Facebook Google+ Twitter

Rekordowe zadośćuczynienie za policyjną kulę

  • Źródło: OhmyNews
  • Data dodania: 2006-10-05 08:06

To już pewne: Skarb Państwa zapłaci Dawidowi Lisowi przeszło 900 tysięcy zł za cierpienie i kalectwo spowodowane policyjną kulą. Wczoraj Sąd Najwyższy oddalił kasację funkcjonariuszy.

Fot. P. JasiczekTo najwyższe w Polsce zadośćuczynienie. Do tej pory sądy przyznawały pokrzywdzonym ledwie kilkakrotność średnich krajowych.

Okoliczności sprawy są powszechnie znane. 29 kwietnia 2004 r. policjanci pomylili się i ostrzelali samochód z parą przypadkowych nastolatków na ul. Bałtyckiej w Poznaniu. 19-letni Łukasz Targosz zginął na miejscu. Jego rówieśnik, Dawid Lis przeżył – z kulą w kręgosłupie i perspektywą kalectwa do końca życia.

Dwa lata temu


27 października 2004 r. przed poznańskim Sądem Rejonowym policja zawarła ugodę z rodziną Łukasza Targosza. Wysokość kwoty odszkodowania i zadośćuczynienia dla rodziców i rodzeństwa zmarłego nastolatka ustalono na łącznie 200 tys. zł.
Jednak podobna ugoda z Dawidem Lisem nie doszła do skutku. Policja nie kwestionowała słuszności roszczeń postrzelonego nastolatka. Jednak była skłonna wypłacić jednorazowo najwyżej 200 tys. zł i rentę do tysiąca zł miesięcznie. Argumentem policji była m.in. finansowa mizeria resortu.
Dawid żądał miliona zł i renty rzędu 2 tys. zł. Spór musiał rozstrzygnąć sąd.

Rok temu


29 września ubr. Sąd Okręgowy w Poznaniu ustalił wysokość rekompensaty dla Dawida Lisa na 901 tys. zł. Renty – na 2 tys. zł. Wyrok był precedensowy, gdyż rzadko zdarza się, by sądy nie uszczuplały żądanych kwot. Tym razem tak nie było...
– Wysokość przyznanego zadośćuczynienia musi być wykładnikiem krzywdy – uzasadniał wówczas sędzia Janusz Jezierski. – Ten młody człowiek został stuprocentowym inwalidą. Nigdy nie zrealizuje swoich marzeń w sferze prywatnej i zawodowej. Zawsze będzie zdany na kogoś.
Sąd orzekając o wysokości rekompensaty dla Dawida uwzględnił to, że policja zaliczkowo wypłaciła mu prawie 50 tysięcy oraz sfinansowała turnus rehabilitacyjny. Dodatkowo obciążył policję odpowiedzialnością za przyszłe skutki feralnego postrzału.
Już w dniu ogłoszenia wyroku było wiadomo, że policja go zaskarży.

Pół roku temu


– To zbyt wysokie zadośćuczynienie – przekonywał poznański Sąd Apelacyjny Rafał Rosiejka, radca prawny reprezentujący policję. Nie chciał komentować moralnego aspektu targowania się o pieniądze dla sparaliżowanego młodego człowieka. – Ja znam się na prawie, nie moralności – powiedział. – W apelacji pozwanych wskazywaliśmy na braki formalne – wyjaśniała dr Agata Michalska, reprezentująca Dawida Lisa. 11 maja 2006 r. poz- nański Sąd Apelacyjny odrzucił apelację policji – przyczyną były wspomniane braki formalne, wytknięte przez adwokatów. Przegranym pozostała jeszcze kasacja w Sądzie Najwyższym...

Wczoraj


– Na niejawnym posiedzeniu Sąd Najwyższy oddalił kasację – poinformowała mecenas Agata Michalska.

Gorzka wygrana


– Prawdę mówiąc, aż tak bardzo się nie cieszę – mówi Dawid Lis. – Bardziej przeraża mnie taka ilość pieniędzy. To duża odpowiedzialność. Muszę dobrze pomyśleć, co z tym zrobić i poradzić się fachowców.
Dawid Lis zdradził wczoraj, że w pierwszej kolejności chce kupić mieszkanie, przystosowane do możliwości osoby jeżdżącej na wózku. Część pieniędzy przeznaczy na leczenie.
– Resztę chciałbym zainwestować – żeby część tych pieniędzy zabezpieczała moją przyszłość – powiedział.
A co z rehabilitacją w Szwecji? – Dowiadywałem się o to u lekarza, który tam praktykował. Według niego, rehabilitacja w Szwecji nie pomogłaby mi więcej niż ta, którą mam zapewnioną w Polsce.

Odszkodowania w Polsce


- 1,5 mln zł dostała po trwającym 6 lat procesie warszawianka, która pozwała PZU. Wyrok jest jednak nieprawomocny i trwają odwołania. Według kobiety oskarżona firma w ramach odszkodowania powinna jej wyrównać poziom życia, który drastycznie obniżył się po śmierci jej męża.

- prawie 1 mln zł odszkodowania dostał były rektor Małopolskiej Wyższej Szkoły Ekonomicznej za... zwolnienie z pracy. Sprawa trafiła do apelacji.

- po ponad 700 tysięcy złotych odszkodowania i zadośćuczynienia dostali Jarosław Rola i Piotr Truszkowski z Kamiennej Góry od zakładu energetycznego. Obaj stracili nogi po porażeniu prądem z winy pracownika posterunku energetycznego. Zakład ma wypłacać obu swoim ofiarom dożywotnią miesięczną rentę - 1860 zł Jarosławowi Roli i 1490 zł Piotrowi Truszkowskiemu.

- 70 tysięcy zł odszkodowania i 1500 zł comiesięcznej dożywotniej renty przyznał Sąd Okręgowy w Gdańsku Łukaszowi Dawidowskiemu, który w 1999 roku doznał w czasie meczu piłki nożnej kontuzji. Klub, w którym grał pan Łukasz, nie ubezpieczał go jako zawodnika.

- 66 tysięcy zł odszkodowania za nadgodziny przyznał poznański sąd byłej kierowniczce sklepu ,,Biedronka’’.

Barbara SADŁOWSKA, BAKO

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Brak dość istotnych informacji - czy od owych odszkodowań płacony jest podatek (jaki?)? Dano wysoką rentę twierdząc, że 100% inwalidztwo. A co będzie, jeśl iza 10 lat zdarzy sie cud i p. Lis będzie chodził, a nawet jeździł na rowerze? No i co z rentą w przypadku inflacji - za 20 lat będzie również dostawał w dzisiejszej wysokości?
Oczywiście, każdy z nas jakąś tam odpowiedź sobie udzieli na swój użytek, ale na szczeblu sądowym to takie sprawy powinny być wyraźnie zapisane, aby za ileś lat uniknąć kolejnych procesów.
No i coś paskudnego - nie można się oprzeć wrażeniu, że jeśli osoby procesujące się o wysokie odszk. by zginęły (odpukać!!!), to dla policji, elektrowni itp. koszta byłyby znacznie niższe... Mozna powiedzieć, że podczas ratownia w szpitalu, winny może modlić sie o... Zwłaszcza, że winnym może być osoba prywatna z niewielką kasą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.