Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

76975 miejsce

Rekurencje po raz trzeci

O pechowym psie, okrutnym rzeźniku i innych opowieściach bez końca


W październiku 2010 roku – jak ten czas szybko leci – opublikowaliśmy w Wiadomościach 24 materiał o wierszach, które nigdy się nie kończą. Jakiś czas potem zaprezentowaliśmy wersję nieco wzbogaconą, o dwa przykłady. Teraz, kolejna odsłona.

A powrót do przeszłości, jest dowodem na to, że i poszukiwania tropów kulturowych, nigdy nie mają kresu.

Asumpt do podjęcia tematu dał nam pomysł zabawy w składanie zdania-węża.
Sam pomysł zabawy nie jest odkrywczy. W swoim „dziele” z dziedziny szaradziarstwa pt. Vademecum szaradzisty, podajemy mnóstwo przykładów ciągów, wężowek, łańcuchów. Niektóre z nich są łatwe, inne interesujące, jak zadanie polegające na budowaniu poprawnego stylistycznie zdania, w którym litera lub sylaba kończąca każdy wyraz stanowi zarazem początek wyrazu następnego, w rodzaju: Stary rynek klejnotem miasta. Albo: Uroda dam mnie ekscytuje.
Każde z owych zdań, czy zadań ma swój koniec. Teraz jednak chcielibyśmy zająć się zdaniami, wierszami, opowieściami, które nigdy się nie kończą. Chyba każdy zna przyśpiewkę ludową, którą znakomicie wykorzystał Wiesław Myśliwski jako tytuł i motto głośnej powieści:
Kamień na kamieniu, na kamieniu kamień,
a na tym kamieniu, jeszcze jeden kamień.
W matematyce zabieg podobny nosi nazwę rekurencji ogonowej, zwanej też prawostronną. Polega ona na tym, że ostatnia operacja wykonywana przez funkcję to rekurencyjne wywołanie samej siebie lub zwrócenie końcowego wyniku.
Symbol uroborasa – węża albo smoka połykającego własny ogon - jest powszechnie znany w wielu kulturach i przywoływany na oznaczenie nieskończoności i wieczności. Takimi nieskończonymi utworami rekurencyjnymi są znane z dzieciństwa wierszowanki.
najpopularniejsza z nich, o psie.
Wpadł pies do kuchni i porwał mięsa ćwierć,
a jeden głupi kucharz zarąbał go na śmierć,
a drugi kucharz - mądry, co w sercu litość miał,
postawił psu nagrobek i taki napis dał ...
wpadł pies do kuchni
W rozlicznych wersjach ten drugi, dobry kucharz: wykopał psy mogiłę, zakopał pieska w dołek. Nieważne! Ważne, że: Wpadł pies do kuchni
Klasycznym przykładem rekurencji a zarazem iteracji (nie mylić z aliteracją) jest dziecinna piosnka o zającach.
Na zielonej łące, raz dwa, trzy,
Pasły się zające, raz, dwa, trzy
A to była pierwsza zwrotka,
teraz będzie druga zwrotka:
Na zielonej łące…
I tak do 1753 zwrotek, albo dłużej, Jeśli ktoś ma czas, ochotę i wolę przeżycia.
Kolejna śpiewka opowiada o perypetiach pewnego dziada, choć niby jest o babie i maku. Wiadomo: kiedy kobieta za coś się zabiera, mężczyzna ma tylko ambaras.
Siała baba mak,
Nie wiedziała jak.
Dziadek wiedział, nie powiedział,
Więc za karę w kozie siedział,
Bo to było tak:
Siała baba mak…

Siała i siała, w nieskończoność.
Niedawno podczas wycieczki emerytów, wyśpiewywaliśmy dawny szlagier ogniskowy (na starość człek dziecinnieje):
Ja pod twoim oknem
Trzy godziny moknę,
Z góry na mnie pada deszcz.
Buty przemoknięte
I ubranie zmięte
Czy ty, luba, o tym wiesz,
że…
W tym miejscu z przytupem! Ja pod twoim oknem…
Najlepiej wychodzi po paru piwach!

Nie zapomnijmy przypadkiem o sławetnym kołku w morzu.
Było morze, w morzu kołek,
a na kołku był wierzchołek.
Na wierzchołku siedział zając
i łapkami przebierając
śpiewał sobie:
Było morze


I wreszcie zainspirowane piosenką disnejowskiej kreskówki:
Kaczor Donald farmę miał, ija, ijao
na niej kury hodował, ija, ijao
Ko-ko tu, ko-ko tam,
wszędzie ko-ko, tu i tam.
W poszczególnych zwrotkach, dzięki iteracji, Kaczor Donald (albo Stary Kaczor) hoduje kaczki, gęsi, indyki, myszki, świnki, krówki i wszelaką inną gadzinę, przez co śpiewka ciągnie się jak ogon węża.
A czy przypadkiem wąż nie składa się z samego ogona?

Dwa znakomite przykłady niekończących się opowieści znajdujemy w repertuarze dawnych wierszyków dla dzieci. Pierwszy, to Poszedł Marek, Jadwigi Gorzechowskiej:
Poszedł Marek nas jarmarek,
Kupił sobie oś.
Postawił ją za stodołą,
Zabrał mu ja ktoś.
Więc sąsiady wnet do rady,
Aż mu rzeknie ktoś:
-Idźże, Marek, na jarmarek,
Kupże nową oś.
Poszedł Mark na jarmarek,
Kupił sobie oś.
Postawił ją za stodołą,
Zabrał mu ja ktoś.

Drugi równie popularny wierszyk, tej samej autorki, nosi tytuł: Chodziła czapla po desce
- Chodziła czapla po desce,
Powiedzieć wam jeszcze?
- Tak!!!!
- Chodziła czapla po desce,
Powiedzieć wam jeszcze?
- Tak!!!!

Itd….



Teraz bajeczka opowiadana przez babcię uczestnikowi pewnego forum. Wtedy, gdy biegał w krótkich porciętach.
W garnku dziura, miły Romku, miły Romku, miły Romku.
Zatkaj ją, zatkaj ją!
A czym zatkać? - miły Romku, miły Romku, miły Romku.
A słomą, a słomą!
Słoma długa, miły Romku, miły Romku, miły Romku.
Utnij ją, utnij ją!
Czym ją uciąć? - miły Romku, miły Romku, miły Romku.
Tasakiem, tasakiem!
Tasak tępy, miły Romku, miły Romku, miły Romku.
To naostrz, to naostrz!
Czym naostrzę? - miły Romku, miły Romku, miły Romku.
Kamieniem, kamieniem!
Kamień suchy, miły Romku, miły Romku, miły Romku.
Polej go, polej go,
Czym go polać? - miły Romku, miły Romku, miły Romku.
A wodą, a wodą!
Czym nabiorę? - miły Romku, miły Romku, miły Romku.
A garnkiem, a garnkiem!
W garnku dziura, miły Romku
... itd.

Niedawno natknęliśmy się na wiersz samego Mistrza Jana Brzechwy, dowodzący, że nawet wybitni poeci ulegali czarowi podobnych utworów:
Szpak
Na grabie siedzi szpak
I po polsku mówi tak:
- Stoi w lesie stary grab,
Pod tym grabem leży drab,
Leży drab, a kilka os
Gryzie draba prosto w nos.
Rozgniewany wstaje drab,
Patrzy wkoło, widzi - grab.
A na grabie siedzi szpak
I po polsku mówi tak:
- Stoi w lesie...


Kto zna więcej podobnych arcydzieł?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.