Facebook Google+ Twitter

Rekordowy spacer. Spotkanie z Maksem Skrzeczkowskim

Przemierzył wybrzeże, realizując nietypowy pomysł. Fotograf-podróżnik, Maks Skrzeczkowski, opowiadał o swojej wyprawie 9 lutego 2011 r. podczas spotkania w Wojewódzkim Ośrodku Kultury pod patronatem Lubelskiego Towarzystwa Fotograficznego.

Twierdzi, że ani na początku, ani na końcu, nic specjalnego się nie dzieje, gdyż najciekawsze Takie butelki czekają na znalazców - uczestników eksperymentu Skrzeczkowskiego / Fot. Marcin Iwanrzeczy zdarzają się "pomiędzy". Doświadczył tego, przemierzając zimą wybrzeże Bałtyku.

Kazimierski fotograf pokonał pieszo trasę 500 kilometrów w 17 dni, co było swoistym rekordem i zaowocowało uznaniem ze strony Pocztu Bałtyckich Długodystansowców. Jak podkreślał jednak podróżnik podczas spotkania, nie zależało mu na biciu jakiegokolwiek rekordu, nie było to jego celem, którym chciałby udowodnić swoją wyczynowość. Znany ze swoich pasji fotograficznych, podróżniczych i umiłowania dla aktywności, postanowił zrealizować swój kolejny niecodzienny pomysł w postaci takiej wyprawy. Na nietypowy spacer wyruszył ze Świnoujścia i przemierzając dziennie około 30 kilometrów, dotarł do miejscowości Piaski na wschodniej granicy Polski, czego nie omieszkał uwiecznić na zdjęciu.

Spotkanie ze znanym społecznikiem rozpoczęło się od pokazu zdjęć - dokumentacji wyprawy. Oprócz obrazów przedstawiających mijane miejsca, zainteresowani mogli także obejrzeć znalezione przez niego bursztyny, własnoręcznie wykonaną mapę z dokładnymi wskazówkami podróży, czy specjalnie dostosowaną plastikową butelkę z listem. Zgromadzonych najbardziej fascynowała historia związana z wspominanym przez podróżnika wcześniej eksperymentem fotograficznym. Rzecz polegała na tym, iż w różnych miejscach Maks Skrzeczkowski zostawił siedem jednorazowych aparatów fotograficznych umieszczonych właśnie w plastikowych butelkach wraz z listem.

Zgromadzeni z zaciekawieniem słuchali opowieści Maksa Skrzeczkowskiego o wyprawie / Fot. Marcin IwanList ów zawiera wskazówki dla znalazcy przedmiotu - istne zadania: wykonanie dwóch autoportretów, a następnie sfotografowanie np. kilku napotkanych po drodze osób. W liście znajduje się oczywiście prośba o przesyłkę zwrotną w ramach tego eksperymentu. Jak się okazało, jeden znalazca już dał o sobie znać - był to pan Kazimierz, który odkrył aparat w sieciach na plaży wyspy Wolin i swoje zadanie wykonał znakomicie. Zgromadzeni na pokazie Skrzeczkowskiego mieli okazję obejrzeć zdjęcia przedstawiające grupę morsów rozgrzewających się przed lodowatą kąpielą.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Tomasz Młynarczyk
  • Tomasz Młynarczyk
  • 12.02.2011 10:59

Każde spotkanie z Maksem Skrzeczkowskim to niezapomniana przygoda. Maks jest listonoszem pozytywnej energii...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Koleś swoje "przeszedł" w życiu. Polecam relację

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.