Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

128931 miejsce

Remanenty pod pretekstem

W tych tragicznych dla tysięcy ludzi okolicznościach, odżyła w pokręconej postaci idea remanentu, będącego stałym atrybutem działalności sklepów w czasach ustroju niesłusznego.

Wśród plag niezupełnie egipskich, jakie nas prześladowały w czasach niesłusznych, bywały i takie, o jakich już dzisiaj nie pamiętamy: były to - w czasach ubogiej zawartości sklepowych półek, wywieszki zachęcające do oczekiwania na otwarcie: wyszłam - zaraz wracam, oraz REMANENT. Zawsze pisany wielkimi literami. Wielkimi, bo remanent był sprawą poważną, a spis z natury towarów na półkach, w magazynie i dopasowanie go do księgowości musiało trwać co najmniej 3 dni. Chodziło o to, żeby wyszło manko, ale niewielkie. Było ono świadectwem wiarygodności sprzedawcy i remanentu.

Remanenty dokonywane były też okresowo w sanatoriach, hotelach itp. Placówkach, gdzie spisywano ze stanu nadtłuczone naczynia, zużytą pościel, podtarte dywany, sprane zasłony i wszystko, co nie spełniało standardu. Rzeczy te, przechowywane w ciągu roku na strychach, były spisywane ze stanu i komisyjnie niszczone. Dla wtajemniczonych był to czas, kiedy mogli np. zużyty pled domowy, czy stareńki, zadeptany dywan wymienić na dużo lepszy. Sztuka za sztukę.

Dlaczego o tym piszę? Otóż nastał po wielkiej powodzi czas, kiedy wszyscy mobilizujemy się do wspólnej pomocy ludziom poszkodowanym, pozbawionym wszystkiego. Każdy według swoich możliwości: napełniamy żywnością kosze w sklepach, nadajemy SMSy na hasło POMAGAM, zanosimy i zawozimy rzeczy potrzebne do życia. Ale jest łyżka dziegciu w tej beczce miodu:
w tych tragicznych dla tysięcy ludzi okolicznościach, odżyła w pokręconej postaci idea remanentu: ludzie, którzy latami gromadzą na strychach czy w piwnicach starocie - uznają teraz, że jest dobra okazja pozbyć się tego, co żal było wyrzucić, na zasadzie może się jeszcze przydać, albo odwiecznego jeszcze dobre, szkoda wyrzucać.

Badziewie - stare ubrania, skołtunione kołdry, poplamione koce, przedpotopowe pralki, wypaprane graty - wszystko to teraz taszczą dobroczyńcy do punktów Caritas, czy innych organizacji pomocowych. Taszczą, nadymając się własną dobroczynnością. Bo przecież biedak po powodzi, który nie ma niczego MUSI być zadowolony: byle co to przecież więcej niż nic.
Będzie zachwycony brudnym kocem i zardzewiałą pralką, będzie szczęśliwy wkładając powykrzywiane buciory, rozwleczony sweter czy układając się do snu na starej wersalce, pod śmierdząca kołdrą.

Bezduszna, pazerna głupota tych ludzi przechodzi wyobrażenie. Pod pretekstem pomocy bliźniemu, robią we własnych domach remanenty: jakaż to okazja - zasłużyć się wielkodusznie i pozbyć tego, czego nie chciało się zutylizować, zataszczyć na śmietnik, czy cichcem po chamsku - porzucić w lesie. Można to wytłumaczyć dobrymi intencjami? Zapewne można, ale dobrymi checiami podobno piekło wybrukowano. Tylko, że ludzie pozbawieni z godziny na godzine wszystkiego, maja dostateczne piekło i trzeba o tym pamiętać.

Oczywiście, rzeczy w dobrym stanie, uprane, czyste - jak najbardziej. Ale prasa donosi już - niestety - o "darach", z którymi organizatorzy pomocy mają dodatkową robotę: muszą utylizować na własny koszt stary sprzęt, pozbywać się rzeczy, które do ludzi potrzebujących nie mogą trafić. Nie mogą, bo nikt nie ma prawa gnębić tych ludzi psychicznie, robiąc z nich żebraków.

Czy istnieje jakaś dziedzina życia lub okoliczność, kiedy nasz rodzimy, pazerny cwaniak nie załatwi swojego interesu? Jak widać - nie ma. Nie mam nazwy dla takiej pomocy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (20):

Sortuj komentarze:

Kiedyś ten stary kark własny nadstawiał aby młody miał lepiej no cóż mama i tata ani szkoła tego nie nauczyła teraz jest efekt ,młody ma trochę wolności co mu ją przyniósł Mikołaj 6 gruda roku któregoś.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pełna żenada. Tekst Jadwigi oddaje autentyczną prawdę, nie odwołuje się wprawdzie do konkretów-bo to i śliskie, i procesem grozi. Możliwe do udowodnienia, ale..........czy warte zachodu. Znam co najmniej kilkanaście takich przykładów, z tego jak i 1997 roku. Nawiasem pisząc, kilka z poprzedniej powodzi zakończyły się wyrokami skazującymi. Natomiast inwektywy, które pisane są przez osoby które nigdy bym o to nie podejrzewał, świadczą tylko o jednym. Notable się cieszą. Sztaby główkują, kandydaci (w porównaniu do poprzednich wyborów) próżnują a plebs (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) się tarmosi. I w imię czego się obrażacie. Jutro będzie piątek, 20 czerwca wybory. Dzisiaj, przepraszam, tyle wiecie ile zjecie. Też kiedyś, ktoś to powiedział. Amplituda obelg na W24 rośnie, niczym przygotowanie nowej erupcji wulkanu. Strach się bać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Takie remanenty przeprowadzam systematycznie.
Zawsze ze zdziwieniem myślę - skąd tyle tego?!
Z wdzięcznością, przyjmuje to najbliższe schronisko
dla bezdomnych zwierząt.
Można w ten sposób upłynniać zalegające strychy rzeczy,
nie upokarzając powodzian takimi "darami".
Należy znać rzeczy miarę!

Komentarz został ukrytyrozwiń

zapomniałem dodać że formularz składa się z 16 stron

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli już mowa o pomocy to każdy poszkodowany przez powódź musi odstać w kolejce 2 godziny i następne 2 godziny wypełniać ten formularz następnie czekać będzie niewiadomo jak długo aż urzędnicy przebrną przez tony papieru i może dostanie pomoc o jaką wnioskuje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Zdzisławie, walczy Pan jak lew.

Komentarz został ukrytyrozwiń

POwabnej?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marto - nastepny tekst będzie o blondynce. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Zdzisławie dziękuję za lansik mojej strony.
Wspólnie z radną mojej wioski zebrałem gry i zabawki dla dzieci które dostarczono do punktu zbiórki w Poznaniu. A osobiście kupiłem sto zgrzewek wody do picia którą znajomy dostarczył do Sandomierza.
Jutro jadę na szkolenie do Rzeszowa wiec zabiorę ze sobą to co zmieszczę do samochodu z rzeczy które u nas na wsi zbierane są w remizie. Nie wysyłam sms.
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sławo, obsesyjne szufladkowanie ma to do siebie, że choćby pani Jadwiga napisała tekst traktujący o kulinariach, to niektórzy dojrzeliby w nim przepisy na POmidorową, POlędwiczki wieprzowe i POtrawkę z kurczaka...
Ktoś nawet niedawno wspomniał o "dwóch stronach barykady" - ja na szczęście widzę Polskę i Polaków w trochę innym świetle.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.