Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

36595 miejsce

Represje komunistyczne w Tarnowskiem

Dr Maria Żychowska z Tarnowa jest autorką trzytomowej książki "Represje komunistyczne w Tarnowskiem w l.1945 - 1956" wydanej przez krakowski Oddział IPN.

Okładka książki o represjach komunistycznych w Tarnowskiem. / Fot. Reprod.Józef KomarewiczDr Maria Żychowska, tarnowski historyk napisała o represjach komunistycznych w Tarnowskiem. / Fot. Józef Komarewicz- Od wielu lat interesuje się Pani dziejami harcerstwa w Tarnowskiem publikując na ten temat liczne książki. Nad czym obecnie Pani pracuje?
- Robię ostatnią korektę książki, która ukaże się niebawem nakładem Instytutu Pamięci Narodowej. Jej tytuł to „Represje komunistyczne w Tarnowskiem 1945 – 1956”. Pod pojęciem Tarnowskiego rozumie się trzy powiaty, które bardzo blisko z sobą od wieków współpracują: tarnowski, brzeski i dąbrowski. Książka drukuje się w jednej z tarnowskich drukarni. Przygotowane zostały trzy tomy, na razie ukaże się pierwszy tom obejmujący Tarnów i powiat tarnowski. Nad tematem represji komunistycznych pracowałam przeszło osiem lat, wcześniej dwa lata nad książką, która poprzedziła obecną moją publikację naukową, mianowicie, „Konspiracyjne organizacje młodzieżowe w Tarnowskiem w l. 1945 – 1956”. Książka ta ukazała się w 2001 r. Tym tematem nikt w Tarnowie nie interesował się, a w Polsce, we Wrocławiu pisał o tym prof. Krzysztof Szwagrzyk. Gdy opracowywałam temat konspiracyjnych organizacji, to nie było jeszcze IPN, jeździłam do Krakowa na Mogilską, do UOP-u. Kiedy rozpoczynałam drugi temat w 2002 r., archiwum krakowskiego IPN w Wieliczce dopiero się organizowało. Praca o której mówimy powstała z inicjatywy Tadeusza Juzy, który był przewodniczącym Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Ofiar Stalinizmu. Przypomnę, że pomnik ów został odsłonięty w Tarnowie przy ul. Lwowskiej w 2000 r. Pan Tadeusz Juza uważał, że wprawdzie pomnik już jest, ale nie znamy nazwisk ofiar i poprosił mnie bym podjęła ten temat. Wtedy nie wiedziałam na co się decyduję. Podczas pracy nad książką korzystałam w zasadzie z akt IPN, ale weryfikowałam fakty z tymi, którzy żyją, ale których jest coraz mniej. Gdy zaczęłam badania historyczne chciałam na początku ustalić obsadę Urzędu Bezpieczeństwa w trzech powiatach. Na ten temat nie było żadnej publikacji. To, co w międzyczasie zrobił IPN w zakresie badawczym świadczy o nieprawdopodobnym trudzie i osiągnięciach tej instytucji. Pisali wprawdzie młodzi ludzie, ale dobrze przygotowani i prawidłowo oceniający fakty. Przeglądając akta, które były świadkiem tamtych czasów, ma się wrażenie bezpośredniego kontaktu z tamtą rzeczywistością. Tego nigdy nie dozna się korzystając z Internetu.
- Kiedy więc należy spodziewać się książki o represjach komunistycznych w Tarnowskiem?
- Na pewno z końcem tego roku wyjdzie I tom – Tarnów i powiat tarnowski. Recenzentami mojej pracy są bardzo rozeznani w tematyce tego okresu i naszego terenu, wybitni historycy IPN w Krakowie: prof. dr hab. Filip Musiał i dr Michał Wenklar. Profesor Filip Musiał ma wiele na swoim koncie publikacji o Tarnowie, także w licznych pismach regionalnych i naukowych. Jest autorem takiej pozycji książkowej jak „Skazani na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Krakowie 1946-1955” obejmującej teren dawnego województwa krakowskiego. Profesor pisał również z dr. Wojciechem Frazikiem m.in. o akcji likwidacji ubeka Juliana Świątka i doradcy sowieckiego Lwa Sobolewa a także o akcji „Tarnovia” związanej ze zdradą pewnych osób pochodzących z Tarnowa. Dr Michał Wenklar jest autorem takiej książki jak „Nie tylko WiN i PSL” Opór społeczny w latach 1945-1956 w powiecie tarnowskim” oraz autorem wystawy „Twarze tarnowskiej bezpieki”. Opracował szczegółowo powiat tarnowski i działalność takich organizacji jak Ruch Oporu Armii Krajowej, WiN i PSL w powiecie. Wszyscy kończymy swoje prace na 1956 r., bo to jest jakaś cezura. Obydwaj recenzenci wnieśli bardzo cenne swoje uwagi i uzupełnienia do mojej pracy za które im jestem bardzo wdzięczna, bo mam nadzieję, że gdy książka się ukaże, to już nie będzie w niej żadnych nieprawidłowości.
