Facebook Google+ Twitter

Rings – strach oglądać

Po dwunastu latach powracam do kultowej serii horrorów o nawiedzonej kasecie wideo. Czy Rings dostarczy nam kolejnych niezapomnianych wrażeń, czy jest tylko kolejną, marną produkcją odcinającą kupony? Przekonajmy się.

 / Fot. CBR.comRing, czyli kultowy japoński horror i jego równie kultowy amerykański remake. Niezależnie od tego, którą wersję preferujecie, nie zmienia to faktu, że wersja Gore Verbinskiego była najzwyczajniej dobrym horrorem – z dopracowaną i klimatyczną oprawą wizualną, niepokojącą ścieżką dźwiękową Hansa Zimmera, przekonującym aktorstwem, zakręconą i angażującą intrygą, oraz masą strasznych i niepokojących scen które, zapadły w pamięci masowej aż do dziś. Trudno uwierzyć, że film z taką popularnością przez 15 lat posiadał tylko jedną kontynuację (i to bardzo nieudaną). Przez wiele lat mówiono o części trzeciej, projekt co chwilę był planowany i zawieszany. Zmieniali się twórcy, obsada, oraz pomysł. W końcu, po wielu latach powstała kolejna kontynuacja, tym razem pod tytułem Rings (z ang. Kręgi).

Główną bohaterką jest Julia, studentka, która w dziwnych okolicznościach straciła kontakt ze swoim chłopakiem. W trakcie poszukiwań odkrywa tajemnicze, stare nagranie dotknięte klątwą – każdy kto je zobaczy umrze po siedmiu dniach.

Sam początek zapowiada się… ciekawie. Nie tyle co dobrze, co po prostu ciekawie. Przez pierwszej półgodziny jesteśmy zasypywani dosyć odważnymi i zakręconymi pomysłami (ale doceniam chęci). Wstęp filmu rozgrywający się w samolocie przywodzi na myśl Oszukać przeznaczenie (albo nawet scenę otwierającą film Dzikie historie). Później robi się jeszcze dziwniej, albowiem nasza protagonistka odkrywa osobliwą organizację (z własnym, hipsterskim klubem o tematyce Kręgu) zajmującą się rejestrowaniem, nakładaniem i zdejmowaniem klątw ludzi którzy, obejrzeli nawiedzoną kasetę. Niestety, to niemal wszystkie nowości (wliczając w to przewrotne zakończenie), ponieważ później wracamy do schematu doskonale znanego z japońskiej, amerykańskiej, czy nawet koreańskiej wersji Ringu. Bohaterka ogląda „zabójczy” film, zostaje dotknięta klątwą, wyrusza do niezbyt sympatycznego miasteczka na odludziu aby odkryć tajemnicę stojącą za wizjami których doznaje.

Rings od tego momentu staje się takim nieoficjalnym remakiem remakeu. Jeżeli pamiętacie pierwszy amerykański Ring, to skojarzycie prawie każdy wątek, zwrot fabularny, czy nawet scenę (scena ataku Samary wygląda niemal kropka w kropkę tak samo). Brakuje tu świeżości, ale nie to jest najgorsze. Całość mogła by być nadal przyjemna w oglądaniu i emocjonująca. Amerykański Ring opowiadał praktycznie tą samą historię co japoński, ale wciąż potrafił (zdaniem wielu nawet bardziej) wciągnąć, trzymać w napięciu, albo intrygować. Najnowsza część nawet nie próbuje przestraszyć, albo zbudować jakiekolwiek poczucie niepewności i zaszczucia.

Często można zapomnieć, że w ogóle oglądamy horror. Wszelkich drastycznych, niepokojących czy nadnaturalnych scen jest jak na lekarstwo, a kiedy już się pojawiają to są najzwyczajniej nijakie. Nie pomaga w tym nawet warstwa techniczna – przeciętne zdjęcia czy ścieżka dźwiękowa, a efekty specjalne w ciągu tych 15 lat w ogóle się nie poprawiły. Sam scenariusz (na którym film tak mocno się skupia) jest pełen nieścisłości, brakuje związku przyczynowo skutkowego w kluczowych momentach, bohaterowie są nieciekawi, a dialogi rażą sztucznością. Jedyne co mogę zaliczyć Rings na „plus”, to że przynajmniej próbuje wykreować jakąś intrygę i oszczędza taniego efekciarstwa (w przeciwieństwie do części drugiej). Aktorstwo jest przeciętne – nikt nie jest nawet w połowie tak charyzmatyczny, czy sympatyczny co Naomi Watts w poprzednich częściach.

Hasło reklamowe brzmi „Najpierw oglądasz. Potem umierasz”. Faktycznie, można umrzeć… z nudów. Rings nie jest może najgorszym horrorem ostatnich lat. Nie jest to też szczególnie żenująca produkcja, tylko nijaka, nudna i zwyczajnie niepotrzebna.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.