Facebook Google+ Twitter

Reportaż z powitania lata w Międzyzdrojach

Planowałam urządzić moje imieniny (18 czerwca) dla całej rodziny w Międzyzdrojach, wynajmując domek w Gromadzie. Chciałam by goście mogli spędzić wspólnie z nami przynajmniej jedną dobę w Perle Bałtyku.

Molo w Międzyzdrojach / Fot. Elżbieta SadowskaStatki wycieczkowe w Dziwnowie / Fot. Elżbieta SadowskaJednak mój pomysł nie znalazł zbyt entuzjastycznego przyjęcia, gdyż część rodziny pracuje we Szczecinie na zmiany, dyżury, młodzi nie wiedzieli kiedy będą zaliczać egzaminy na studiach, trwały jeszcze zajęcia w szkołach. W końcu ustaliliśmy, że imieniny urządzamy w terminie w domu a na drugi dzień rano wyjeżdżamy do Międzyzdrojów na kilka dni. Jeśli ktoś będzie chciał dołączyć, to świetnie.

Chociaż prognozy długoterminowe nie napawały optymizmem, okazało się że na jeden dzień dołączy do nas rodzina brata męża a na dwa mój brat (zabrakło tylko rodziny siostry męża).
A więc mój pomysł miał szansę powodzenia, szkoda że tym razem odpuściłam.

W niedzielę rano dwoma samochodami pojechaliśmy do Międzyzdrojów i zakwaterowaliśmy się jednak w DW Polino. Stołowaliśmy się w pobliskim DW Delfin. W sumie kosztowało to nas ok. 60 zł na osobę, a doliczając korzystanie z typowo nadmorskiej oferty jak rybka, szaszłyk, piwo itp., na pewno ponad 100 zł na osobę dziennie.

Po przyjeździe, ponieważ było pochmurno, zaliczyliśmy obowiązkowy spacer na Molo (przez pięknie przebudowany plac przed molem i jego okolice) i brzegiem morza. Spacer zakończyliśmy w smażalni ryb, na smacznej porcji dorsza. Po południu wybraliśmy się do Netto, kupić niezbędne piwo. Wieczór spędziliśmy na grze w tenisa stołowego, piłkarzy mechanicznych (ale frajda) i partyjce 3-5-8.

Późnym wieczorem wybraliśmy się potańczyć (z konsumpcją piwa) na Dechy pod Molem. Na następny dzień (dalej nie miało być pogody) zaplanowaliśmy objazd po miejscowościach nadmorskich. Mieliśmy pojechać do punktu widokowego a stamtąd do Dziwnówka. Wracając mieliśmy zwiedzać pozostałe miejscowości. Dojechaliśmy tylko do Dziwnowa, bo zaczęło się dymić z samochodu brata (spalił się alternator).

Zmodernizowany plac przed Molem / Fot. Elzbieta SadowskaZwiedziliśmy Dziwnów i przycumowane tam statki spacerowe (przerobione z barek i kutrów) i z duszą na ramieniu (bez świateł) wróciliśmy prosto do Międzyzdrojów. Poszliśmy na obiad do DW Delfin i potem wybraliśmy się na spacer do zagrody żubrów, bo narodziło się tam już drugie żubrzątko. Niestety w poniedziałek zagroda była zamknięta. Brat męża z rodziną musieli już wracać do Szczecina.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.