Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

68838 miejsce

Replay sprzed dwóch lat. Częstochowa - Bydgoszcz 50:40

Czwarta kolejka Speedway CenterNet Ekstraligi zakończyła się we wszystkich spotkaniach zwycięstwem gospodarzy. Nie inaczej było w Częstochowie, gdzie padł identyczny wynik jak dwa lata temu, kiedy to po raz ostatni spotkały się oba zespoły.

Logo klubu Włókniarz Częstochowa / Fot. Włókniarz CzęstochowaLogo klubu Polonia Bydgoszcz / Fot. Polonia BydgoszczPrzed spotkaniem wydawało się, iż pod nieobecność kontuzjowanego Nickiego Pedersena w drużynie częstochowskich lwów Polonia Bydgoszcz ma duże szanse na pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w tym roku. Kibice gości liczyli przede wszystkim na odrodzenie Jonasa Davidssona, który zdobył ostatnio 12 punktów dla swojego angielskiego klubu The Lakeside Hammers. Dobrego wyniku po Jonasie spodziewał się również trener bydgoszczan Zenon Plech, który wspominając występ Szweda sprzed dwóch lat (Jonas zdobył wtedy 16 punktów na torze Włókniarza) tłumaczył pozostawienie Davidssona w składzie pomimo wcześniejszych zapowiedzi zastąpienia go Marcinem Jędrzejewskim.

Początek spotkania zaczął się lepiej dla gospodarzy. W wyścigu rozpoczynającym zawody świetnie ze startu wyszli młodzieżowcy włókniarza Tai Woffinden oraz Borys Miturski. Pierwszy z nich brawurowo rozegrał pierwszy łuk i nie dał się już do mety wyprzedzić atakującemu Rosjaninowi z polskim obywatelstwem przywożąc cenne zwycięstwo. Bieg zakończył się dwupunktowym prowadzeniem gospodarzy, które utrzymywało się przez 5 kolejnych wyścigów.

Pomimo remisowych rezultatów w biegach 2-6 emocji nie brakowało. Na fantastyczne starty częstochowian błyskawicznie odpowiadali na dystansie bydgoszczanie. Niestety sił ekipie z nad Brdy wystarczyło tylko do 7. biegu, w którym to para Gapiński-Drabik bez większych problemów poradziła sobie z Sajfutdinowem oraz Davidssonem przywożąc pierwsze podwójne, biegowe zwycięstwo. Wyraźnie uskrzydliło to drużynę prowadzoną przez Grzegorza Dzikowskiego, która również w biegu 8. pokusiła się o zwycięstwo. Autorem zwycięstwa był niepokonany tego dnia Amerykanin Greg Hancock, który przywiózł za plecami kapitana bydgoszczan Andreasa Jonssona.

Przy takim obrocie spraw trener Zenon Plech postanowił skorzystać z rezerwy taktycznej i wystawić w biegu 10. najsilniejszą w tym sezonie parę bydgoszczan Sajfutdinow-Jonsson. Manewr ten okazał się skuteczny, ale tylko w połowie, gdyż do dobrze jadącego Jonssona nie potrafił dołączyć Sajfutdinow i poloniści wygrali po raz pierwszy w tym spotkaniu, ale tylko 4:2.

Szybką ripostę zgotowali częstochowianie, którzy w takim samym stosunku wygrali bieg 11. powiększając ponownie przewagę do 8 punktów. Poloniści, którym oddalała się wizja zwycięstwa zdołali wygrać jeszcze wyścig 12., w którym to, po raz kolejny w tym meczu, świetnie zaprezentował się Andreas Jonsson. Zawodnik, który jeszcze kilka lat temu reprezentował barwy włókniarza pewnie prowadził od startu do mety zmniejszając, choć trochę straty swojego zespołu. Wskazówki byłego indywidualnego mistrza Szwecji po tym wyścigu nie pomogły jednak Davidssonowi z Buczkowskim, którzy podwójnie ulegli w biegu 13. parze Gapiński-Szczepaniak rozstrzygając ostatecznie przy ostatnich dwóch remisowych wyścigach losy spotkania na korzyść drużyny gospodarzy.

Na przykładzie ekipy z Bydgoszczy po raz kolejny można stwierdzić, iż do wygrywania meczu w Ekstralidze potrzebna jest drużyna a nie pojedyncze gwiazdy. Drużynę taką tworzyli w tym meczu zawodnicy z Częstochowy, którzy pomimo braku swojego lidera Nickiego Pedersena potrafili wznieść się na wyżyny umiejętności i pokazać kawałek dobrego speedwaya, którego zabrakło po raz kolejny drugiej linii bydgoszczan. Patrząc na postawę Jonasa Davidssona oraz Tomka Chrzanowskiego można być pewnym, iż w przyszłotygodniowym pojedynku tylko zmiana któregoś z tych zawodników może przynieść coś więcej niż tylko nadzieje na dobry rezultat.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Sprawdziłem. Masz rację! Posługiwałem się podobnie jak wiele portali o tematyce żużlowej błędną nazwą :( Brawo za spostrzegawczość :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.05.2009 00:54

tak dla wyjasnienia i na przyszlosc, nie istnieje klub 'The Lakeside Essex' tylko 'The Lakeside Hammers'

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.