Facebook Google+ Twitter

Reklamy w przedszkolach. Pozwolisz marketerom manipulować dziećmi?

Dzieci w przedszkolach są ofiarami agresywnych kampanii reklamowych. Rodzice są bezradni - prawo nie zabrania przeprowadzania akcji marketingowych w placówkach oświatowych.

Sonda

Czy godzisz się na reklamy w przedszkolach?

 / Fot. Rafał KomorowskiW 2003 roku 4,5 tys. warszawskich przedszkolaków otrzymało od firmy Danone mapkę świata, którą należało uzupełnić 24 naklejkami. Dołączone były one do serków, które dzieciom musieli kupić rodzice. Wówczas interweniował rzecznik praw konsumentów oraz rzecznik praw dziecka, jednak
kampanię doprowadzono do końca.

Sytuacja ta zainspirowała jednego z rodziców, który nie chce, aby jego dzieci były traktowane jak mali konsumenci, do zainicjowania na Facebooku akcji "Stop reklamom w przedszkolach".

"Uruchomiliśmy nasz profil, by wywrzeć presję na dyrekcję przedszkoli, które łaskawym okiem patrzą na reklamy na terenie swoich placówek, urzędy gmin, które finansują przedszkola i mają wyraźny interes, aby udostępniać je jako przestrzeń reklamową, MEN, który sprawuje pieczę nad przedszkolami oraz firmy, aby się opamiętały - tak w skrócie autor opisuje cele akcji w jednym z wpisów na fanpage'u.

Na stronie gromadzi szokujące przykłady indoktrynacji przeprowadzanej przez rozmaite koncerny na dzieciach w wieku od 3 do 6 lat. Niestety, nieetyczne akcje reklamowe są w Polsce codziennością, a pomysłowość marketingowców zdaje się nie znać granic. O ile próba oswojenia dzieci z konkretną marką płatków, słodyczy czy jogurtów nie jest zaskakująca, o tyle absurdalny wydaje się pomysł kampanii firmy produkującej wyroby z drobiu (zatytułowanej "Kraina Drobisiów"), środków do czyszczenia toalet ("Poślij Domestos do przedszkola"), czy Biura Kredytów "Chwilówki".

"Moim zdaniem skandalem w poznańskich przedszkolach publicznych była akcja aktimelizacja. Dzieci dostawały actimele przez dłuższy okres codziennie z komunikatem, że od tego jest się zdrowym i należy pić actimelki codziennie" - stwierdza jeden z komentujących internautów.

W przeciwieństwie do dorosłych, przedszkolak nie ma świadomości, że jest poddawany manipulacji, a producent, przysyłając pluszowe, firmowe maskotki albo kolorowanki z logo, liczy na większy zarobek. Później rodzicom ciężko jest odmówić, gdy w trakcie zakupów dziecko zażąda kupna pewnego produktu, bo pani w przedszkolu powiedziała, że jest najlepszy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

anty-reklamy w szkołach
  • anty-reklamy w szkołach
  • 15.09.2012 20:46

*********BYLISMY NA SPOTKANIU Z POSŁEM MACIEREWICZEM -- nie zajmujmy sie już Donkiem!!! WYBIERZMY PRZYSZŁOSC**********

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gdy tworzono ustawę nikomu nie przyszło do głowy, że ktoś może być aż tak bezwzględną świnią żeby wmawiać swoje produkty dzieciom. Zresztą nic dziwnego, że nie przyszło.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo. Z jedną rzeczą się tylko nie zgodzę. Z tym, że dorosły ma świadomość manipulacji. Gdy patrzę wokół siebie mam wrażenie, że jednak nie ma...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sprawa jest znana od lat. Dlatego tez nie kupuje sie produktów Danone nigdy i niegdzie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Mony
  • Mony
  • 14.09.2012 09:38

Dobrze, że ktoś porusza ten temat. Sprawa dotyczy nie tylko przedszkolaków, ale także uczniów szkół publicznych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.