Facebook Google+ Twitter

Reżyser zadowolony z "Faraona"

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • Data dodania: 2007-12-28 14:44

Rozmowa z reżyserem Jerzym Kawalerowiczem (zmarł 27 grudnia) przeprowadzona przez Tomasza Rozwadowskiego w 2005 roku.

Czy uważa pan „Faraona” za najważniejszy film w swojej karierze?
Na zdjęciu od lewej: Ryszard Ronczewski, Jerzy Kawalerowicz, w głębi Jerzy Zelnik. / Fot. Fot. Adam Warżawa- Należał do najtrudniejszych w realizacji, jestem z niego zadowolony, ale dobrze wspominam jeszcze kilka innych. Uważam, że najbardziej nowatorskim filmem w moim dorobku jest „Matka Joanna od Aniołów”. Cenię też „Śmierć prezydenta” i „Austerię”. W każdym z nich starałem się dobierać specyficzny język filmowy do opowieści, w każdym z nich udało mi się powiedzieć coś nowego. Za mniej udane uważam kilka innych, zwłaszcza z lat 70., kiedy nie pozwalano mi zrealizować „Austerii”. Wtedy nakręciłem kilka historii, np. „Grę”, której nie uważam do końca za mój film.

„Faraon” powstał w połowie lat 60., gdy królowały widowiska historyczne. Czym różni się od konkurencji z epoki?
- Staraliśmy się, żeby był mniej sztuczny od hollywoodzkich produkcji. Myślę, że jeszcze teraz byłbym w stanie napisać niezłą pracę magisterską z egiptologii. Próbowaliśmy się wczuć w w tych ludzi, ich mentalność, w kulturę materialną. To zostało docenione przez widzów i krytyków. W hollywoodzkich filmach faraonowie kąpią się w złotych wannach, w naszym filmie staraliśmy się trzymać jak najbliżej realiów przekazanych przez historię. Unikaliśmy sztucznych dekoracji, budowaliśmy je tylko w razie konieczności. Kręciliśmy między innymi w Luksorze, w świątyni, która powstawała przez 19 stuleci. Mniej więcej tyle, ile trwa era nowożytna. W Bucharze dobudowywaliśmy dekoracje do ruin. W Hollywood wszystko było jak spod igły.

- Jak pan ocenia współczesne kino historyczne, np. „Królestwo niebieskie”?
- Czasem potrafię popatrzeć na taki film z przyjemnością. Od strony warsztatowej te filmy są z reguły nienaganne, ale zbyt często zbliżają się do współczesnego kina akcji.

- „Faraon” powstawał w o wiele mniej komfortowych warunkach.
- Same zdjęcia na pustyni w Uzbekistanie trwały pięć miesięcy. Film powstawał w sumie prawie dwa lata. Ale z prymitywnych środków powstawały dobre pomysły - długie ujęcia w ruchu kręciliśmy z kamery niesionej na noszach przez żołnierzy. To było trudne, ale udawało się. Zresztą w filmie nie ma już tak świetnych rzemieślników jak wtedy.

- W roli Ramzesa XIII obsadził pan Jerzego Zelnika, dziewiętnastolatka, który dzięki tej roli przeszedł do historii kina. Dlaczego już panowie więcej nie współpracowali?
- Trudno powtórzyć sukces, jeżeli się zaczynało z tak wysokiego pułapu. Zelnik zrósł się dla mnie z tą rolą do tego stopnia, że nie potrafiłem wymyślić dla niego czegoś lepszego. Ale przyjaźń pozostała.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.