Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

23634 miejsce

Reszta jest kłamstwem, czyli "Nie mów nikomu"

Jest tu perwersyjna zbrodnia, mroczna tajemnica i psychologiczna głębia. "Nie mów nikomu" stanowi inteligentną grę ze schematami, które wypracowali niegdyś amerykańscy mistrzowie suspensu, Canet zaś okazuje się wytrawnym uczniem Hitchcocka.

Żona, która powstaje z grobu

http://film.onet.pl/13230,,Nie_m%F3w_nikomu,film.html / Fot. Plakat reklamujący film "Nie mów nikomu"Pediatra Alexandre Arnaud zastygł w swoim gabinecie ze wzrokiem, pełnym napięcia, utkwionym w ekran monitora. Dostał właśnie na elektroniczną skrzynkę wiadomość, od nieznaego adresata. Na załączonym do maila wideo, piękna kobieta patrzy niespokojnymi, smutnymi oczyma w obiektyw przemysłowej kamery na paryskim lotnisku. To żona lekarza, nagranie zaś pochodzi sprzed kilku dni. Alexandre wodzi czule po jej rysach, ale ona, wedle wiedzy, którą karmił się przez ostatnie osiem lat, nie żyje i leży na jednym ze stołecznych cmentarzy. Widział, jak jej trumnę smagają płomienie krematoryjnego pieca.

Zabił ją pewnego ciepłego, letniego wieczora, psychopatyczny morderca, okrutnie masakrując ciało. Alexandre był wtedy przy niej i obezwładniony nagłym ciosem napastnika, nie zdołał jej uratować. Przez długi czas udręki, w którym zmagać się musiał z podejrzeniami najbliższych i własnym poczuciem winy, uczył się bolesnej sztuki życia zatrutego śmiercią. Teraz Margot wstała z grobu, a koszmar powrócił, zagęszczony dodatkowo straceńczą nadzieją. Alexandre (doskonały F. Cluzet) jest w nim trochę jak współczesny Edyp: sprowokowany sytuacją zagłębia się w mrok tajemnicy, która złamała jego los. Brnie w zagadkę przeszłości, która potwornie zniekształca teraźniejszość, zrywa – pełnymi bólu i obrzydzenia szarpnięciami – płachtę z przerażającej prawdy, wraz z którą z hukiem opadają wszystkie maski, nałożone tak przez anonimowych wrogów, jak przez znajomych i bliskich.

Te maski skrywały przez osiem lat mordy wykrzywione perwersyjnie tłumionym cierpieniem, obsesją zbrodni i nienawiścią, przysłaniały bezwzględność ludzi, gotowych w każdej chwili do okrucieństwa. Ich tajemnica obróciła teraz żądło absurdalnej agresji w mimowolnie naruszającego jej mrok lekarza. Alexandre jest na początku zagubionym człowiekiem, który pragnie dociec, co tak naprawdę stało się z jego żoną i kto robi mu makabryczne żarty. Uruchamia w ten sposób niewiadome siły, które czynią z niego zbiega niesłusznie oskarżonego o zbrodnię i główny cel płatnych zabójców. Na końcu jest już tylko bezwolną marionetką w absurdalnym spektaklu, która nie ma szans na nic, prócz ciągłej ucieczki. Jak zagonione pod lufy zwierzę biegnie na oślep. Jego sytuacja jest tragiczna w inny od klasycznego sposób. Edyp stracił swój tron, rodzinę i honor, ale jego tragedia była karą za czyny, które popełnił. Wyłupuje sobie oczy, bo wie, jak potworna jest okaleczona przez niego rzeczywistość. Świadomość Alexandre’a jest trudniejsza. Traci wszystko, choć nie ma w nim winy innej, prócz żądania prawdy.

Trochę Kafki, trochę thrillera z Hollywood

Canet nakręcił niezły film, stanowiący kolaż kafkowskiego egzystencjalizmu, klasycznego kryminału i przewrotnego dramatu obyczajowego. Z tak różnorodnego tworzywa utkał kawał porządnego, emocjonującego kina, które godnie nawiązuje do tradycji francuskiej Nowej Fali spod znaku chociażby Truffaut. Zgodnie z tym właśnie odłamem nowofalowej poetyki przeprowadza wnikliwą analizę psychologiczną, budując dla niej tło złożone z elementów filmu noir oraz rozrywkowego thrillera rodem z Hollywood. „Nie mów nikomu” stanowi inteligentną grę ze schematami, które wypracowali amerykańscy mistrzowie suspensu, Canet zaś okazuje się wytrawnym uczniem Hitchcocka.

Podaje widzowi w ogólnych zarysach znaną już intrygę, przywołując raz po raz podpatrzone z klasyki wątki; mamy tu więc i oskarżonego niesłusznie nieszczęśnika, który odkrywa zakrojony na szeroką skalę spisek i tajemniczą femme fatale oraz bezwzględnego mordercę o ponurej, nieodgadnionej osobowości. Mamy miłość, przed którą piętrzą się przeszkody, mamy nawet doświadczonego, pozbawionego złudzeń detektywa, obdarzonego intuicją i przenikliwą mądrością. Wzorzec „zbrodnia i śledztwo Sherlocka Holmesa” łatwo mógł zmienić się w nudny banał, ale produkcja francuska broni się niekonwencjonalną konfiguracją fabuły, sprawnością realizacji i doskonałą grą aktorską.

