Facebook Google+ Twitter

Rekonstrukcja zamachu na Franza Kutscherę

Współautorzy: Ewa Krzysiak

Rekonstrukcja zamachu na Franza Kutscherę odbyła się dziś w Al. Ujazdowskich, w miejscu gdzie 1 lutego 1944 r. harcerze z oddziału AK „Agat” zabili „Kata Warszawy”.

W rekonstrukcji zamachu na Franza Kutscherę, wzięło udział 7 grup zajmujących się odtwarzaniem okresu II wojny światowej, m.in.: Pomerania 1945, Harcerska Grupa Historyczna „Wigry”, GRH „Pionier
39”.

Jak wyglądał zamach na Franza Kutscherę?

Cisza przed burzą. / Fot. Ewa Krzysiak Początek akcji. Samochód prowadzony przez Michała Issajewicza zajeżdża auto w którym jedzie Franz Kutschera / Fot. Ewa Krzysiak
Franz Kutschera, z pochodzenia Austriak, został mianowany dowódcą SS i policji w Warszawie we wrześniu 1943 r. Wraz z objęciem przez niego tego stanowiska, wzrosła liczba łapanek dokonywanych na ulicach stolicy. Już jesienią rozpoczęło się polowanie na Kutscherę. Ówczesny szef policji, nie był jednak nikomu z Polaków znany z nazwiska. Na jego ślad przypadkowo trafił Aleksander Kunicki ps. „Rayski”, który rozpracowywał Waltera Stamma.

Pierwsza, nieudana próba zabicia Kutschery odbyła się 28 stycznia 1944 r. W związku z tym, że dowódca SS nie pojawił się w miejscu planowanego zamachu postanowiono próbę przełożyć. We właściwej akcji, która odbyła się 1 lutego 1943 r., udział wzięło 12 osób. Kutscherę zabił Michał Issajewicz ps. „Miś”.

Niestety, w związku z nieprzewidzianymi trudnościami, które miał ubezpieczający akcję Stanisław Huskowski ps. „Ali”, ranni zostali dowódca Bronisław Pietraszewicz ps. „Lot” i Marian Senger ps. „Cichy” (obaj zmarli w szpitalu Przemienienia Pańskiego ). W czasie ucieczki na moście Kierbedzia zginęli Kazimierz Sott „Sokół” i Zbigniew Gęsicki „Juno”.

Niemcy w odwecie za zabicie „Kata Warszawy”, nałożyli na stolicę 100 mln złotych kontrybucji, a dzień po zamachu rozstrzelali w okolicach miejsca gdzie do niego doszło 100 zakładników. Była to ostatnia egzekucja przed wybuchem Powstania Warszawskiego.

Do walki włączają się "Lot" i Zdzisław Poradzki ps. "Kruszynka" / Fot. Ewa Krzysiak

Po kilku minutach na miejscu, zostają tylko Niemcy. Polacy, chociaż z dwoma rannymi, uciekają. / Fot. Ewa Krzysiak
Po chwili Franz Kutschera nie żyje / Fot. Ewa Krzysiak

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

7509
  • 7509
  • 06.03.2012 08:37

Szkop miał na sumieniu kiladziesiąt tysięcy istot i miałby drugie tyle gdyby żył nadal. Po jego likwidacji egzekucje publiczne zmalały do zera. Sto osób w obliczu II wojny światowej to niewielka liczba. Ludzie przywykli wtedy do śmierci. Była ona wtedy czymś bardzo naturalnym. Dziś po 100-ce zabitych mielibysmy tydzień żałoby narodowej
Ps. wnerwiają mnie komentarze ludzi którzy o okupacyjnej Warszawie wiedza tyle co ja o lataniu na księżyc

Komentarz został ukrytyrozwiń

100 dodatkowych istot za cenę jednego szkopa. Opłacało się?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Super :) Dzięki za relacje, zaraz daje galerie moze skromna ale cos dam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.