Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18526 miejsce

Reni Jusis powróciła z albumem "BANG" (recenzja)

Reni Jusis po 7 latach muzycznej przerwy powraca z zupełnie nowym elektronicznym materiałem.

 / Fot. AROLINA MISZTAL/POLSKA PRESS DZIENNIK BALTYCKIWokalistka znana z przebojów "Zakręcona" czy "Kiedyś Cię znajdę" po wypełnionym emocjami, lirycznym albumie "Iluzjon" na kilka lat wzięła muzyczny urlop. W czasie gdy muzyka została odłożona na boczny tor Renata Jusis (bo tak właściwie się nazywa) udzielała się w mediach głównie na tematy dotyczące macierzyństwa czy zdrowego trybu życia.

W marcu wokalistka znana głównie z elektronicznych brzmień zapowiedziała za pośrednictwem profili w serwisach społecznościowych swój powrót do muzycznych korzeni, jednocześnie wydając singiel o niejednoznacznym tytule "Bejbi siter".

W drugiej połowie kwietnia ukazała się płyta "BANG" która po brzegi została wypełniona elektronicznym brzmieniami z syntezatorami na czele. Album otwiera jak to często bywa jednocześnie najmocniejszy jego akcent. Utwór "Zostaw wiadomość" o lekko metafizycznym zabawieniu tekstowym gdzie wokalistka przedstawia siebie jako boginię a towarzyszy mu lekki dysonans elektroniczny w tle. Kolejnym jest wspomniany już wyżej, singlowy utwór "Bejbi siter" lekko trącący elektroniką z lat osiemdziesiątych z regularnie rozbrzmiewającym syntezatorem i nieco nurtującym tekstem. Niestety na tym w regularnej części albumu (bez bonusów) kończą się jego najmocniejsze strony a czym dalej w las tym więcej drzew. Utwory "Kęs", "Sztorm" oraz "Koniec końców" za cel chyba miały uwodzić głosem wokalistki gdzie zrównany z muzyką wokal chyba w zamyślę autora miał brzmieć hipnotyzująco. Niestety zamiast tego wszystko zlewa się w całość tworząc dosyć niekształtną papkę w której góruje echo. Warto natomiast zatrzymać się przy utworze "Po kolana w mule" czyli dosyć ciekawym połączeniu elektroniki z r&b. Utwory zmykające album czyli "Bilet wstępu" i "Delta" to wyraz dezaprobaty wokalistki wobec współczesnego konsumpcjonizmu ale niestety ciężko wysłuchać je do końca mimo ważnych społecznie tekstów, za dużo tu wszystkiego. Na całe szczęście oprócz dziewięciu utworów w wersji standardowej znajdują się również dwa bonusy, które znacząco ratują całość. "Zombi świat" oraz "Na skróty tęczą" czyli sprytne, taneczne połączenie elektroniki z popem są zaraz po dwóch pierwszych utworach zdecydowanie najmocniejszymi punktami płyty.

Całość prezentuję się średnio, jako wyjadacz elektronicznych albumów znający poprzednie albumy Reni liczyłem zdecydowanie na więcej, jednak niestety daleko mu chociażby do wydanej w 2003 roku "Trans misji". Mam wrażenie że artystka za bardzo skupiła się na tekstowej stronie albumu która w zamyśle miała chyba ukazywać nieprawidłowy kierunek w którym zmierza ludzkość nie zbaczając na muzykę. Nie da się zmienić świata gdy z głośników wciąż wybrzmiewa echo.



Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Recenzja napisana w bardzo ciekawy, rzetelny sposób...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.