Facebook Google+ Twitter

Religijny tygiel w Belize. Zgody nie będzie

Religia z zasady powinna jednoczyć. W jednowyznaniowej Polsce wydaje się to proste w realizacji. W Belize, gdzie na każdej ulicy jest inny kościół, to dużo trudniejsze. Różnice dogmatyczne są poważną przeszkodą w porozumieniu między ludźmi.

 / Fot. Luiza MayorgaZapraszam moich znajomych z kościoła ewangelistów na udział w naszej Drodze Krzyżowej. Pytają, o co właściwie chodzi? Opisuję im kolejne elementy celebracji, niesienie krzyża, spotkanie z Weroniką. Jaką Weroniką?, pytają podejrzliwie. Tego nie ma w Biblii, zapewniają fachowcy od Świętej Księgi. Przepraszają, nie przyjdą. Nie chcą się narażać na negatywne wpływy.

Katolicy żyją w niezgodzie z Prawem Bożym, krzyczy do mikrofonu pastor pobliskiego kościoła adwentystów. Katolicy chodzą do kościoła w niedzielę, a powinni w sobotę, tak jak my. Do nieba zatem się nie dostanę, myślę poirytowana. Nie pójdę się jednak kłócić. Już prawie dziewiąta w nocy, zaraz zakończą nabożeństwo i będzie można spokojnie zasnąć. Dlaczego tak natarczywie propagują swoje przekonania? - To oczywiste- wyjaśnia mi nazajutrz znajoma adwentystka. - Jeśli wiemy, że ktoś chce się napić ze szklanki z trucizną, robimy wszystko, aby temu zapobiec, prawda? - twierdzi z przekonaniem.

Niezgoda dzieli

Niedziela w Belize. Rodzina przygotowuje się do udziału w mszy. Matka idzie do innego kościoła, ojciec do innego. Każde z rodziców stara się przekonać dzieci na swoją stronę. A najczęściej wszyscy zostają w domu, bo po co się rozłączać, skoro tylko w niedzielę rodzina może być w domu razem? W niewielkim Belize spotkać można wszystkie niemal znane denominacje. Są tutaj katolicy, muzułmanie, ewangeliści, metodyści, Świadkowie Jehowy, mormoni i wielu innych. Generalnie to tygiel religijny. Chociaż wielu z nich to wyznania chrześcijańskie, trudno uznać je za wspólnotę. W jednym wyznaniu jest Maryja Dziewica, w innym to nie do zaakceptowania. Czy faktycznie Jezus miał braci, jak niektórzy twierdzą, wskazując na wyrywki w Biblii? Między sąsiadami zgody nie ma. Niby na co dzień jest szacunek i sympatyczne traktowanie, ale na tematy religii lepiej nie rozmawiać, bo zaraz wybucha kłótnia. I zgody długo nie będzie w sąsiedztwie. Podział pozostanie, nawet jeśli trzeba podjąć decyzje niezwiązane z wiarą, konieczne dla dobra całej lokalnej społeczności.

- Dzień dobry - z uśmiechem witają mnie dwie nieznajome w sobotni poranek u progu mojego domu. - Czy wiesz, że musimy być przygotowani? Dlaczego powinniśmy być przygotowani?- zarzucają mnie pytaniami, podczas gdy coraz bardziej wciskają się do mojego mieszkania. Od razu orientuję się w czym rzecz i uprzejmie wymawiam brakiem czasu na rozmowę. - Wobec tego proszę przeczytać broszurkę- wpychają mi w ręce popularne wydawnictwo Świadków Jehowy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

"Ataki, głównie na katolicyzm, potęgują się ..." - poniewaz dopiero teraz ujawnia sie skandale towarzyszące "jedynej, prawdziwej i uniwersalnej" religii.
W sumie - niezwykle interesujacy opis rzeczywistosci, gdzie każda religia usiłuje zaistniec rozszczepiając dogmatyczny włos na czworo.
Wniosek - fanatyzmy religijne nie sprzyjaja ani porozumieniu, ani zgodnemu wspłzyciu, a doktrynerzy sa zwyczajna zakałą zycia społecznego.
Że dzieje sie to równiez u nas - przy nieco innym wyprofilowaniu sekciarstwa - napisała powyzej pani Stefania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W założeniu, wspólnoty religijne mają ludzi zbliżać, wspierać w potrzebie, wpajać zasady
człowieczeństwa. Może i to robią we własnych zamkniętych kręgach.
Niestety często budzą nienawiść wobec innowierców, wywołując konflikty na mniejszą skalę, a nawet wojny.
I nie trzeba uciekać się do przykładu Belize - z takimi problemami stykamy się i w Polsce.
Kłaniałaby się tu zasada uniwersalizmu. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.