Facebook Google+ Twitter

Relacja z meczu koszykówki Śląsk Wrocław-AZS Koszalin

Kolejne zwycięstwo Śląska Wrocław w tym sezonie przyszło gospodarzom dość łatwo. Tylko przez 1,5 kwarty goście byli w stanie nawiązać równorzędną walkę. Później głos mieli już tylko wrocławianie i komplet kibiców mógł świętować wygraną.

Bergson Śląsk Wrocław - AZS Koszalin 78:52
(21:20); (22:15); (29:3); (16:14)

Bergson Śląsk: Hyży 17, Stević 16, Elliot 10, Oliver 10 (1), Dimitrovski 6 (2), Kisner 6 (1), Jancikin 5, Tomczyk 4, Stefański 2, Mroczek 2, Diduszko 0, Fon 0.
trener : Andrej Urlep
AZS : Gomes 11 (1), Haynes 11 (2), Balcerzak 8 (2), Spann 7, Witos 6, Hunter 5, Bogdan 2, Konare 2, Korszuk 0, Seweryn 0.
trener : Arkadiusz Koniecki

Tylko przez pierwszą kwartę toczyła się równorzędna walka na parkiecie. Śląsk rozpoczął mecz bardzo nerwowo, a goście szybko zdobyli pierwsze punkty obejmując kilku punktowe prowadzenie. Jak się okazało było to jedyne prowadzenie AZS w tym meczu.

Gospodarze bardzo szybko doszli do głosu, a Koszalinianom starczyło sił zaledwie na półtorej kwarty. Druga odsłona meczu to kolejna dominacja wrocławian pod koszami. Trzecia kwarta to niesamowity popis gry wrocławian, grających bardzo efektownie i efektywnie. Goście, którzy wyraźnie nie wytrzymali kondycyjnie w tej części gry zdobyli zaledwie 3 punkty. Czwarta kwarta to już spokojna gra Śląska i kontrolowanie wyniku spotkania. Trener Andrej Urlep dał w tej części gry pograć młodszym zawodnikom wrocławskiej drużyny. Bardzo dobrze rozdzielał piłki Dean Oliver, a znakomicie kończył akcje Radosław Hyży. Z dobrej strony pokazał się także Oliver Stević zdobywając w meczu 16 punktów, popisując się wieloma udanymi zagraniami. Na szczególną uwagę zasługuje akcja z trzeciej kwarty Olivera i Hyżego zakończona wsadem do kosza Stevicia - zagranie rodem z NBA.

Obrońcy AZS mieli spore problemy z poradzeniem sobie z bardzo szybkimi amerykańskimi rozgrywającymi Timem Kisnerem i Deanem Oliverem. Glen Elliot nie do końca wykorzystuje jeszcze swoją przewagę wzrostu pod koszem, chociaż popisał się w meczu dwoma blokami pod rząd. Bardzo przeciętnie zagrali Amerykanie z Koszalina, a Nigeryjczyk Brahima Konare nie popisał się w meczu niczym interesującym poza wieszaniem się na obręczach po zakończonej już akcji...

Kolejny raz dopisali kibice, którzy po brzegi wypełnili Halę Orbita. Przy takim dopingu widownia staje się naprawdę "szóstym" zawodnikiem gospodarzy w meczu. Jeżeli w kolejnych meczach wysoka frekwencja się utrzyma to Śląsk rozegra grudniowe spotkanie z Mistrzem Polski - Prokomem Treflem Sopot w Hali Ludowej. Kibice w stolicy Dolnego Śląska nie ukrywają, że oczekują powrotu drużyny do miejsca w którym niegdyś były rozgrywane najważniejsze mecze.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.