Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

113021 miejsce

Reklamy zniknęły z warszawskich bloków. Czy ze wszystkich?

18 czerwca ze stołecznych bloków miały zniknąć wielkoformatowe reklamy, które utrudniały dostęp naturalnego światła do mieszkań. Okazuje się jednak, że nie wszyscy respektują to rozporządzenie...

Autorem projektu zakładającego usunięcie wielkoformatowych reklam jest wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski. Zainteresował się on problemem po tym, jak mieszkańcy jednej z kamienic przy rondzie ONZ zdecydowanie zaprotestowali przeciwko wieszaniu na ich budynku ogromnej reklamy. Mimo sprzeciwu, reklama na budynku została zamontowana i znacząco utrudniła dostęp światła słonecznego do mieszkań. Zrozpaczeni mieszkańcy zaczęli wycinać dziury w płachcie. Zdarzenie miało miejsce jeszcze w styczniu 2009 roku.

Aleje Jerozolimskie w Warszawie / Fot. Radosław PietrzakWojewoda podczas konferencji prasowej wyraźnie podkreślił, że nie zamierza walczyć ze wszystkimi reklamami w miastach z naszego województwa. Dąży tylko do tego, aby ludzie zamieszkujący kamienice mogli normalnie żyć i cieszyć się naturalnym dostępem światła. "Nie było i nie jest moim celem zlikwidowanie wszelkich form reklamy wielkoformatowej na terenie miasta stołecznego Warszawy. Co więcej uważam, że taka reklama wielkoformatowa również powinna mieć swoje należne miejsce w przestrzeni miejskiej, ale nie powinno się łamać takich zwykłych ludzkich praw do mieszkania w mieszkaniu, w którym okno jest oknem, a nie zasłoniętym prostokątem." - tłumaczył w wypowiedzi dla portalu samorządowy.pl.

Wprowadzone zmiany prawne nie zakazują wieszania reklam na wszystkich budynkach. Spoty promujące wciąż mogą być umieszczane na biurach bądź budowlach publicznych. Przepisy dają również możliwość wieszania reklam na budynkach mieszkalnych, ale mowa tu tylko o ścianach bez okien, lokalach użytkowych czy oknach klatek schodowych.

Istnieje jednak pewna furtka, dzięki której firmy mogą praktycznie bezkarnie wieszać reklamy na starych zasadach. Mianowicie spot można zamontować na starych zasadach w przypadku, gdy prowadzony jest remont. Jednak mieszkańcy skarżą się, że firmy nadużywają tego rozwiązania. Remonty prowadzone są często przesadnie długo bądź są inicjowane z błahych powodów.

- Remont dachu naszej kamienicy trwał ponad rok, a powinien 4 miesiące. W tym czasie na rusztowaniu umieszczona została reklama jakiejś firmy. Wspólnie z sąsiadami składaliśmy zapytania o powody opóźnień. Niestety, nie otrzymaliśmy jasnej odpowiedzi, a nasze okna cały czas były zasłonięte. Nie pomogła nawet oficjalna petycja do zarządcy budynku! - tak specjalnie dla Wiadomosci24.pl przedstawia swoje doświadczenia z reklamami Artur z dzielnicy Ochota.

Należy również dodać, iż firmy reklamowe starają się zadośćuczynić mieszkańcom wszelkie trudy związane z remontami. Bardzo często przeznaczają dotację na remont budynku, na którym zamontowana jest ich reklama.

Aleje Jerozolimskie w Warszawie / Fot. Radosław PietrzakCo do walorów wizualnych, architekci twierdzą, że wielkoformatowe reklamy szpecą Warszawę i pod żadnym względem nie stanowią ozdoby. Dodatkowo, widać brak jakiejkolwiek logiki oraz koncepcji w ich rozmieszczeniu.

W przypadku łamania prawa przewidziane są surowe kary. Powiatowe inspekcje nadzoru budowlanego mogą zarządzić rozbiórkę spotu (na koszt właściciela) bądź nałożyć na dany podmiot karę grzywny: w przypadku osób fizycznych do 10 tysięcy złotych oraz w odniesieniu do spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych nawet do 50 tysięcy złotych.

Nie tylko mieszkańcy stolicy zmagają się z "reklamowym" fatum. Tzw. reklamowa szara strefa dotarła także do Radomia i Płocka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.