Facebook Google+ Twitter

Rembrandt – mistrz światłocienia w Muzeum Narodowym w Warszawie

Akwaforta to trudna technika graficzna. Polega na naniesieniu rysunku za pomocą rysika na metalową płytkę pokrytą werniksem. Płytka, po wytrawieniu kwasem, staje się matrycą, którą pokrywa się farbą drukarską. Absolutnym mistrzem akwaforty był Rembrandt. W Muzeum Narodowym w Warszawie, z okazji 400. rocznicy urodzin artysty, zorganizowano wystawę, na której zgromadzono jego ryciny i rysunki znajdujące się w polskich zbiorach.

Kobieta smażąca plackiGrafiki, czasem odrobinę większe od znaczka pocztowego, czasem wielkości pocztówki, zadziwiają precyzją. Żadna kreska nie jest przypadkowa, każda, nawet najmniejsza, ma znaczenie. Rembrandt potrafił kilkoma ruchami rysika oddać charakter, stan ducha portretowanej osoby czy nastrój sceny. Ogromną rolę w jego dziełach odgrywa światło. Głębokie, aksamitne cienie miękko łączą się z jaśniejszymi fragmentami, dając wrażenie niesłychanej głębi, niełatwej do uzyskania w akwaforcie. Żaden z kilkudziesięciu uczniów Rembrandta (prace kilku z nich także można zobaczyć na warszawskiej wystawie) nie dorównał mistrzowi.
Artysta świetnie posługiwał się perspektywą powietrzną – dalsze plany zaznaczone są lżejszą kreską lub dodatkowym trawieniem, tak, by stanowiły jedynie uzupełnienie kompozycji, tło dla głównego tematu. Oglądając prace nie mamy wątpliwości, co artysta chciał podkreślić, na co zwrócić uwagę widza. Jego kreska jest delikatna, ale zarazem widać w niej niesamowitą pewność ręki.
Saskia – żona Rembrabdta
Rembrandt to prawdziwy mistrz światłocienia. Udowadniał to zwłaszcza w scenkach rodzajowych i biblijnych. Uwagę widza zwraca nieprawdopodobna dbałość o szczegóły – dokładny kształt sprzączki u buta czy splot na wiklinowym koszu. Nie ma tam zbędnej kreski. Artysta w doskonały sposób potrafił uchwycić dynamikę ruchu. Natomiast jego, zdawałoby się stateczne, portrety bardzo wiele mówią o bohaterach. Oddają ich charakter i emocje – śmiech, łzy, zamyślenie, smutek. Rembrandt lubił portretować swoją ukochaną żonę Saskię. Na grafikach uwiecznił też swoich rodziców oraz wiele przypadkowych osób – żebraków, rozmaitych sprzedawców, chłopów czy dzieci.

Mistrz miał spore poczucie humoru, co widać na niektórych jego pracach prezentowanych w Muzeum Narodowym. Np. na rycinie "Sprzedawca trutki" ("Szczurołap"), przedstawił mężczyznę stojącego na progu domu, z kijem, na szczycie którego umieszczony jest kosz z martwymi szczurami. Mężczyzna ów sprzedaje gospodarzowi trutkę, zaś żywy gryzoń siedzi mu w najlepsze na ramieniu.Szczurołap
Rembrandt często w swojej twórczości powracał do niektórych tematów i osób – zmieniał ujęcie, detale, czasem kompozycję sceny. Był artystą wszechstronnym – dużo rysował, najchętniej posługiwał się piórem, kredkami (lubił sangwinę). Jako pierwszy wydobył artystyczne możliwości, jakie daje posługiwanie się suchą igłą. Takie grafiki charakteryzują się miękką, aksamitną kreską. Mistrzowskim i chyba najbardziej znanym dziełem prezentującym tę technikę są "Trzy krzyże".
Dziwię się jednak, że przed Muzeum Narodowym nie ustawiają się kolejki, jak na wystawę impresjonistów sprzed lat. Ekspozycja 170 rysunków i rycin Rembrandta, obejmująca 40 lat twórczości mistrza z pewnością jest ogromnym wydarzeniem, wartym zobaczenia "na żywo".
Trzy Krzyże
Wystawa jest czynna do 3 grudnia, czyli tylko do tej niedzieli.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

U nas w Łodzi tez byla ta wystawa :) Robi wrazenie! Choc np mojemu chlopakowi sie nie podobala zbytnio... a czy zbior fotografii rowniez przybyl do Wawy?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja też polecam! Wystawa jest świetna!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.