Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1338 miejsce

Reportaż wcieleniowy. Jak zostać "Ambasadorem"

Reportaż wcieleniowy ma dość długą tradycję. Od Griffina przez Wallraffa po Saszę Barona Cohena. Jego celem jest badanie danych zjawisk społecznych na własnej skórze, bez przyznawania się przez reportera do uprawianego zawodu.

 / Fot. Materiały prasoweReportaż wcieleniowy ma dość długą tradycję. We współczesnym dziennikarstwie najbardziej znanym przypadkiem był kazus Johna Howarda Griffina („Czarny jak ja”), który na przełomie lat 50. i 60, zażywając pigułki, zmieniające pigment jego skóry, podróżował po południu USA, badając… na własnej skórze problem rasizmu. Tak czynił Günter Wallraff („Z nowego wspaniałego świata”), wcielając się w pracowników wielkich korporacji (innym razem farbował skórę - tak jak Griffin - tym razem na podobieństwo muzułmańskich mniejszości w Niemczech), czy Antonio Salas („Handlowałem kobietami”), infiltrujący faszyzującą mafię hiszpańską, handlującą prostytutkami z Afryki i ze Wschodu… O Boracie i Brünonie tylko napomnieniem, bo sprawa znana.

To, co robi w dokumencie „Ambasador”, Duńczyk Mads Brügger, wymagało zapewne niemniejszej odwagi. Brugger, podając się za pracownika konsulatu Liberii, próbuje zarejestrować akt nielegalnego zakupu tzw. „krwawych diamentów” od skorumpowanych urzędników Republiki Środkowoafrykańskiej.
Brügger konsulem bynajmniej nie jest (nie jest tym bardziej „Ambasadorem”, jak błędnie nazwano film, choć to akurat nie wina tłumaczenia, ambassador to też po prostu wysłannik), jego akcja ma więc charakter czystej manipulacji. Ale na naszych oczach (wszystkie praktycznie spotkania zostały nagrane ukrytymi kamerami) widzimy nie samo udawanie, ale przestępstwa faktyczne – handel fałszywymi dokumentami, przekupywanie coraz wyższych państwowych urzędników, a w końcu i same diamenty, które według procedury oficjalnej nie miały prawa w ogóle trafić w niepowołane ręce.

Żeby dokonać zakupu diamentami trzeba mieć nie tylko paszport dyplomatyczny, ale i tzw. legendę (czyli oficjalny cel pobytu). Brügger więc oficjalnie przybywa do Republiki Środkowoafrykańskiej, żeby założyć wytwórnię zapałek. Do współpracy zatrudnia lokalnych Pigmejów i asystenta-tłumacza, który wprowadza go w tajniki interesu. Okazuje się, że nawet legalny interes nie jest do końca łatwy do zrealizowania, bo lokalnym rynkiem rządzą albo byli kolonizatorzy Francuzi, albo Chińczycy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Cieszę się, że wspomniałeś o tym gatunku reportażu - mam nadzieję, że uda mi się dotrzeć do tego filmu. Pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.