Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

118512 miejsce

Rewolucja bez przywódców?

Fala rozruchów społecznych, która przetacza się szeroko przez świat islamski, jest czymś niezwykłym i bezprecedensowym. Nie tylko ze względu na ich skalę i siłę, ale przede wszystkim ze względu na ich przywódców - a raczej ich brak.

Jak domki z kart chwieją się długo osiadłe arabskie reżimy. Jeszcze nie wszystkie upadły, ale ich koniec wydaje się przesądzony. Co spowodowało tę istną falę masowych rewolucji? Jak doszło do tego, że tak długo utrzymujące się przy władzy reżimy nagle kruszeją? Kto te rozruchy zaplanował i kto za nimi stoi?

Otóż to, co najbardziej uderza, to spontaniczność tego wybuchu gniewu. Te masowe protesty nie zostały (prawdopodobnie) zorganizowane przez konkretną grupę polityczną, nie widać tam przywódców, a żądania i hasła rewolucjonistów są zadziwiająco nieideologiczne. Hasła te są zadziwiająco normalne - koniec z dyktatorem, koniec z korupcją. Wygląda na to, że mamy do czynienia po prostu ze spontanicznym (choć krwawym) obywatelskim nieposłuszeństwem- obywatele po prostu mają dosyć. Lawina wydarzeń w Tunezji rozpoczęła się od samospalenia bezrobotnego imieniem Mohamed Bouazizi, zaś protesty w Egipcie zostały zwołane za pomocą Facebooka i Twittera. I choć np. w Jordanie protesty odbywają się pod wodzą opozycyjnej partii, to te spontaniczne wybuchy, jak w Tunezji i Egipcie - okazują się skuteczniejsze i mocniejsze. "Aideologiczność" protestów i brak wyraźnych ich liderów ma jednak swoje negatywne konsekwencje - jak widzieliśmy w Tunezji, protesty te zostawiają bowiem na miejscu dyktatury anarchię i chaos, zaś przyciągają one zwykłych kryminalistów i szabrowników. Jedyną receptą na opanowanie sytuacji wydają się wolne wybory.

Tutaj jednak mamy problem islamistów. Czy jeśli ludziom państw Maghrebu i Bliskiego Wschodu da się wolny wybór, czy nie wybiorą radykałów? Jak widzieliśmy na przykładzie Palestyny, może tak być. Jednak Palestyna to przypadek szczególny i dość ekstremalny - należy bowiem pamiętać, że Palestyńczycy to naród będący od ponad 50 lat w stanie nieustannego konfliktu. Jednak jeśli chodzi o Tunezję, lub nawet Egipt, w którym największą frakcją opozycyjną jest Braterstwo Muzułmańskie (prekursor m.in. Hamasu), nie ma wielkiego zagrożenia islamistami, wydaje się też, że dopuszczenie ich do demokratycznego procesu może też ucywilizować ich metody i złagodzić retorykę. W Egipcie istotnie natomiast słychać nastroje antyamerykańskie i antyzachodnie - jednak nie z powodu zachodniej ideologii, a z powodu ich bezczynności i obłudy.

Jest jeszcze jedna, zaskakująca rzecz w całej tej zawierusze. Jest to region i sfera kulturowa, w której to się odbywa. Wydawało się bowiem, że świat islamski - zdominowany przez paternalizm i władzę silnej ręki - jest odporny na wpływy demokracji i skazany na wieczne status quo. Okazuje się jednak, że wcale tak nie jest. Okazuje się, że może być tak, że rację mieli na przykład - o zgrozo - amerykańscy neokonserwatyści. Okazuje się, że może rzeczywiście pragnienie wolności to rzeczywiście sentyment uniwersalny i niezależny od kultury.

Dlatego być może, że rację miał nie kto inny, jak George W. Bush, który w 2003 roku retorycznie pytał:
"Czy ludy Bliskiego Wschodu są w jakiś sposób poza zasięgiem wolności? Czy miliony kobiet i mężczyzn i dzieci są skazani przez historię i kulturę na życie w despotyzmie? Tak długo, jak ten region pozostaje miejscem, gdzie wolność nie kwitnie, pozostanie on miejscem stagnacji, złości i przemocy gotowych na eksport".

Czy słowa te nie wyjaśniają tego, czego obecnie jesteśmy świadkami? Rację miała też Hilary Clinton, która kilka tygodni temu w ostrych słowach przestrzegła arabskich liderów przed brakiem reform i niesłuchaniem głosu ulicy. Dziś protesty w świecie islamskim pokazują, że żadna dyktatura, choćby najbardziej zakorzeniona, nie jest rzeczywiście stabilna. Żaden zaś dyktator nie może już być spokojny o swoją władzę i musi liczyć się z głosem ludzi. I jeśli to miałoby być jedynym efektem bliskowschodniej zawieruchy, to i tak byłby to duży krok naprzód.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

beata gurunaki
  • beata gurunaki
  • 04.02.2011 15:06

mysle ze cala ta rewolucja to zasluga tych ktorzy chca zwladnac reszta tych ludzi ktorzy nie zostali zniewoleni i nie dali sie podporzadkowac tym ktorzy rzdza tym swiatem tak naprawde polecam dokument illuminati

Komentarz został ukrytyrozwiń
Dawid Woroch
  • Dawid Woroch
  • 02.02.2011 10:02

Każdy z silniejszych sąsiadów (oraz zawsze USA, Rosja, może tu też Izrael) – przy takich rewolucjach kreowały na przywódcę zaufanych ludzi. Wspomagały ich, i wynosiły na trony. Wszyscy chcą, żeby wybraniec – był ich człowiekiem. Nie dopuszczalne jest stwierdzanie, że im to bez różnicy kto zasiądzie.
No i ktoś zawsze musi ‘fizycznie’ to wspomóc. CIA, KGB, Mosad, itt. (i takie tam).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie tak dawno miał tam miejsce niewielki stosunkowo protest Koptów, spowodowany przesladowaniem na tle religijnym. W tej chwili nie wiadomo jaka jest ich pozycja i udział (lub brak udziału) w tej rewolucji; oraz - co dla nich oznaczać będzie ostateczne zakonczenie ruchów wolnosciowo-islamskich.

Komentarz został ukrytyrozwiń
nikodem
  • nikodem
  • 30.01.2011 20:13

tego scierwa nigdy nie braknie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Otóż to. Obawiam się, że jedni dyktatorzy zostaną zastąpieni przez innych, co gorsza - fanatycznie religijnych (vide Iran).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Życie nie znosi próżni. Przywódcy się znajdą. Oby to byli ci właściwi...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.