Pozycja materiału w rankingach:
O książce tej piszę nie dlatego, że mnie zachwyciła, lecz raczej zasmuciła. Trudno mieć pozytywne odczucia, gdy czyta się o ludziach, którzy bez cienia wątpliwości są źli, którzy potrafią nieść tylko albo fałszywe komplementy albo cierpienie.
Ciemna strona życia fascynuje i przyciąga, co potwierdza m.in. chęć oglądania horrorów i kryminałów. Lecz nie z tego powodu polecam tę publikację, tylko dlatego, że jest to najważniejszy dostępny w Polsce popularnonaukowy opis, dotyczący psychopatów, osobników, którzy w życiu innych ludzi pozostawiają tylko zgliszcza. Zobacz także:
Artykuły
(145)
Galerie
(59)
Średnia ocen
(4.92)
Wiek: 54 | Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska
O mnie: Nauka i praca lubi mnie z wzajemnością, a nic nie jest tak interesujące jak nowe wyzwania.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
BARBARA Romer Kukulska 05.02.2009 07:29
Natalio, jeśli tak, to powiem , że pachnie brzydko.
A wydawało mi się, że jestem tylko obiektywna i w intencjach sprawiedliwa. Ale widocznie mi się wydawało. A może ja też z tych z tytułu powyżej? hehehe ;))))
Ewa Krzysiak 04.02.2009 21:35
+
Artykuł napisany w taki sposób, że trudno teraz nie sięgnąć po tę książkę.
Natalia Klimczak 04.02.2009 21:33
Barbaro, Twój komentarz pachnie umiłowaniem do AgnieszkiW... Oby tylko intelektualnie. Btw... Interesujące :)
BARBARA Romer Kukulska 04.02.2009 21:06
przeczytałam z zainteresowaniem. A komentarz AgnieszkiW, jest niesamowity, wart zapamiętania w dziale aforyzmów. ! co za nalityczne spojrzenie. ! no. no. no . psycholog by się nie powstydził.
Agnieszka Wojewoda 04.02.2009 20:33
+
Psychopata to zwięrzę bardzo nieszczęśliwe, mimo że prawdopodobnie samo o tym nie wie. Skoro brak mu empatii i uczuciowości wyższej, jego życie jest pozorne. Co więcej, warto pamietać, ze jest całkowicie zależny od innych - manipulant jest niewolnikiem manipulowanego. Pozostawiony sam sobie, w obojętności, usycha i ginie...
Kochajmy zatem psychopatów:)
bo i na takie cóś jest miejsce w naszym zróżnicowanym, pluralistycznym świecie. A oni odwdzięczą się nam najpiekniejszą obelgą, na jaką ich stać, i specjalnie dla nas uplotą tymi swoimi kochanymi łapkami jakąś fajną intrygę...
:)
Stefania Najsarek 02.02.2009 15:03
Tragiczna to sytuacja, kiedy ciemna strona Księżyca, zawładnie umysłem człowieka.
Byłam sklonna wierzyć, że to stan patologiczny, przysparzający takiej osobie wielu cierpień, równocześnie wyniszczający psychicznie osoby z bliższego otoczenia.
Jednak po lekturze artykułu Mii, daję wiarę Jej, a przede wszystkim autorowi polecanej publikacji. +)
Mirosława Kasowska 02.02.2009 14:31
Dziękuję za wszystkie plusy, a Czytelniczce24 za podzielenie się z nami swoimi przemyśleniami.
W związku z jej wypowiedzią muszę jednak uczulić na to, że od 1994 r. istnieje wyraźne rozróżnienie między dwoma terminami, które na pierwszy rzut oka zdają się znaczyć to samo. Czym innym są Antyspołeczne Zaburzenia Osobowości, na które składa się zespół antyspołecznych i przestępczych zachowań (które w większości przypadków są wynikiem czynników społecznych), a czym innym Psychopatia, będąca zespołem społecznie dewiacyjnych zachowań i cech osobowościowych (które często ujawniają się już dzieciństwie np. u jednego dziecka, pomimo, że reszta wychowywana jest w takich samych warunkach).
Ludzi, których dotyczy pierwsze zaburzenie rozpoznać jest dużo łatwiej. Dotyczy ono większości przestępców. Z psychopatami jest dużo trudniej, bo w każdej chwili, nieprzerwanie od świtu do nocy odgrywają przed innymi osobami jakieś przedstawienie. Kryją się za maską, którą Hervey Clockley określił właśnie jako „Maskę zdrowego rozsądku”.
