Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

82770 miejsce

Reportaż z życia codziennego

W dzisiejszych czasach coraz częściej spotykamy się z reportażami telewizyjnymi, które opowiadają o kolejach ludzkiego losu. Najwięcej jest tych, które oparte są na tragicznych wydarzeniach czy oszustwach.

To ciekawe, w jaki sposób można wykorzystać los niekiedy bezbronnych i nieświadomych tego, co się dzieje, ludzi. Oczywiście są też reportaże mające na celu przedstawić ciekawe wątki różnych ludzi po to, aby naświetlić jakiś konkretny problem, który interesuje daną publiczność. Takie są właśnie programy Cherry Healey, brytyjskiej dziennikarki. W Polsce można było je oglądać na kanale TVN Style.
Reportaże były wyświetlane w dwóch seriach, pierwsza to 7 kobiet – […] (dopisek odpowiedni do odcinka, między innymi: małżeństwo, dieta, poród, pieniądze, alkohol), druga pod tytułem Cherry i niezwykły świat – […], również z odpowiednim do odcinka dopiskiem (tu na przykład tolerancja, dzieci, niepełnosprawność, dziewictwo). Te nie dotyczyły tylko płci żeńskiej (jak pierwsza seria), poruszały problemy zarówno od strony kobiet, jak i od strony mężczyzn. Każdy odcinek polegał na ukazaniu danego zagadnienia z różnych perspektyw, miał tu znaczenie wiek bohaterów, pozycja społeczna, wykształcenie, rodzaj wykonywanej pracy, priorytety życiowe.
Jednym z czynników który przyciągnął moją uwagę był sam pomysł na realizację reportaży. Cherry Healey, tworząc program, jednoczenie była jednym z bohaterów. Poprzez opowiadanie swojej własnej historii, ukazywała inne, zupełnie różne od siebie. Brała czynny udział w życiu swoich bohaterów, na jakiś czas stawała się jednym z nich. Robiła to, co oni (nawet jeśli miała pewne opory), ubierała się w ten sam sposób, zachowywała, doświadczała ich rozrywek. Wszystko po to, by poznać od środka dane otoczenie, sprawdzić „na własnej skórze”, jak wygląda to z innej strony. Ponadto sądzę, że dziennikarka wpadła na pomysł stworzenia tych produkcji właśnie dzięki własnym doświadczeniom. Poprzez ten zabieg widz czuje się również jak postać, utożsamia się bądź tworzy w sobie własną historię tego problemu. Niekiedy możemy sobie uświadomić wiele rzeczy, o których nie wiedzieliśmy wcześniej, lub nie chcieliśmy wiedzieć, omijając je, bo bezpośrednio nas nie dotyczyły. Odcinki dotykały spraw, które otaczają nas na co dzień, a mimo to potrafią zaskoczyć i zaciekawić swoimi przekazami. Czasami na pozór logiczne, najprostsze i „najzwyklejsze” sytuacje okazują się być tymi najtrudniejszymi. To pokazuje, że dobry reportaż można stworzyć tak naprawdę w jakichkolwiek okolicznościach, bo nie wszystko jest takim, jakimś się nam wydaje. Obraz ludzi, którzy borykają się z problemami takimi jak my, wartości, którymi się kierują w życiu i sposób w jaki walczą, bądź poddają się, pokazywany w sposób tak oczywisty, czasami „zwala z nóg” swoją prostotą właśnie. Niektóre odcinki wywarły na mnie ogromne wrażenie. Na przykład temat alkoholu bardzo mocno zapadł w mojej pamięci. To z pewnością za sprawą drastycznych obrazów, które można było tam zobaczyć, ale nie tylko. Zaskakujące było dla mnie to, że sytuacje, w których uczestniczę sama, bądź jakich jestem świadkiem na co dzień, wyglądają zupełnie inaczej przedstawione przez kogoś w dosadny sposób. Picie alkoholu przez nieletnich nie przerażało mnie nigdy szczególnie mocno, to dość normalne, że młodzież „próbuje wszystkiego”. Ale kiedy oglądałam to z innej perspektywy byłam zdruzgotana, jakie to niesie ze sobą konsekwencje, jak czują się rodzice nastolatków, i do jakiego stanu potrafią doprowadzić się ci młodzi ludzie. Obraz pijących ojców, czy matek, upijające się dziewczyny w klubach do nieprzytomności – to wszystko dzieję się wokół nas codziennie. Wtedy właśnie zrozumiałam sens tych reportaży, poczułam się niemalże jak bohater tego „spektaklu”, zrozumiałam, jak wiele umyka nam w pośpiechu dnia codziennego. Te same emocje dotyczyły tematów niekiedy nawet błahych, takich jak dieta czy pieniądze.
