Jak kierowcy zwolnią do 10 km/h pod tym wiaduktem to im się krzywda nie stanie ;)"
Ostatnio kierowca autobusu w Świdnicy "nie zmieścił się" autobusem wysokim na 3.7m pod wiaduktem na drodze, którą podobno dobrze znał. Przed wiaduktem był znak zakazu wjazdu pojazdów wyższych niż 2.9m. Prześwit wiaduktu wynosił 3.55m. Media okrzyknęły kierowcę piratem drogowym. A może zignorował znak dlatego, że wiedział, iż wartość na nim nie ma się nijak do rzeczywistości? To są właśnie skutki walenia znaków ostrzeżeń i zakazu na prawo i lewo bez żadnego planu ani umiaru.
Kierowca, który zwraca uwagę na taki symbol - a ma zwracać uwagę, tego go uczono na nauce jazdy - odwraca uwagę od drogi. Zanim zarejestruje fakt, że nie jest to znak lecz element reklamy, upływa kilka cennych ułamków sekundy. A jeśli w tym czasie na drogę wtargnie niefrasobliwy pieszy i akurat tych ułamków sekundy zabraknie?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.06.2009 13:20

Jak kierowcy zwolnią do 10 km/h pod tym wiaduktem to im się krzywda nie stanie ;) Poza tym zgadzam się z podinsp. Borowiakiem - jeśli ktoś nie potrafi odróżnić znaku drogowego od reklamy, to nie reklama jest problemem, a kierowca. Z drugiej jednak strony rozumiem tych, którzy protestują - w końcu po co prowokować niebezpieczne sytuacje?

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Lepiej że panele "ograniczają" prędkość do 10 km a nie np do 100. I kierowcy wolniej jeżdzą i panele tanie ;)"
Polscy kierowcy i tak mają problemy z przeczytaniem wszystkich znaków umieszczanych bez ładu, składu i umiaru.
A teraz jeszcze serwuje się im "wyrób znakopodobny", żeby tracili cenne sekundy zastanawiając się, czy to znak czy nie znak. Zamiast skupiać się na sytuacji na drodze.
Gdzie tu Twoim zdaniem jest lepiej?

Komentarz został ukrytyrozwiń

mogą zamienić auto na autobus i bez zadnych konsekwencji pooglądać reklamy;)
swoją drogą ta reklama to coś pozytywnego. Lepiej że panele "ograniczają" prędkość do 10 km a nie np do 100. I kierowcy wolniej jeżdzą i panele tanie ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No właśnie, to reklama, która co najwyżej ograniczy prędkość. A co mają zrobić ci biedni kierowcy na Głogowskiej, gdzie co idę, to jakiś wielki billboard z długonogą modelką w samej bieliźnie? ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobry materiał i ciekawie napisany.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.