Skecze Kabaretu Rak są w większości w gwarze śląskiej, czy w domu godocie również po Śląsku?- W moim rodzinnym domu, który jest od wielu pokoleń śląski, z moimi rodzicami i rodzeństwem godomy tylko gwarą. Moja żona nie jest Ślązaczką chociaż tutaj się urodziła. No i u mnie w domu moja żona, jako nauczycielka, dba o to aby posługiwać się językiem literackim. W szkole teatralnej próbowano mi tę gwarę wyplenić. Kiedy wróciłem na Śląsk, znalazłem się w Kabarecie Rak i tu utrzymuję się z godania po śląsku. Nigdy nie chciałem się pozbywać śląskiego akcentu, wręcz przeciwnie zawsze uważałem, że jest to moja siła.
Już niedługo będziemy mogli zobaczyć Pana w nowej roli Zbigniewa Nowaka - ocalonego górnika z katastrofy w kopalni "Halemba". Na jakim etapie jest ta produkcja?- Film jest już zmontowany i będzie nosił tytuł „Laura”, tak ma na imię córka Zbigniewa Nowaka, nieznany jest jedynie czas jego emisji. Można by go pokazać w okresie Barbórki bo on
nawiązuje do śląskich górniczych tradycji, jak również do tragedii, które w tym zawodzie bardzo często się zdarzają.
Jak przygotowywał się Pan do roli Zbigniewa Nowaka?- Jest to jedna z większych ról jakie zagrałem, jeśli nie największa. Stres i obciążenie było wielkie. Przygotowywałem się do tej roli solidnie, bardzo długo rozmawiałem ze Zbyszkiem Nowakiem, chociaż w filmie nie zawsze udaje się ująć to co było w rzeczywistości. W filmie reżyser ma swoja wizję i trzeba się znaleźć w tej nierealnej rzeczywistości scenariuszowej. Spotkanie ze Zbyszkiem Nowakiem dało mi bardzo dużo, poznałem człowieka, który tak naprawdę zna życie i docenia jego wartość, bo po raz drugi się narodził. To spotkanie zaowocowało ogromnym dystansem do życia.
Co było najtrudniejsze we wcieleniu się w postać Zbigniewa Nowaka?- Zdjęcia do filmu były nagrywane w prawdziwej kopalni, w warunkach w jakich górnicy pracują i to była największą przeszkoda, żeby gdzieś w tej całej sytuacji ugrać coś jeszcze jako aktor i wykonać wszystkie zalecenia reżysera. Bo to jest coś innego czytać tekst przy stole, a coś innego zagrać w prawdziwych warunkach i mierzyć się z prawdziwą naturą. Bardzo trudne było to fizycznie do odegrania. Leżeliśmy cały dzień na węglu zasypani pyłem. W takiej przestrzeni poruszanie i oddychanie było bardzo trudne. Świadomość, że gram człowieka, który żyje i będzie to oglądał, nie pomagała. Były takie momenty, w których ostro dyskutowaliśmy, ale myślę, że prawdziwy Zbigniew Nowak nie będzie zawiedziony, będzie to jego prawdziwa historia życia.
Czy przy takich przyziemnych pracach domowych jak sprzątanie i
gotowanie można zobaczyć Krzysztofa Respondka?- Ja niestety nie potrafię gotować. Zawsze żartuję, że jedyne co gotuję to wodę na herbatę i jeszcze ją przypalam. Mam wspaniałą żonę, która mi nie pozwala zaglądać do kuchni, żebym czegoś nie popsuł. [śmiech]
Niedługo święta Bożego Narodzenia. Obchodzicie święta w taki tradycyjny śląski sposób: 12 potraw, Pasterka, Dzieciątko?- Oczywiście, że tak. Kiedyś obchodziliśmy święta w ścisłym gronie rodzinnym, czyli ja, mój ojciec, moja mama, siostra i brat, ale kiedy się ożeniłem święta się rozrosły. Początkowo byłem przeciwny, ale teraz jestem zadowolony, że spędzamy je wspólnie także z teściami, szwagrem i szwagierką.
Nowy rok to nowe postanowienia i marzenia. Robi Pan postanowienia noworoczne??- Należę do ludzi, którzy nie planują do przodu. Jestem człowiekiem, który stara się brać życie takie jakim jest po prostu, pada propozycja i staram się odnaleźć w niej siebie. W tym zawodzie planowanie nie ma sensu, jest to wielki przypadek. W aktorstwie ważniejsze od talentu jest szczęście, które się ma, albo nie. Szczęście przyszło do mnie trochę późno, bo w wieku 40 lat, ale mam nadzieję, że mnie szybko nie opuści. Tego sobie życzę.
Dziękuję za rozmowę