Facebook Google+ Twitter

Resovia wygrała z AZS Politechniką Warszawską

Współautorzy: Piotr K. Dobrowolski

Siatkarze Politechniki Warszawskiej mieli spore szanse, by pokonać Resovię w trzech setach. Po dwóch świetnie rozegranych partiach, w następnej sprawiali wrażenie, jakby bali się wykorzystać szansę. W ostateczności to Rzeszów wygrał 3:2.

Kontrola do końca
Spotkanie rozpoczęło się od prowadzenia rzeszowian, po tym jak dwukrotnie zatrzymany został Aleksander Statsenko, ale na pierwszą przerwę techniczną to gospodarze schodzili z nieznaczną przewagą. Boisko opuścić musiał Olieg Akhrem, który już w trakcie pierwszych akcji premierowej odsłony nabawił się urazu. Zastąpił go były zawodnik AZS-u, Rafał Buszek.

Dzięki skutecznej grze na siatce i dobremu przyjęciu, warszawiacy utrzymywali różnicę. Wybierali odpowiednio taktycznie, serwując w biorącego udział również w ofensywie Mateja Cernica. Na drugim czasie technicznym było więc 16:14.

Po powrocie na parkiet strata Resovii jeszcze się powiększyła, gdy na lewym skrzydle pomylił się Rafał Buszek. Wówczas podopiecznych wezwał do siebie Ljubo Travica (15:18). Takie prowadzenie wystarczyło „Inżynierom” do tego, aby spokojnie kontrolowali przebieg wydarzeń do samego końca. Ostatecznie ta partia zakończyła się wynikiem 25:22.

Blok kluczem do sukcesu
Od początku drugiej partii AZS dobrze radził sobie w bloku. Czujnie pod siatką zachował się Marcin Nowak, który w głównej mierze przyczynił się do zatrzymania w ataku z szóstej strefy byłego zawodnika Politechniki . Z trzypunktowym prowadzeniem na przerwę techniczną schodzili gospodarze, ósmy punkt wywalczył po przepychance na siatce Michał Kubiak.

Rzeszowianie sprawiali wrażenie wyraźnie zagubionych, po kilku błędach Rafała Buszka szkoleniowiec Resovii powołał w jego miejsce Mateusza Mikę. Nie dziwi więc fakt, że gospodarze tylko dopisywali kolejne „oczka” na swoje konto. Mocnymi atakami przebieg gry starał się zmienić Gyorgy Grozer, jednak na niewiele się to zdało, zwłaszcza wobec świetnej postawy w bloku warszawiaków.

„Inżynierom” wszystko wychodziło, natomiast przyjezdni popełniali coraz więcej błędów. W końcówce kibice mogli oglądać niezwykle długą i ciekawą wymianę, którą w ostateczności wygrali rzeszowianie po dotknięciu siatki przez jednego ze stołecznych siatkarzy. Nie przeszkodziło to jednak w zdobyciu 25 punktu, dzięki czemu Politechnika prowadziła już 2:0.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.