- Na co szczególnie zwraca Pani uwagę w książce?
- O ile obydwaj historycy z IPN piszą ramowo o oporze społecznym i politycznym, to ja zwracam szczególną uwagę na skutki oporu. Piszę o ludzkich sprawach, o tym, że zostali skazani, na ile, gdzie byli więzieni, kiedy zostali zwolnieni, jak ich „łamano”. Zastrzegam się, że starałam się unikać podawania nazwisk osób złamanych, które później wycofały się. Było dużo młodych ludzi, których w różny sposób szantażowano, „łamano”. Uważam, że sam fakt, iż podjęli opór, już był z ich strony jakąś determinacją i dlatego trzeba mieć dla nich szacunek. Nie uważam za słuszne, żeby im przypominać i ich rodzinom, że kiedyś dali się złamać. To by było dla nich nazbyt bolesne. Oni sami o tym wiedzą i to dla nich jest jeszcze dzisiaj dramatem. Natomiast ujawniam tych, którzy robili to dobrowolnie i w jakiś sposób zaciążyli na losach innych osób. Mam nadzieję, że konstrukcja książki jest dobra. Dla mnie jest ważne to, że ktoś szukając jakiegoś szczegółu, czy osoby, patrząc do spisu treści, będzie mógł to łatwo znaleźć. Konstrukcja książki zawiera najpierw okres okupacji niemieckiej i działalność Polskiego Państwa Podziemnego na naszym terenie. Dopiero w drugiej części książki zajmuję się właściwym okresem powojennym. Wynika to z faktu, iż bohaterowie książki byli czynni zazwyczaj tak w czasie okupacji niemieckiej AK czy NSZ jak i potem w ROAK, WiN czy innych organizacjach, także w legalnym PSL. To byli najczęściej ci sami ludzie. AK miała w kraju ok.400 tys. żołnierzy - ochotników i 50 tys. urzędników Polskiego Państwa Podziemnego. Wielu z nich było na etatach. Mało się mówi o pionie cywilnym Polskiego Państwa Podziemnego, a przecież w ramach działalności cywilnej było m.in. tajne nauczanie, przygotowanie administracji, pomoc poszkodowanym Żydom – Żegota. To były „Salony Unijne” Jerzego Brauna, Teatr Rapsodyczny (gdzie występował nasz papież), prasa, ulotki, wydawnictwa, prowadzenie badań naukowych itp. Jednym słowem była to działalność na wszystkich szczeblach i płaszczyznach życia społecznego, kulturalnego i gospodarczego. Jest coś niezwykłego w tym, że władze Polskiego Państwa Podziemnego mając nadzieję, że odzyskamy ziemie zachodnie, przygotowywały szczegółowe plany ich zagospodarowania, przekazane potem wielkodusznie Gomułce jako ministrowi Ziem Odzyskanych. Rejestrowano straty wojenne w ludziach. Ustalano straty materialne, wywóz maszyn i urządzeń oraz możliwości ich rewindykacji. Opracowywali to wszystko wysoce kompetentni ludzie. Do każdego resortu przewidywano nawet obsadę personalną, by można było zaraz rozpocząć odbudowę. Druga część książki dotyczy tzw. „wyzwolenia”, czyli okupacji sowieckiej w naszym mieście i powiecie. Myślę, że po raz pierwszy w jakiś sposób całościowo ukażę proces zachodzących zmian polityczno-społecznych. Oczywiście w skrótowym obrazie ale w wielu dziedzinach. Równolegle z tym procesem narastający opór społeczny, wywołany przez „wyzwolicieli” i cały aparat terroru jaki z miejsca zainstalowano. A wobec dokonywania tych aktów bezprawia i przemocy, mimo utraty energii i wyczerpania społeczeństwa, rodzący się opór tak społeczny jak i polityczny. Ten drugi wyrażony w tworzeniu nowych struktur konspiracyjnych. W tej drugiej części, najpierw podaję genezę organizacji, jej działalność, likwidację, śledztwo, wyroki, potem karę, jaką odbywali, w jakich więzieniach, kiedy zostali zwolnieni. Ważne jest również to dla mnie, co działo się z nimi później, gdy wyszli na tzw. wolność, bo dla nich to nie była wolność, dalej ich inwigilowano, utrudniano otrzymanie pracy, czy też dostanie się na studia i nakłaniano czasem całymi latami do współpracy.
