Facebook Google+ Twitter

Rewelacyjne "Jazzowe mazurki" Artura Dutkiewicza

Jednym z koncertów XVI Międzynarodowego Festiwalu Muzycznego im. Krystyny Jamroz w Busku - Zdroju był piątkowy (9 lipca) recital Artura Dutkiewicza zatytułowany "Jazzowe mazurki".

Artur Dutkiewicz improwizuje "Jazzowe mazurki". / Fot. Krzysztof KrzakProgram tego koncertu składał się głównie z utworów uwiecznionych przez artystę na solowej płycie "Błękitna ścieżka", na której zawarł pianista dziesięć własnych kompozycji inspirowanych muzyką ze swoich rodzinnych stron. A pochodzi z nieodległego od Buska Pińczowa, w którym to odbył się także festiwalowy koncert "Romanse rosyjskie" Tria Relikt z Moskwy.

Naukę gry na fortepianie Artur Dutkiewicz rozpoczął po kierunkiem ojca, nauczyciela muzyki. Jego przekleństwem były mazurki, które rodzic nakazywał mu grać. Bywało, że chłopiec mylił się w graniu. To samo zdarzało się i później, gdy pobierał lekcje gry na fortepianie w Pałacu Wielopolskich w rodzinnym mieście, a jego nauczycielką była leciwa hrabina, która często podczas zajęć z młodym adeptem sztuki pianistycznej zasypiała.

W tym czasie przyszły mistrz fortepianu, absolwent Akademii Muzycznej w Katowicach, laureat wielu nagród na festiwalach w kraju i za granicą, kiedy zapominał "jak leci" zadany mazurek, grał go po swojemu, improwizował. - Jak improwizacja była płynna, to pani spała smacznie, a ja jakoś zawsze dobrnąłem do końca - wspominał artysta podczas buskiego koncertu. - I tak nauczyłem się improwizować.

Wielką inspiracją dla Artura Dutkiewicza jest muzyka Fryderyka Chopina, jednak nie poszedł on w swojej twórczości łatwiejszą drogą, jaką niewątpliwie byłoby przerobienie na jazzową nutę utworów wielkiego polskiego kompozytora i pianisty. Poszedł własną drogą i skomponował mazurki inspirowane muzyką ludową z regionu świętokrzyskiego. Jest ona nieco podobna do tej z Mazowsza, którą posiłkował się Chopin, tyle tylko, że mazurki świętokrzyskie są bardziej oberkowate. Stąd brzmią "z przytupem", co słychać zresztą dosłownie, bo Dutkiewicz dosyć głośno i rytmicznie butem wybija rytm granej melodii (niczym Glenn Gould), co z kolei dociera do uszu słuchaczy. Ale jest też w kompozycjach Dutkiewicza wiele emocji połączonej ze szlachetnością dźwięków, "burza" miesza się w ich ze spokojem, zadumą i refleksją. Artur Dutkiewicz podczas buskiego festiwalu. / Fot. Krzysztof Krzak

Jak powiedział sam Artur Dutkiewicz jego koncerty nigdy nie są takie same, ponieważ w przeważającej części oparte są na improwizacji, tak ukochanej (z wzajemnością, zresztą) przez artystę. Duży wpływ na kształt ostateczny recitali ma publiczność i odbieranie przez nią serwowanej muzyki.

Co do buskiej publiczności, to trzeba przyznać, iż jest ona raczej wyrobiona muzycznie (w czym pewnie niemała zasługa festiwalu im. K. Jamroz), wie ona doskonale, czego spodziewać się po danym artyście, a nowe wartościowe zjawiska potrafi zaakceptować i docenić. Już przed występem Dutkiewicza jeden ze starszych wiekiem kuracjuszy powiedział mi: "Ten jazzman to świetny muzyk". I tak jest w rzeczy samej, jak zwykł mawiać jeden z bohaterów bzdurnego serialu, na produkcję którego TVP wydaje dużo pieniędzy kosztem promowania takich artystów jak Artur Dutkiewicz. A kto słyszał grane na bis "Wspomnienie" Marka Sarta, pochodzące z płyty "Niemen Improwizacje", ten tym chętniej zgodzi się ze mną.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Ala
  • Ala
  • 27.08.2010 17:14

Bardzo chciałabym posłuchać

Komentarz został ukrytyrozwiń

Naprawdę polecam koncerty Artura Dutkiewicza. Ja, przyznaję, usłyszałem Go pierwszy raz i jestem pod wrażeniem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak zwykle interesujący tekst.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lubię takie mazurki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.