Nie jest to poza wszystkim tylko kino rozrywkowe, lecz przemyślane dzieło, z głębią ukrytą za efektownym ornamentem. Mroczna atmosfera spowija tu poważną historię o destrukcyjnej potędze kłamstwa. O rzeczywistości zbudowanej z pozoru i fałszu, która zaczyna się rozpadać. Kłamią tutaj wszyscy, kłamią, by ocalić najbliższych lub dla swojego interesu, łżą, by zachować twarz, albo zniszczyć drugiego człowieka. Tkają w ten sposób napiętą do granic, uładzoną powłokę z obłudy i normalności na pokaz, pod którą pulsuje wciąż nieukarana zbrodnia i namiętności na granicy obłędu. Canet przypomina w swoim filmie mistrza francuskiego kina Chabrola – oczami Alexandra powoli maluje nam zimny, cyniczny obraz zamożnego mieszczaństwa: na pierwszym planie idylliczny, w dalszej perspektywie, w zakamarkach szczęśliwych, rodzinnych domostw, podszyty perwersją.

Najgroźniejsza, najbardziej okrutna jest tutaj tajemnica między dwojgiem ludzi, utrzymywana na mocy tytułowego „nie mów nikomu”; owo zamiatanie brudnych grzechów pod dywan dzięki psychicznemu terrorowi. Razem z Alexandrem przechodzimy przez świat wymuszonego obietnicą i strachem kłamstwa, gdzie wszyscy po uszy tkwią w bagnie. Nie wiemy, kto mówi prawdę, spoglądamy z nieufnością we wszystkie twarze, wreszcie decydujemy się nie wierzyć nikomu. I mamy rację.

Deus ex machina

Cała ta niszcząca, nurtująca wyobraźnię przez dwie godziny tajemnica rozwiązuje się – i to chyba jedyna prawdziwie poważna wada tego filmu – w jednym, monotonnym monologu głównego winowajcy, który ze szczegółami opowiada przebieg wypadków sprzed ośmiu lat i wskazuje przyczyny cierpienia Alexandra.

Brawurowo rozpisany scenariusz skwitowany zostaje w dość sztucznej, krępująco przegadanej scenie, niczym w kolejnej konwencjonalnej adaptacji przygód Herculesa Poirot. Widz przeżywa razem z bohaterem udrękę, by zostać zbytym gęstym od rewelacji, statycznym wielosłowiem. Egzystencjalny niemal dramat kończy się w fabularną łatwizną, jakby twórcy zapomnieli, że czasy antycznej tragedii minęły, a zabieg „deus ex machina” nie stanowi już ucieczki przed nazbyt rozpasanym zagmatwaniem intrygi.

To błąd, ale w filmie Caneta nawet on zostaje podany widzowi w klasowej formie, rozegrany jako pełen napięcia pojedynek aktorski. Poza tym – pomijając już rozczarowanie scenariuszowe – historia ta zachowuje swą smakowitość do końca, ze względu na swój dwuznaczny wydźwięk. Możliwy jest w niej powrót do rozkwieconej idylli początku, ale świat, nawet po tym powrocie, pozostaje dramatycznie pęknięty. Szczęście wymaga tu bowiem sięgnięcia po brudne kompromisy, wyrwanie się zaś z sieci kłamstw następuje dzięki kłamstwom nowym. Zbrodnia nie doczekuje się kary, a krew wciąż zalega na rękach, kalecząc dusze. Dawno nie widziałem w kinie równie trudnej, bolesnej konstatacji.

Nie mów nikomu (Ne le dis a` personne, Francja 2006)

Reżyseria: G. Canet.
Scenariusz: G. Canet, P. Lefebvre, na podstawie powieści H. Cobena.
Obsada: F. Cuzet, M. J. Croze, A. Dussollier, K. Scott Thomas, F. Berléand.

Film uhonorowany został ze Francji prestiżową nagrodą "Lumiere", za francuski film roku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Ha!, ja też tak myślałem, pamiętając o jego upodobaniach aktorskich, ograniczających się do mdłych rólek w przesłodzonych do granic komediach romantycznych. Ale Canet zaskoczył, robiąc dobry (nie doskonały) film. Solidnie się wywiązał moim zdaniem :)

Co do lektury recenzji przed filmem... Coś w tym jest :) Większa przyjemność płynie konfrontacji swoich wrażeń z cudzymi. Po to się kupuje filmowe gazety :) Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobry tekst. I jednocześnie dowód na to, że nie warto czytać recenzji przed obejrzeniem filmu (nie wiem, czym Canet mógłby zaskoczyć) :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

czytałam książkę, była świetna, więc teraz z chęcią zobaczę film :) plus za tekst

Komentarz został ukrytyrozwiń

plus +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.