Facebook Google+ Twitter

Religijnie nie w szkole

Władze kościelne po raz kolejny starają się wymusić na społeczeństwach Europy utrzymanie tradycyjnego statusu nauczania religii w szkołach. Jak powinno się na to reagować?

Wraz z początkiem roku szkolnego Watykan przypomina o problemie nauczania religii w szkołach. W liście skierowanym do konferencji episkopatów poszczególnych państw, prefekt do spraw wychowania katolickiego wyraża swój sprzeciw wobec umniejszania roli tego przedmiotu pośród innych - świeckich.

Działania Watykanu na tej płaszczyźnie są uzasadnione. Bo kto, jak nie najwyższe władze katolickie powinien zabiegać o wzmacnianie wiary pośród katolików. Religia w szkołach wydaje się być skutecznym środkiem w walce z dramatycznie postępującą laicyzacją społeczeństwa europejskiego.

Nasza w tym jednak głowa, by głoszone przez władze kościelne rewelacje, w najłagodniejszym przypadku, zignorować. Watykanowi niezwykle trudno jest się pogodzić z naturalnym zanikiem wartości religijnych pośród ludności. I żeby nie popaść w ekstremizmy, biskupi starają się walczyć z profanum mieczem perswazji. Ścieżka to zrozumiała i akceptowalna.

Sam zabieg musi jednak budzić sprzeciw lubującej wolność części opinii publicznej. Religia jest kwestią osobistego (o tyle, o ile) wyboru jednostki i nie powinny być jej przymioty rozciągane na całe społeczeństwo. Przynajmniej nie w europejskim kręgu kulturowym.
Należałoby więc opowiedzieć się przeciw przenoszeniu kosztów „metafizycznej” edukacji na ogół społeczeństwa w postaci podatków. Jeśli nauczanie religii to tylko wyłączone z portfela publicznej edukacji.

Wyjścia są dwa: albo będziemy finansować szkolną katechezę (katolicką, czy jakąkolwiek inną) bezpośrednio poprzez opłaty za zajęcia, albo z datków wiernych. Jeśli datków nie wystarczy, będzie to znaczyło, że zajęcia są zbędne. Dojdzie do najzwyklejszej wyceny przydatności usługi. Nie należy się przy publicznym finansowaniu podpierać wysokim odsetkiem katolików w państwach katolickich i "reprezentatywnością" pobieranych na cele religijnej edukacji podatków. Taka ilościowa reprezentatywność ma sens tylko przy zaspokajaniu najniższych i bardzo wymiernych potrzeb ludności (jak publiczna służba zdrowia, ubezpieczenia społeczne). W przypadku płacenia za wartości abstrakcyjne, istota jest zatracona.

Płaceniu za czyjąś abstrakcję mówię stanowcze nie!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (27):

Sortuj komentarze:

Wolność wyboru jest wtedy, gdy dobrze znamy światopogląd i moralność wyznawców Latającego Potwora Spaghetti, wtedy możemy wybrać swoją własną drogę życia, którą uznajemy za lepszą, mądrzejszą i ważniejszą.
A jeśli dokładnie nie poznamy pastafariańskiego wzoru moralności, nie mamy wyboru, pozostaje nam życie według norm katolickiego otoczenia, a jakie te normy są, to każdy wie z autopsji.

@"Kiedy piszesz że moralność nie ma nic wspólnego z religią to dlaczego kodeksy prawa państwowego pokrywają się w wielu paragrafach z boskim dekalogiem otrzymanym przez Mojżesza?"

Bo... nie pokrywają się? Oprócz piątego i siódmego?

@"Pozatym trzeba odróżnić tych którzy formalnie przynalezą do jakiejś religii od ludzi autentycznie pobożnych, ci którzy przestrzegają przykazań nie zapełniają wiezień."

Tacy ludzie nie istnieją.

Komentarz został ukrytyrozwiń

wolność wyboru jest wtedy gdy dobrze znamy światopogląd i moralność chrześcijańską,wtedy możemy wybrać swoją własną drogę życia, którą uznajemy za lepszą, madrzejszą i ważniejszą.
A jesli dokładnie nie poznamy chrystusowego wzoru moralności nie mamy wyboru, pozostaje nam życie według norm otoczenia a jakie te normy są to każdy wie z autopsji.
Kiedy piszesz że moralność nie ma nic wspólnego z religią to dlaczego kodeksy prawa państwowego pokrywają się w wielu paragrafach z boskim dekalogiem otrzymanym przez Mojzesza?
Pozatym trzeba odróżnić tych którzy formalnie przynalezą do jakiejś religii od ludzi autentycznie pobożnych, ci którzy przestrzegają przykazań nie zapełniają wiezień.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Konkurs bez nagrody: gdzie mam etykę chrześcijańską?
Chociaż akurat cytowane zdanie jest jedną z moich podstawowych zasad, szkoda, że nigdy nie pamiętają o nim ludzie, z których religii pochodzi.
Religijność nie ma ŻADNEGO związku z moralnością. W Polsce jest prawie 100% osób religijnych, w Republice Czeskiej jest circa 60% ateistów. Kolejna zagadka: które państwo z wymienionych ma większą przestępczość?