Łączy się to z uwagą Bogsiela, że temat jest bardzo osadzony w naszej rzeczywistości. Obecnie paradoks polega na tym, że nie ma jeszcze opracowanych łatwo dostępnych, jednoznacznych i skutecznych metod terapii zarówno dla psychopatów jak i ich ofiar, a już psychopatyczne zachowania się rozprzestrzeniają. Z jednej strony pozwalają na to luźniejsze normy społeczne, bo więcej różnorodnych zachowań jest dozwolonych i wybaczanych. Jednak o wiele groźniejsza jest coraz większa tolerancja dla psychopatycznych zachowań, jeśli tylko nie dochodzi do złamania prawa. Bierze się to prawdopodobnie stąd, że obecne społeczeństwo, a szczególnie to wywodzące się z kultury anglosaskiej, stawia na SKUTECZNOŚĆ w jak najszerszym pojęciu tego słowa. Dlaczego? Odpowiedź na to pytanie znajdujemy w opracowaniu specjalistki terapii uzależnień Aliny Sirdak. Pisze ona:
„Psychopaci żyją obok nas – są naszymi sąsiadami, współpracownikami, szefami, żyją z nami – to nasi ojcowie, bracia, mężowie, partnerzy życiowi. Bywają wybitni w swoich dziedzinach, utalentowani, atrakcyjni, cieszą się na ogół dobrą opinią otoczenia, bywają postrzegani jako ludzie sprawni, efektywni, dobrzy organizatorzy – jako osoby „dające sobie radę” w życiu. Nie ma zatem większych oporów przeciwko psychopatom jako kandydatom do małżeństwa, czy kandydatom na odpowiednie stanowiska w administracji, handlu, usługach itp. Dopiero po jakimś czasie ujawniają się skutki ich negatywnego oddziaływania, jak trudności w życiu indywidualnym, konflikty międzyludzkie, a nieraz wręcz klęski społeczne (gdy zostają przywódcami)”.
Skupienie i zachwyt nad czymś co jest postrzegane jako skuteczność psychopatów, powoduje, że z zasięgu przemyśleń i ocen uciekają metody ich działania wyrządzające wiele szkód, a przynoszące korzyści w istocie tylko psychopatom.
Bogusław Sielecki 02.02.2009 11:37
(+) Trudny temat, ale jak bardzo osadzony w otaczającej nas rzeczywistości...
Alicja Pływaczyk 02.02.2009 11:17
Bardzo duży plus za polecenie tej lektury.
Kilka lat temu pewnie nawet nie zwróciła bym uwagi na poruszony temat, kojarząc psychopatologie podobnie, jak przypuszczam, że sądzi ogół społeczeństwa - za psychopatologiczne uznając rodziny, dotknięte alkoholizmem lub narkomanią, bo to najbardziej jest widoczne. Psychopatologiczne zachowania w rodzinie, w której na zewnątrz wszystko jest poukładane - rzadko kiedy są dostrzegane. Jest to wręcz nie do uwierzenia, że mogło by być inaczej wewnątrz takiej rodziny.
Myślę, że psychopatologie wytwarza brak miłości i wzajemnego szacunku w rodzinie, co zostaje zastąpione dulszczyzną i hipokryzją, wypełniającą każdą lukę w dopełnianiu miłości własnej, do której świadomości nie dociera, że jest niszczącą. W rodzinie bez miłości, rodzice zabiegają o uczucia dzieci, paradoksalnie łamiąc tym ich kręgosłupy moralne. Pozostają nieświadomi, że o autorytet nie walczy się, ale wzbudza się swoją postawą.
Wzrastający w takim klimacie młody człowiek już uczy się manipulacji rodzicami, którzy zawiedzeni sobą, żyją iluzją miłości dziecka, o którą walczą, gubiąc w tym swój autorytet.
Nie jestem psychologiem, więc moje wnioski mogą być błędne, bo opierają się tylko i wyłącznie na obserwacji bez podstaw wiedzy psychologicznej. Spostrzeżenia te pozostawiają jednak we mnie wrażenie, że tak wychowuje się pokolenie bardzo zagubionych ludzi, w których zachowania psychopatologiczne w pozie wyższości, lekceważącej otoczenie nie zawsze są wynikiem złej woli - często objawiają się nieświadomą samoobroną przed kompleksem niższości, który też nie zawsze jest zasadny.
Młody człowiek wewnętrznie bardzo uczuciowy, o wysokim stopniu inteligencji niespodziewanie kłębi się wśród własnych sprzecznych emocji, nieświadom, że sprawia przykrość otoczeniu, bo to on czuje się pokrzywdzonym.
Dlatego właśnie najtrafniejszym określeniem trudnego tematu jest przytoczony cytat:
"Dla osób, które pomyślnie przeszły proces uspołecznienia, wyobrażenie sobie świata takim, jakim jawi się on psychopatom, jest prawie niemożliwe."
Polecaną książkę przeczytam z dużym zainteresowaniem.
Przekonana jestem, że jest to pozycja godna uwagi, podobnie jak książka, której autorką jest psychoanalityk i terapeutka Marie-France Hirigoyen "Molestowanie moralne" - Perwersyjna przemoc w życiu codziennym.
Mottem wprowadzenia do książki są słowa Pierre Desproges:
"Słowem, powiedzianym w odpowiednim momencie,
można zabić lub upokorzyć,
nie brudząc sobie rąk."
Trafnie dobrany we wstępie cytat, przemawia wyjaśnieniem na czym polega nieświadomość podstępnie niszczącej patologii molestowania moralnego.