Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

85463 miejsce

Robert Biedroń po czwartym ataku na siebie: "Mam tego dosyć"

Wychodząc z podwórka kamienicy, w której mieszka, wpuścił na teren osiedla dwóch pracowników prywatnej firmy, zajmującej się dostarczaniem listów. W chwilę potem został przez jednego z nich pobity, z krzykiem: "Spie...laj, cioto!"

 / Fot. By Анна Литвина-Семенова (Проект «Дети-404») [CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia CommonsGadatliwy poseł Robert Biedroń z Twojego Ruchu, Janusza Palikota i aktywny działacz LGBT, kolejny raz padł ofiarą homofobicznej agresji i napaści. Tym razem stało się to na podwórku kamienicy, w której mieszka. - Trzeba wreszcie zmienić przepisy – apeluje poseł. Nikt nie ma wątpliwości, że jedyną przyczyną ataku, była jego od dawna nieskrywana orientacja seksualna.

Zobacz zdjęcie (3) - To ci mężczyźni według relacji posła Biedronia mieli go uderzyć i mu ubliżać (Fot. Robert Biedroń) - wyborcza.pl.

Niedawne wydarzenia z popołudniowych godzin na dobrze znanej wydeptanej ziemi w miejscu zamieszkania opisuje tak: Wychodząc z podwórka kamienicy, w której mieszkam, wpuściłem na teren osiedla dwóch pracowników prywatnej firmy, zajmującej się dostarczaniem listów. Jeden z nich rozpoznał mnie i powiedział do drugiego: "Patrz, to ta parówa". Powiedział to na tyle głośno, że usłyszałem wyraźnie.

"Co pan powiedział?", zapytałem. "Gówno" – odparł bez namysłu. Wówczas poprosiłem ich, aby wyszli przed furtkę. Wtedy jeden z nich uderzył mnie, krzycząc: "Spie...laj, cioto!". Potem uderzył mnie jeszcze raz.

Patrol policji przyjechał w 7 minut

Robert Biedroń wezwał policję. - Czekałem 20 minut. W tym czasie pracownicy firmy pocztowej spokojnie przeszli do wykonywania swoich obowiązków. Po rozniesieniu wszystkich listów odeszli. Policja nie przyjechała do tego czasu, więc pojechałem do Sejmu - relacjonuje Robert Biedroń. Policja zapewnia, że jej funkcjonariusze przybyli na miejsce pobicia posła tak szybko, jak to tylko było możliwe.

- Informacja o zdarzeniu została odebrana przez operatora numeru alarmowego 112 o godz. 13.33. Policyjny patrol był na miejscu o godz. 13.40. W niespełna 7 minut od zgłoszenia. Zatem interwencja została podjęta szybko, niezwłocznie. W międzyczasie pokrzywdzony oddalił się z miejsca zdarzenia - mówi st. asp. Mariusz Mrozek, rzecznik warszawskiej policji. Jak podkreśla rzecznik, operator numeru 112 pytał też posła, czy potrzebuje pomocy medycznej. Nie chciał. Odmówił.

- Następnie z poszkodowanym kontakt telefoniczny nawiązała dzielnicowa z KRP Warszawa III, czyli (z komendy na Ochocie - przyp. red.). Została poinformowana, że pan poseł nie będzie składał zawiadomienia w tej sprawie - dodaje st. asp. Mariusz Mrozek i podkreśla, że relacja przedstawiona przez parlamentarzystę Biedronia, "godzi w dobre imię stołecznej policji".

"Byłem atakowany cztery razy"

- Mam już tego dosyć. To nie pierwszy raz, kiedy jestem atakowany, ze względu na swoją orientację. Tylko w czasie, kiedy jestem posłem [ponad dwa lata - przyp. red.], byłem atakowany cztery razy - mówi "Wyborczej", poseł Robert Biedroń.

Jak relacjonuje poseł, za każdym razem w takich przypadkach, zostaje z tym sam. Bo polskie państwo nie ściga przestępstw motywowanych homofobią. - Jeśli ktoś jest innej rasy, innego wyznania, narodowości, itd. i z tego powodu zostanie zaatakowany, prokuratura ściga takie przestępstwo z urzędu. Jeżeli ktoś zostaje napadnięty ze względu na swoją orientację seksualną, to pozostaje mu, co najwyżej złożenie w sądzie prywatnego aktu oskarżenia – podkreśla poseł.

