Facebook Google+ Twitter

Reklamowi naciągacze

"Wystarczy, że będziesz... chodzić" - oto tekst reklamujący jeden z cudownych środków odchudzających. Czy produkty promowane w ten sposób są wiarygodne?

Dalszy tekst przytoczonej reklamy brzmi: "Komfortowe wkładki do butów, dzięki którym schudniesz bez żadnego wysiłku! Nie musisz zapisywać się na siłownię, pocić się, biegać, męczyć. Nie musisz stosować żadnych środków farmakologicznych, ani karkołomnych diet, aby schudnąć ponad 7 kilo!" Czy tego typu ogłoszenia nie powinny być przedstawiane do oceny różnym towarzystwom (lekarze, dietetycy, konsumenci) i, po ustaleniu faktów ich dotyczących, redagowane?

Po uzyskaniu opinii ekspertów, wyrób mógłby otrzymywać certyfikat, a każdy potencjalny nabywca miałby przynajmniej cień gwarancji, że to nie jakiś propagandowy kit, odzierający nas ze złudzeń i pieniędzy. Zamieszczenie reklamy bez zgody i certyfikatu byłoby ścigane z urzędu, zaś o karach informowanoby w mediach (jak obecnie w przypadku firm telekomunikacyjnych). Bez takich certyfikatów nie byłoby możliwe zamieszczenie ogłoszeń reklamowych w prasie, radiostacjach, telestacjach, internecie oraz we wszystkich innych mediach. Firmy, które nie uzyskałyby certyfikatu, a zmieniłyby nazwę i ponownie by starały się uzyskać aprobatę, jednak nieskutecznie, byłyby ostrzegane i wymieniane z nazwy na specjalnej internetowej stronie prowadzonej przez Federację Konsumentów wespół z Policją. W bardziej kryminalnych przypadkach byłyby zamieszczane nazwiska (nie)odpowiedzialnych prezesów tych firm wraz z ich imażami (wizerunkami, facjatami - jak kto woli).

Redakcje (zwłaszcza prasowe) nie mogłyby wykpiwać się lapidarnym zastrzeżeniem "nie odpowiadamy za treść ogłoszeń". Doskonale wiedzą one, że to forma oszustwa, ale z oczywistych względów przyjmują ogłoszenia do druku współuczestnicząc w przestępstwie. Dziennikarze zwykle apelują do lekarzy, polityków, sędziów o wyższy poziom etyki, ale wobec siebie nie są zbyt surowi - za kanty w ogłoszeniu nie odpowiadamy, ale chętnie pieniążki bierzemy. 

Bezkrytycznie emitowane są oferty typu "schudniesz 10 kg w 10 dni". Nikogo to nie interesuje? Pojedyncze osoby nieco się podenerwują i rozchodzi się po kościach (obrośniętych nadal sadłem). Często w tych szwindlach uczestniczą znane a lubiane osoby publiczne, zwykle aktorzy i aktorki. Nieładnie, szanowni Państwo! Dla pieniędzy sprzedajecie swoich wielbicieli! Czy ktoś położy kres takim oszustwom? Może na 20-lecie wolnego rynku w Polsce coś mądrego wymyśli 40-milionowy naród? Trzymam kciuki i chudnę z nerwów!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Za reklamy płacą ogłoszeniodawcy, czyli dystrybutorzy owych artykułów. Gdyby masowo nie kupowano, to nie mieliby pieniędzy na ogłoszenia. Interes się kręci a to jest dowód na to, że nabierają się ludziska. Chyba każdy choć raz w życiu kupił jakąś herbatkę, ziółka, pigułki...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przez całe życie chodzę i jakoś od tego nie chudnę. Dlaczego? Chodzę w zwyczajnych butach bez reklamowanych wkładek! O, ja biedna! Nieuświadomiona!!! Czy naprawdę ktoś daje się nabrać na takie reklamy? U mnie powodują wyłącznie śmiech, jeśli nie zdążę w porę wyłączyć telewizora lub przewrócić strony w gazecie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

O, nareszczie na temat... *zaś o karach informowanoby w mediach* - oj, chyba w oryginale napisałem *informowano by* i tak raczej powinno być..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.