
Dzięki dodatkowym funduszom europejskim w roku akademickim 2008/2009 rekordowa liczba studentów wzięła udział w sztandarowym programie UE w dziedzinie edukacji i szkoleń. Na Erasmusa pojechało prawie 200 tys. studentów. W porównaniu do wcześniejszego roku, liczba ta jest większa o 8,7 proc. - informuje Komisja Europejska.
Gwałtowny wzrost liczby Erasmusów to wynik zwiększenia puli stypendiów z UE o 12 proc. Wskazuje to na fakt, że młodzi ludzie chętnie korzystają z funduszy, jeśli są one dostępne. Średnie miesięczne dofinansowanie, jakie student otrzyma wyjeżdżając na zagraniczną uczelnię podniesiono do 272 euro. Dzięki temu studenci mają lepsze warunki, aby utrzymać się w innym kraju.
- We wrześniu wyjeżdżam na rok do Lizbony. Miesięcznie dostanę 380 euro, za co opłacę mieszkanie i kartę miejską. Sumę, którą musiałbym wziąć od rodziców na studia w Warszawie przeznaczę na osobiste wydatki w Portugalii. Na pewno przeżyję wspaniałą przygodę - mówi Mariusz Kamiński, student 4. roku prawa na Uniwersytecie Warszawskim.
Erasmus jest jednym z najbardziej popularnych programów UE. Od 1987 roku wzięło w nim udział ponad 2,2 mln osób. Umożliwia studentom szkół wyższych wyjazd do innego kraju europejskiego na studia lub staż trwający od 3 do 12 miesięcy. Dzięki temu, że uczelnia macierzysta uznaje przedmioty zaliczone za granicą, cykl studiów nie jest zaburzony. W celu łatwiejszego przeliczania "wartości" przedmiotów, uczelnie wprowadziły skalę punktów ECTS. Im trudniejsza dziedzina i więcej godzin zajęciowych, tym więcej punktów pojawi się w indeksie. - Wyjeżdżając za granicę w ciągu roku muszę uzyskać 40 punktów ECTS - mówi Mariusz Kamiński.