Chodzi o trzy przepisy z naszego Kodeksu Karnego: art. 119 o stosowaniu przemocy lub gróźb, art. 256, o nawoływaniu do nienawiści, art. 257 o publicznym znieważaniu. Każdy z nich mówi o ochronie osoby lub grupy osób ze względu na jej przynależność etniczną, rasową, narodową lub wyznaniową. Nie mówi jednak o ochronie ze względu na orientację seksualną. Jeśli więc ktoś zostaje pobity, bo jest homoseksualistą, to jest to na ogół zwykłe naruszenie nietykalności cielesnej.

Polskie środowiska LGBT, od lat walczą na drodze prawnej, o wpisanie przestępstw homofobicznych do kodeksu karnego. W tej sprawie w Sejmie leżą projekty ustaw, ale posłowie wciąż się nimi nie mają czasu, lub nie chcą zająć.

Decyzja należy do prokuratury

Robert Biedroń należy do najbardziej znanych homoseksualistów naszym kraju, dlatego też jest – być może - najbardziej narażony na ataki. Jak sam podkreśla, z badań Kampanii Przeciw Homofobii wynika, że blisko 17,7 proc. badanych Polaków (osób homo-, bi- i transseksualnych) doświadczyło poważnych ataków fizycznych, 25 proc. - popychania, kopnięcia, uderzenia, a aż 93 procent - przemocy psychicznej: wyzwisk, poniżania, prowokowania, wygwizdywania.

Robert Biedroń – mimo wszystko - złożył jednak w sobotę w Komendzie Stołecznej Policji, zawiadomienie o przestępstwie. Przekazał policji też zdjęcia, które zdążył zanim znikli zrobić napastnikom. Te same zdjęcia (z zamazanymi twarzami) media, w tym "Wybiorcza", publikują na swoich stronach. - Jeszcze dziś zawiadomienie zostanie przekazane do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Ochota - zapewnia kom. Anna Kędzierzawska z Komendy Stołecznej Policji.

Według kom. Anny Kędzierzawskiej - prokuratura zdecyduje, co dalej będzie z zawiadomieniem. Jeśli uzna, że przemawia za tym "ważny interes społeczny", może sprawców ataku ścigać z urzędu. Jeśli nie, wówczas Robertowi Biedroniowi pozostanie jedynie prywatny akt oskarżenia. Poseł Biedroń był już nawet w takiej sytuacji, że miał "kuriozalny zarzut" pobicia policjanta, albo też – jak twierdzi – spotkał się z tym, że pobili go policjanci w radiowozie. Panuje taka opinia: Musi odejść pokolenie, które zasiada w Sejmie, aby doszło do zmiany prawa w sprawie ochrony homoseksualistów.

Po czterech dniach od zaistnienia zdarzenia, 27 lutego Prokuratura Rejonowa Warszawy-Ochota postanowiła ścigać doręczycieli, którzy pobili Roberta Biedronia. Jak poinformowano, "ze względu na ważny interes społeczny", prokuratura przystąpi do prowadzenia sprawy.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

O co w ogóle chodzi? Po co do tego mieszać orientację? Pobicie czyli naruszenie nietykalności cielesnej to przestępstwo i nie ważne z jakiego powodu. Nie rozumiem prób robienia oddzielnej kategorii a) pobity b) pobity za orientację. Zresztą pan poseł sam odszedł sobie z miejsca zdarzenia widać o wiele ważniejsze zrobić szum medialny niż ukarać sprawców

Komentarz został ukrytyrozwiń

"aby doszło do zmiany prawa w sprawie ochrony homoseksualistów"
A co to jakiś gatunek zagrożony? Nie rozumiem tego parcia na zwiększenie praw wszelkiej maści lgbtczeńców. Jeśli rzeczywiście został pobity to niech radzi sobie jak każdy inny Polak. Gdzie znika to pragnienie równości? Przemoc psychiczna, publiczne znieważanie, pobicie - to wszystko jest już penalizowane i głupotą byłoby wprowadzanie preferencyjnych warunków dla tego typu chorych osób.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.