@"bez tego wychowania religijnego nie ma prawdziwej wolnosci"

Bo...?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grzegorzu oceniasz innych i ferujesz wyroki a to jest niezgodne z etyką chrześcijańską, gdyż Jezus powiedział: Nie sądźcie a nie będziecie sądzeni i nie potępiajcie a nie będziecie potępieni"
Dlatego uważam że wychowanie religijne jest najważniejsze bo mamy pełno wykształconych ludzi których braki moralne krzywdzą innych.
Oczywiście samo wychowanie religijne czy etyczne nie załatwi sprawy poziomu etycznego społeczeństwa bo pozostaje wolność wyboru ale bez tego wychowania religijnego nie ma prawdziwej wolnosci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@"Jak trwoga to do Boga."

Ja tu tak nie do tekstu , tylko do tego zdania z pierwszego komentarza. Łukaszu przeżyłeś kiedyś coś naprawdę trudnego, smutnego i ciężkiego? Bo ja jako człowiek ostro doświadczony życiowo uważam, że to zdanie, które napisałeś, jest najgłupszym, jakie kiedykolwiek zostało wypowiedziane. Serio.

@"Jestem przeciwny szkołą publicznym gdyż uważam, że prywatne miałyby wyższy poziom"

O, i tu mamy przykład absolwenta szkoły o bardzo niskim poziomie.

@"Najważniejsze w edukacji jest wychowanie religijne"

Mam nadzieję, że nie pisał tego ktoś związany z edukacją.

@"Dla ateistów powinny być oferowane lekcje etyki."

Sama Pani jest nieetyczna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

> Watykanowi niezwykle trudno jest się pogodzić z naturalnym zanikiem wartości religijnych pośród ludności.

Drobne uscislenie, czym kolwiek jest "NATURALNE zanikanie wartosci religijnych... Domyslam sie ze chodzi o wartosci religijne KRK... nie mylic w kazdym razie z uniwersalnymi zasadniczo wartosciami etycznymi, spolecznymi (na ktore KRK nie ma ani wylacznosci, monopolu, ani do ktorych nie posiada praw autoskich) - takimi jak nie kradnij, nie zabijaj, czcij przodkow (obecnymi w wielu, czesto znacznie starszych niz chr-janska kulturach)... Przy okazji polecam wymiane zdan pod tym artem: http://www.eioba.pl/a108855/ile_kosztuje_nas_ateista

Komentarz został ukrytyrozwiń

Naturalny zanik wartości religijnych - to się uśmiałem. Tekst słaby, połajanka bez sensownych argumentów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"to czemuż Kościół katolicki nie może powrócić do zwyczaju z czasów mojego dzieciństwa i reaktywować salki katechetyczne w parafiach." Bo salki zostały wynajęte hurtowniom.
Powołujemy się na to, że 90% Polaków deklaruje się katolikami. Ale ilu z nich rzeczywiście zasługuje na to miano? Gdyby wprowadzono podatek kościelny, taki jak w Niemczech, ilu z nas zdeklarowałoby się, by go płacić? I czemu Kościół nie chce takiego uregulowania? Moim zdaniem hierarchowie obawiają się, myślę, że słusznie, że ich dochody drastycznie by się obniżyły.
Ja chodziłem "na religię" do kościoła. Było to jakiegoś rodzaju poświęcenie: czas, droga, pogoda. Teraz, przy lekcjach religii w szkole, następuje spowszednienie tej nauki. Jest to jedna z wielu lekcji tego dnia. A prowadzone przez katechetów często są takie, jak w którymś komentarzu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Znamienne, że i artykuł, i dyskusja funkcjonują na zasadzie jakby w Polsce istniała tylko dychotomia: katolicy - ateiści. A przecież, szczególnie w większych miastach, istnieją też inne wyznania chrześcijańskie, o niechrześcijańskich nie wspominając. Np. protestanci, baptyści, adwentyści, chrześcijanie ewangeliczni itp. Dzieci z tych denominacji są w naprawdę mało komfortowej sytuacji właśnie ze względu na naukę religii w szkołach. Po pierwsze jest ich za mało, by tworzyć osobne klasy, chodzą więc do szkół biblijnych, czy na nauki we własnych Kościołach i dziwią, że dzieci katolickie mają lekcje na miejscu. Dobrze jeszcze, gdy religia jest na pierwszej, lub ostatniej godzinie, bo mają wolne. A tak, na korytarzu, czy boisku czują się dyskryminowane i odrzucone. Skoro więc dysponujące o wiele mniejszymi możliwościami Kościoły protestanckie mogą naukę religii prowadzić u siebie, to czemuż Kościół katolicki nie może powrócić do zwyczaju z czasów mojego dzieciństwa i reaktywować salki katechetyczne w parafiach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Najważniejsze w edukacji jest wychowanie religijne ale każde dziecko ma prawo do pogłębiania swojej własnej wiary, nie może być tak że szkoła oferuje lekcje religii tylko katolickiej bo to narusza prawa jednostki a jednostak tez jest wazna.Szkoła albo funduje wiedze religijną każdemu według jego potrzeb albo nauczanie religii przechodzi na teren danego kościoła.
Dla ateistów powinny być oferowane lekcje etyki.
Dlaczego 6 latek innego wyznania ma wychodzić na korytarz lub do świetlicy tak jakby inni uczniowie byli ważniejsi od niego. To uczy nietolerancji i prowadzi do prześladowań mniejszości religijnych w Polsce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.