Facebook Google+ Twitter

Reprezentacja U-20 wygrywa z Włochami. Teraz pora na seniorów

Lublin Arena otwarta na sportowo. Młodzi polscy piłkarze pokonali reprezentację Włoch 2-1 po bramkach Mariusza Stępińskiego i Przemysława Frankowskiego. Polskiego bramakrza pokonał natomiast Jacopo Vicari.

 / Fot. Kinga WiśniewskaDzisiaj na nowowybudowany lubelski stadion przybyły tłumy kibiców. Po tym, jak obiekt otworzono koncertem "Talent czy Factor" w końcu na arenie zagościli futboliści. Oficjalnie na mecz przybył także prezes PZPN Zbigniew Boniek oraz oczywiście prezydent miasta Lublin Krzysztof Żuk.

Zanim zabrzmiał pierwszy gwizdek pojawiły się już pierwsze problemy. Nie było łatwo dostać się samochodem w okolice stadionu, bo uliczny ruch utrudniały korki. Podobnie było z wejściem na stadion. Przed niektórymi bramami ustawiły się długie kolejki, które wcale nie zmalały mimo, że mecz trwał już na dobre. Cała ta sytuacja doprowadziła do zdenerwowania kibiców. Niecierpliwi okazali się także polscy piłkarze, którzy na pierwszą bramkę nie kazali długo czekać. Już w 3. minucie wynik otworzył Mariusz Stępiński, który wykorzystał dośrodkowanie Piotra Zielińskiego z rzutu wolnego umiejszczając piłkę głową w bramce przeciwnika. To oczywiście od razu ucieszyło kibiców, którzy wiwatowali na trybunach mając apetyt na kolejne bramki. Było jeszcze kilka dogodnych sytuacji strzeleckich w pierwszej połowie spotkania. Swoje okazje zmarnował m.in. Krystian Rudnicki. Pomimo ciągłego dopingu sympatyków biało-czerwonych, którzy zachęcali Polaków do zdobycia drugiej bramki ta część spotkania zakończyła się skromnym wynikiem 1:0.

Tego jak rozpocznie się druga połowa meczu nikt ze zgromadzonych na stadionie kibiców chyba się nie spodziewał. / Fot. Kinga Wiśniewska Zaledwie cztery minuty po gwizdku sędziego wyrównującą bramkę strzelił Jacopo Vicari. Nie podłamało to polskiej drużyny, która niesiona dopingiem raz po raz stwarzała sobie dogodne sytuacje. Najlepszą chyba z nich miał Piotr Zieliński, który w 60. minucie stanął oko w oko z włoskim bramkarzem. Jego strzał minął jednak bramkę Włochów. Także i goście nie pozostawali dłużni. Ich próby były jednak nieskuteczne, aczkolwiek widowiskowe jak choćby strzał nożycami Mateillo. W końcu kibice doczekali się drugiej bramki dla polskiej drużyny. Wynik strzałem z za "szestnastki" ustalił Przemysław Frankowski. Teraz przed Polakami w poniedziałek kolejny mecz w ramach Turnieju Czterech Narodów, tym razem ze Szwajcarią. Miejmy nadzieję, że wynik będzie równie korzystny jak ten w Lublinie.

Biorąc pod uwagę wynik można uznać sportowe otwarcie stadionu za niezwykle udane, a kibice już niecierpliwie czekają na kolejne wydarzenie na Lublin Arenie, którym w najbliższą niedziele będzie mecz Orłów Engela z oldboyami Górnika Łęczna.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.