Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

29975 miejsce

Rewelacja na Dzień Matki - kabaret "Hrabi"

Dzień Matki kojarzy mi się z cukiernią, do której mama zawsze zabierała mnie i moją siostrę na lody. W tym roku to my postanowiłyśmy zabrać gdzieś naszą mamę. Zaprosiłyśmy ją na występ jednego z jej ulubionych kabaretów - kabaretu "Hrabi".

Od lewej Łukasz Pietsch, Tomasz Majer, Joanna Kołaczkowska i Dariusz Kamys. / Fot. Joanna BogdanowiczW ramach comiesięcznych spotkań z serii "Kataryniarze Kabaretowa Rewelacja Miesiąca" kabaret "Hrabi" pojawił się już na cztery dni przed świętem mam. Jak sami stwierdzili na początku, byli już u nas ze wszystkimi swoimi programami: "Terapia", "Hrabi Dracula" i "Pojutrze". Teraz czas przyszedł na pierwsze dzieło pt. "Demo". Jak sami piszą na swojej stronie internetowej, "Demo" to kilkanaście zwiastunów przyszłych programów kabaretu. Usłyszeliśmy m.in piosenki: "Skrzat Vat", piosenkę krakowską oraz skecze: "Słaba płeć", "2 stycznia", "Operacja trudna jest", "Szpital gdzie bądź", "Stefanio wróciłem" czy "Jak się pozbyć natrętnego klienta".

Ujrzeliśmy więc wczoraj Joasię Kołaczkowską (znaną z kabaretu "Potem") w roli powłóczącej nogą Lady Makbet, uroczej ekspedientki potrafiącej mówić tylko "nie ma" oraz jako księżniczkę Akcyzę (skecz pt. "Skrzat Vat"). Dariusz Kamys (również były członek kabaretu "Potem") kilkakrotnie w czasie jednego wieczoru wcielał się w rolę lekarzy, Tomasz Majer (znany z kabaretów: "Miłe twarze", "Pseudonim" i "E.K") grał głównie pacjentów, a przygrywał nie związany ze sceną kabaretową Łukasz Pietsch.

Joasia Kołaczkowska- mogłaby konkurować z moją ulubioną Kasią Pakosińską z Kabaretu Moralnego Niepokoju. / Fot. Joanna BogdanowiczJoasia Kołaczkowska (ośmielę się stwierdzić – gwiazda kabaretu) smutno stwierdziła, że ich programy miały zawsze wybiegać w przyszłość. I do dziś było tak z "Demo". Niestety jeden ze skeczy w momencie pierwszego wystawiania wydawał się nieco absurdalny, natomiast dziś stał się zbyt aktualny. Mowa oczywiście o skeczu pt. "Operacja trudna jest", gdzie lekarze nie wiedzą czy operację prowadzi się pod czy bez narkozy, a pielęgniarka po kilku minutach pogawędki o jej imieninach przypomina sobie, że miała powiedzieć lekarzom o zapaści pacjenta spod dwójki.

Jak zwykle kabaret "Hrabi" do gry wciągnął publiczność. Widownia najpierw nieśmiało gdakała udając kury, żeby na widok Kamysa dostać "kurzego szału". Rzucano nawet butami (jak nieoficjalnie dowiedziały się Wiadomości24.pl, po raz pierwszy ktoś odważył się zdjąć buta i jak to ujął Kamys – "zagęścić atmosferę"). Dariusz Kamys i Tomasz Majer wcielili się w role hodowcy kur i jego przyjaciela, który potrzebował kury na rosół, bo po zupie jego teściowa robiła się senna. Rolę kury, a raczej koguta odegrał jeden z widzów.

Tomasz Majer i Dariusz Kamys jako lekarze. / Fot. Joanna BogdanowiczNie obyło się bez małych wpadek. Kiedy Kamys walczył naprawiając mikrofon, Joasia Kołaczkowska na poczekaniu wymyśliła piosenkę o jabłuszku i choreografię do niej. Mimo to, występ uważam za bardzo udany. Już dawno tak dobrze się nie bawiłyśmy, a możliwość zobaczenia wszystkich członków kabaretu na żywo, to nie lada atrakcja. W szczególności przypadł nam do gustu skecz pt. "2 stycznia", w którym Dariusz Kamys i Joasia Kołaczkowska odgrywają parę omawiającą poprzedni rok ich małżeństwa. Jakie było zdziwienie mojej mamy, gdy na wstępie usłyszała swoje imię wykrzykiwane przez Kamysa. Dobrze jednak, że nie chodziło o nią, bo Kamys w swym notatniku zapisał wszystkie przewinienia Bożenki, jako żony. Począwszy od "Bożenka czyta Tołstoja i chce być mądrzejsza ode mnie", przez "Bożenka żąda światła", aż po "28.07 powiedziałaś – potrzymaj tutaj i kopnął mnie prąd!".

Autograf od Dariusza Kamysa. / Fot. Joanna BogdanowiczOklaskom nie było końca. "Hrabi" bisowało dwa razy! Zapowiedzieli też, że chociaż w Trójmieście występowali już ze wszystkimi swoimi programami, to i tak niedługo znowu się tu pojawią. Jesienią planują premierę swojego nowego dzieła. A tymczasem zostawili pamiątkę dla czytelników i dziennikarzy obywatelskich autograf (do kolekcji).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Wydaje mi się, że Łukasz Pietsch, działając od ponad czterech lat w obecnie najlepszym (nie mylić z najpopularniejszym) polskim kabarecie jest jak najbardziej związany ze sceną kabaretową.
Poza tym występ był bardzo udany także dzięki temu, że Joanna Kołaczkowska wymyśliła na poczekaniu piosenkę o jabłuszku i choreografię do niej a nie mimo to! Udane wybrnięcie z nieprzewidzianej sytuacji na scenie świadczy o wysokim kunszcie kabaretowym.
Pozdrawiam i życzę jak najwięcej spektakli Hrabiego w Trójmieście.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.