Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

128068 miejsce

República Portuguesa. "Spijając szklankami słońce"

Książka Magdaleny Starzyckiej jest ciekawie naszkicowanym obrazem Portugalii, odbijającej się w oczach obcokrajowca, przybyłego z "demoludów" Polaka. Akcja powieści zaczyna się w latach 80. a kończy w "przechodzącej transformację" Polsce.

okładka książki / Fot. ze strony wydawnictwaMam z tą pozycją kłopot. Z jednej strony widzę jej zalety, ale... no właśnie.

Zacznę od atutów książki. Po pierwsze, widać ogromną, nie tylko książkową, wiedzę autorki na temat historii i kultury portugalskiej. Interesujące anegdotki, zajmujące opowieści, ciekawostki spoza wiedzy przewodnikowej wplecione są w akcję powieści. Dodatkowo dobrze oddana została różnica pomiędzy krajami. Nie mam wiedzy na temat Portugalii, ale atmosfera Polski 20 lat transformacji oddana jest bardzo rzetelnie. Zwłaszcza obraz ojczyzny w oczach głównego bohatera, wracającego do kraju raz po raz z Półwyspu Iberyjskiego.

Coraz bardziej wyobcowany i odległy, koncentrujący się na wspomnieniach, postrzegający Polskę tak jak kiedyś na początkowym etapie widział Portugalię. Jednostkowe wydarzenia, rozmowy o nieznanych postaciach z mediów, niezrozumiałe odniesienia do wydarzeń z życia celebrytów. Syn Jana, prawdziwego komunisty, wielbiciel kultury konkwistadorów i odkrywców osiąga poziom zanurzenia się w dwóch światach i oba stają się dla niego obcymi ojczyznami.

Jeśli chodzi o minusy tej propozycji to jest dla mnie jeden zasadniczy "płytkość emocji". Główny bohater nie pociąga mnie swoją osobowością. Wydaje się być nudny i zbyt przeintelektualizowany. Nie czuję jego ekscytacji Portugalią, czytam słowa "zachwyca", "kocha", "ekscytuje" ale są one dla mnie pozbawione odpowiedniego ładunku emocjonalnego.

Znam sąsiada Portugalii - Hiszpanię i wiem jak gorące i mocne potrafi budzić uczucia. Niestety nie mam po tej lekturze ochoty poznawać Portugalii. A wiem, że jest warta "grzechu" ciekawości. Dużo lepiej ją odczułam po "Lisbon Story" (film z 1994, Reżyseria: Wim Wenders).

Zdaję sobie sprawę, że jest to moja subiektywna ocena. Sposób budowania postaci, narracji są nie w moim guście. W książce Magdaleny Starzyckiej brak mi melodii. Ta książka po prostu nie wpadła mi w ucho. Stąd też polecam zapoznać się z nią osobiście i wyrobić sobie własne zdanie!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Ojej, dziękuję za gratulacje:) pozdrawiam, Ewa

Komentarz został ukrytyrozwiń

Książki pewnie też nie przeczytam, a dla Ewy gratulacje z okazji 100 artykułu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.