- Pokazuje więc Pani w książce działalność w Tarnowskiem takich organizacji jak Ruch Oporu Armii Krajowej, Wolność i Niezawisłość, czy też Narodowe Siły Zbrojne.
-Tak, przed WiN-em był ROAK. Właśnie ROAK reprezentował „Lawina”, który zginął w Pleśnej, 1 września 1945 r., na dzień przed powstaniem WiN. Na naszym terenie nie było w zasadzie oddziałów NSZ. Był wprawdzie oddział Bolesława Pronobisa utworzony z więźniów tarnowskiego zakładu karnego, którzy 1 lipca 1945 r. dzięki strażniczce Antoninie Niemczurównie zostali wypuszczeni z więzienia. Ten oddział kilka tygodni tylko operował w południowej części powiatu tarnowskiego. Z Narodowym Zjednoczeniem Wojskowym związana była grupa „Tarzana” przybyła do nas z Tarnobrzeskiego. Kpt. Tadeusz Gajda, ps. „Tarzan” (mimo młodego wieku) miał duże doświadczenie z okresu okupacji niemieckiej, zwłaszcza w Świętokrzyskiem. Przybył do Tarnowa z grupą swoich ludzi, gdyż zamierzał przez kilka tygodni „zamelinować się” w Tarnowskiem przed wyjazdem na zachód. Zakwaterowali się w Iwkowej. Sam „Tarzan” mieszkał w Tarnowie. Jego adiutantem był Waldemar Kasica, który ułatwiał mu kontakty. Nie znając terenu grupa „Tarzana” doprowadziła do pewnych sytuacji, które rozpoczęły wielką tragedię, serię aresztowań w kilku powiatach.
Oprócz ROAK i WiN przedstawiam różne organizacje jak np. „Orły w amarancie”, czy „Walkę o Kresy Wschodnie”. Prezentuję także organizacje młodzieżowe. Oprócz wymienionych w poprzedniej pracy, organizację dziewczęcą „Koło militarne USA”, złożoną z kilku uczennic Liceum dla Wychowawczyń Przedszkoli. Inicjatorka pochodząca z Zakliczyna trafiła na rok do poprawczaka, natomiast druga członkini siedziała pół roku w więzieniu tarnowskim. Przypominam walkę z Kościołem na różnych odcinkach życia społecznego.
- Jaka była skala represji w Tarnowskiem?
Przypomnę, że bezpośrednio po wojnie zachowywano jeszcze pozory wolności. Bierut uczestniczył np. w procesji Bożego Ciała. 3 MAJA obchodzono tylko w 1945 r. W 1946 r. w Krakowie za organizację tego święta aresztowano ok.1000 osób, później dwie osoby skazano na karę śmierci. Z końcem 1945 r. nasiliły się brutalne represje. Już w 1946 r. powstał Wojskowy Sąd Rejonowy w Krakowie do rozpatrywania szczególnych przypadków oporu społecznego i politycznego. Ten sąd działał do 1955 r. i on dokonał gruntownej pacyfikacji całego podziemia. 1955 r. jest cezurą. Właśnie w tym roku zlikwidowano obóz w Jaworznie przez który przeszło ok.11 tys. młodzieży polskiej. Młodzież ta pracowała w kopalniach, w wyniszczających warunkach w których nie uświadczyło się przodowników pracy. Niektórzy „Jaworzniacy” chcąc dostać się do szpitala, w którym były trochę lepsze warunki niż w obozie, jedli po prostu cement...Wojskowy Sąd Rejonowy stosował z wielką łatwością najwyższy wymiar kary, niespotykany dotąd w dziejach naszego sądownictwa. Za działalność antykomunistyczną w Tarnowskiem Wojskowy Sąd Rejonowy skazał na karę śmierci 43 osoby, z tych 18 zostało straconych, spośród nich 10 z powiatu tarnowskiego. Do tej liczby należy dodać Mieczysława Pronobisa, straconego w Katowicach. Praca kończy się złudzeniami 1956 r., po których szybko przyprowadzono nas do porządku.
- Dziękuję za rozmowę.
Rozmowę z dr Marią Żychowską, tarnowskim historykiem przeprowadził Józef Komarewicz
Z dr

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.