W telewizji można zobaczyć wiele reportaży o różnej tematyce. Niektóre są prawdziwe, niektóre reżyserowane. Tymi drugimi ostatnio jesteśmy zalewani przez stacje. Zastanawiam się, dlaczego? Co jest w nich takiego, że przyciągają masę widzów? Bo bez wątpienia to robią, skoro cieszą się takim powodzeniem, i powstaje ich coraz więcej i więcej. Często są bardzo niskiej jakości – delikatnie ujmując, i ciekawi mnie dlaczego ludzie chcą to oglądać. Jeśli można wybrać - jeśli chodzi im o rozrywkę – serial, lub dobry film? Dochodzę do wniosków, że jest to chyba spowodowane zapotrzebowaniem na utożsamianie się ze „zwykłymi ludźmi”. W serialach, czy filmach (szczególnie w tych amerykańskich) bohaterowie są dla nas inni. Są zazwyczaj ładni, mili, bogaci, a jak nie są, to pod koniec filmu się takimi stają, często są to produkcje, w których na końcu następuje oczekiwany „happy end”. Widzowie, owszem, lubią to oglądać, ale staje się to chyba bardziej dołujące po czasie. Zwykła osoba, zasiadająca przed telewizorem, chce odpocząć, rozerwać się, a nie zdołować, że komuś znowu wyszło w życiu, tylko nie mi. Natomiast bohaterowie w – może dość nietypowych, ale przeze mnie rozumianych jako swego rodzaju „reportaże”, programach typu „Pamiętniki z wakacji”, czy „Ukryta prawda” są zwykłymi ludźmi, Polakami, nie są piękni, nie są cudowanie pomalowani i uczesani. Są zwykli, popełniają błędy, nie umieją się czasami zachować, tak jak ten widz, powiedzmy – przeciętny człowiek, pracujący za najniższą krajową, bez wyższego, a czasem nawet średniego wykształcenia, zmęczony po ciężkiej pracy, zastanawiający się jak posłać dziecko na wakacje, podczas gdy szef obcina premie. Oglądając tego typu programy może nastąpić pewne polepszenie humoru, „są tacy ludzie jak ja, nie jestem sam. Oni też nie są idealni, tak jak ja, siedzący w fotelu.” Nie wiem czy to prawda, to tylko moja hipoteza na ten temat, ale sądzę, że wystarczająco uargumentowana, by nie uznać jej za kompletną bzdurę.
Polacy lubią oglądać tego typu programy również dlatego, że jest to ciekawsze niekiedy, od ich własnego życia. Powszechnie mówi się, że my, Polacy, lubimy żyć cudzym życiem. Stąd też wielka popularność „plotkarskich” gazet. Są to osoby zazwyczaj starsze, mające dość monotonne i nudnawe dni. Chcąc doświadczyć jakichś emocji włączają telewizję i oczekują na historie, których sami nie przeżyli i raczej nie mogą spodziewać się zmian w tym kierunku. To smutne jednak, że czasami ci ludzie tak bardzo zagłębiają i zatapiają się w te programy, że wierzą w to, co oglądają bezgranicznie, i nie czują różnicy pomiędzy prawdziwymi sprawami, a tymi wykreowanymi. A ku mojemu zdziwieniu, i z pewnością nie tylko mojemu, dużo jest takich osób, szczególnie starszych i samotnych.
Reportaże „życia codziennego” mają ogromną siłę przebicia. Szkoda tylko, że tych prawdziwych możemy spotkać mniej, od tych wyreżyserowanych. Wracając do Cherry Healey – ujmuje prostotą i prawdą wypowiedzianą prosto w oczy. Oprócz tego wiele można nauczyć się z jej programów. Ukazywanie jednego problemu z tak wielu perspektyw to strzał w dziesiątkę. Co ciekawe, żadnej postaci nie potępiała, nie wypowiadała się negatywnie, czy pozytywnie, zostawała obojętna, co również wpływało na odbiór tej produkcji. Sama, będąc jedną z bohaterek, również nie chciała być oceniana, każda niezależna historia została oddana w ręce widza. Każdy sam mógł się do tego ustosunkować, bądź również zostać obojętnym. Według mnie, na tym polegał sukces tego programu.
Jak już wcześniej opisałam reportaż nie idealizuje ludzi pod względem wyglądu na przykład, jak film czy serial. To samo dotyczy programu Cherry. Ona sama nie tworzyła maski, mogliśmy ją oglądać bez makijażu, cierpiącą w rozpoczynającym się porodzie, czy pijaną w klubie i biorącą udział w karaoke. To samo dotyczyło postaci. Ponieważ programy nie polegały na samych wypowiedziach czy spotkaniach, ukazywały dosłowne sytuacje, nagrywane przez kamery, tak, jak gdyby Cherry poszła na spotkanie z przyjaciółmi i zostało to nagrane. Przez to również pogłębia się odczucie „normalności” tych ludzi, jak i poczucie, że jest się jednym z nich.
Wszystkie reportaże, te prawdziwe, i te wykreowane łączy jedno – opowiadają o ludzkim losie i poruszają problemy dotyczące każdego człowieka na świecie. To tłumaczy ich sukces. Każdy z nas czasami potrzebuje wsparcia, zrozumienia, utożsamienia się, poczucia, że jest ktoś inny, kto też boryka się z takimi problemami jak ja. To pomaga we własnych walkach toczonych każdego dnia, mniejszych czy większych. Reportaże w różnych formach są dostępne niemalże wszędzie, czy te „lepsze” czy te „gorsze”, ale przecież nie tylko one. Równie dobrze można sięgnąć po książkę, w której mogliby znaleźć (według mnie) dużo więcej niż w telewizji. Martwiące jest to, że bardzo mało ludzi, szczególnie tych nie wykształconych, czyta z własnej woli. Dużo się ostatnio o tym mówi, przynajmniej w moim środowisku – studentów o kierunkach humanistycznych. Podsumowując, zostawiam opinię na ten temat Czytelnikom, idąc drogą Cherry Healey, nie chcę sugerować żadnego osądu w sprawie czytania książek, tym bardziej, że jestem w tej kwestii dość stronnicza. Na koniec napiszę jeszcze tylko tyle, że wszystko dla ludzi, trzeba pamiętać tylko aby nie przesadzić, i nie zatracić własnego życia na rzecz tego nierzeczywistego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.