Facebook Google+ Twitter

Relatywizm kulturowy. Przepraszam, z czym to się je?

Każdy dzień zamyka mnie w pułapce wieloznaczności tego pojęcia i jego wielowymiarowości. Jak bohaterka „Cube” zmuszona do poszukiwań, na każdym kroku spotykam swoje małe „nietolerancje”, „szowinizm” i „fobijki”, których nie byłam świadoma.

"Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre zwierzęta są równiejsze od innych" - George Orwell, "Folwark zwierzęcy".

Jadąc autobusem linii X w kierunku centrum nie mam najmniejszych wątpliwości co do mojej tolerancji wobec osób o innym kolorze skory. To przecież takie fascynujące i intrygujące, ta "tolerancja na odległość". Wprost można im pozazdrościć, że nie muszą się opalać, by mieć ładną skórę i włosy mają kręcone i takie białe zęby (a ile ja płacę za to u dentysty, zgroza). Cieszy mnie to, że ludzie są tacy zróżnicowani, nie tylko -jak u nas - szarzy, ciągle zmęczeni upałem lub zimnem, ponurzy, bo znów nasi przegrali mecz...A czarni przecież mają uzdolnienia do sportów i są zwinniejsi i bardziej muzykalni. / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:SF_California_Street_USA.jpg

Gdy sobie przypomnę grudniowy wieczór w San Francisco dziesięć lat temu, doświadczam relatywizmu moich wyobrażeń. Podróż z Golden Gate Park do Market Street. Pomyliwszy autobusy, zapuściłam się w "czarne" dzielnice miasta. Pamiętam metaliczny smak strachu, ostrość widzenia, ogarniającą mnie panikę, gdy z każdym przystankiem zmniejszała się liczba białych pasażerów na rzecz czarnych, aż dojeżdżając gdzieś w połowie trasy o 9 p.m. byłam jedyną białą pasażerką. Zapach obcej skóry, inny sposób poruszania się, gestykulacji, obce miasto, kraj, kontynent. Jak obuchem uderzyły mnie pochowane gdzieś wszystkie fobie, sceny z filmów, artykuły prasowe, głupie, stereotypowe dowcipy. O, ileż bym dała za delektowanie się różnorodnością kultur, siedząc w innym autobusie, innym mieście. Wszystkie kultury są równe, ale i są one względne i społecznie - historycznie umotywowane w rzeczywistości, w której funkcjonują. A ja nie byłam przygotowana na tak bliskie ich doświadczanie. "Gdy rozum śpi budzą się demony". Tonąc chwyciłam się brzytwy spojrzenia czarnoskórej rówieśnicy siedzącej obok.

W kraju, gdzie społeczeństwo i mozaika kulturowa jest szeroko zróżnicowana, a poznaną przeze mnie w domu rodzinnym kindersztubę zastępuje chorobliwe "political correct" wykreowałam jedyny możliwy gest mojego relatywizmu - uśmiechnęłam się. Ta swoista forma oswojenia pozwoliła mi poznać siebie "na okrętkę", przez pryzmat jej uśmiechu. "Oswoić" znaczy zrelatywizować kulturowo.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

dziękuję, miłego mroźnego dnia:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 12.12.2009 11:39

Powtórzę za Pawłem: doskonała, błyskotliwa, bardzo refleksyjna rozprawka. 5* Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Refleksje, jesli nawet nie zwerblizowane tak precyzyjnie i fachowo - ale przecież drążące każdego, normalnie myslacego człowieka. Szczególnie w zetknięciu z innoscią.
5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ 5. Z ogromnym zaciekawieniem i uwagą czytałem tę doskonałą, bardzo refleksyjną rozprawkę. Mnie również często nachodzą takie wątpliwości, mimo wpojonej jako antropologowi kultury, tolerancji i obszernej bazy wyrozumiałości w stosunku do norm i zwyczajów innych społeczeństw i ludzi. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.