Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3131 miejsce

Robert D. Hare - Psychopaci są wśród nas

O książce tej piszę nie dlatego, że mnie zachwyciła, lecz raczej zasmuciła. Trudno mieć pozytywne odczucia, gdy czyta się o ludziach, którzy bez cienia wątpliwości są źli, którzy potrafią nieść tylko albo fałszywe komplementy albo cierpienie.

Okładka zaprojektowana przez Jakuba de Barbaro. / Fot. Mirosława Kasowska Ciemna strona życia fascynuje i przyciąga, co potwierdza m.in. chęć oglądania horrorów i kryminałów. Lecz nie z tego powodu polecam tę publikację, tylko dlatego, że jest to najważniejszy dostępny w Polsce popularnonaukowy opis, dotyczący psychopatów, osobników, którzy w życiu innych ludzi pozostawiają tylko zgliszcza.

Mroczny sekret
Zjawisko to przez wieki było mrocznym sekretem ludzkości, a od ponad stulecia przedmiotem badań klinicznych, ale to dr Hare – profesor Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie i pionier badań nad psychopatią ze świetnym skutkiem poświęcił mu 25 lat swojej pracy. Choć oficjalnie psychiatria nie uznaje psychopatii za chorobę psychiczną tylko za zaburzenie osobowości (zespół społecznie dewiacyjnych zachowań oraz cech osobowościowych), nie zmienia to faktu, że – jak pisze dr Hare – „Psychopaci to społeczni drapieżcy, którzy oczarowują, manipulują i bezwzględnie torują sobie drogę przez życie, pozostawiając za sobą złamane serca, zdruzgotane nadzieje i puste portfele”.

Wzrost zagrożenia
Dr Hare na chwilę zrezygnował z pisania uczonych artykułów i rozpraw. Na moment wyszedł ze swojej akademickiej wieży z kości słoniowej, by osobom niezwiązanym ze światem psychiatrii i psychologii dać publikację, która uczuli je na psychopatyczne zachowania, z którymi w każdej chwili mogą mieć do czynienia. „Od pewnego czasu (...) dramatycznie wzrasta zagrożenie, jakim dla społeczeństwa są machinacje i spustoszenia dokonywane przez psychopatów” – pisze. Problem jest o tyle ważny, „że prędzej stracimy wszystkie oszczędności, oszukani przez sprytnego naciągacza, niż stracimy życie, zaatakowani przez mordercę o stalowym spojrzeniu”.

Rujnowanie życia innym
Książka wyprowadza więc z dość powszechnego błędnego mniemania, że psychopaci to tylko ci, którzy dokonują bezwzględnych morderstw. Że zawsze prędzej czy później na ich koncie pojawiają się spektakularne zbrodnie. Tak nie jest. „Jak można się spodziewać, wielu psychopatów należy do świata przestępczego, ale wielu też pozostaje na wolności, wykorzystując swój wdzięk i kameleonową naturę, aby torować sobie drogę w społeczeństwie i rujnować innym życie. Większość przestępców nie jest psychopatami, psychopatami zaś jest wiele osób, które działają nie całkiem zgodnie z prawem, a pozostają na wolności” – pisze dr Hare.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

paddy
  • paddy
  • 07.07.2012 18:22

Hare i inni badacze tematu często powtarzają, że cały czas nieprzerwanie się z nimi stykamy, tylko nie potrafimy ich odróżnić od reszty. Dopiero konfrontacja z którymś z nich otwiera nam oczy. To jednak przytrafia się wyłącznie osobom bezkompromisowym (kierującym się twardymi zasadami i używającym tylko i wyłącznie swego rozumu w kontaktach ze światem zewnętrznym) lub takim, które mają nieciekawe i zarazem niedoleczone przeżycia z przeszłości. Reszta daje im się mamić, zostając automatycznie wrzucona do drugiego worka - pożytecznych idiotów. Przeczytałem chyba wszystko na ich temat co jest dostępne, kierowany złymi doświadczeniami z tymi świrami. Jeżeli nie potrafię sobie czegoś logicznie wytłumaczyć, odpowiedzi zawsze szukam w fachowej literaturze. Na pewno znałem trzy takie osoby. Pierwsza była modelowym przypadkiem, pozostałe dwie były znacznie lepiej zakamuflowane i inteligentniejsze. Wszystko, absolutnie wszystko co napisali Hare, Stout, Cleckley, Black i inni, pasowało. Nawet kolekcjonowanie noży i białej broni celem uwolnienia się od przywiązania do innych, o którym pisze Black. Takie zachowanie wcale nie jest mało spotykane wśród nich. Planował najbardziej wymyślne intrygi i stał z boku obserwując jak inni skaczą sobie do gardeł. To ich ulubiona zabawa. Jak najmniej się napracować i wywołać totalny chaos. Te ich gierki są nie do rozszyfrowania dla normalnej osoby, stanowią najskrytszą tajemnicę psychopaty, który nigdy nie opowiada nikomu szczegółów tego co sobie umyślił i zaplanował. M. Stout pisze o sytuacjach, kiedy orientujemy się, że jesteśmy w środku takiej gierki. Horror na żywo. Należy się natychmiast wycofać bez względu na koszty. Psychopata mógł nam już w tym momencie potwornie namieszać w głowie. Możemy być kandydatami do poważnej terapii psychiatrycznej. Dodatkowo specjalistów od leczenia tego typu traum w Polsce praktycznie nie ma!!! Oznaki bycia zmanipulowanym to m.in.: poświęcanie zdecydowanie mniej czasu własnym sprawom niż temu w co nas zaangażował psychopata, początek problemów osobistych(podupadły związek, zaniedbywanie rzeczy dla nas najważniejszych - np. rodziny czy kariery zawodowej), angażowanie się w robienie rzeczy poprzednio dla nas nieakceptowalnych, które uważaliśmy za perfidne. Miejcie się na baczności i czytajcie, czytajcie i jeszcze raz czytajcie. To jak na razie jedyna broń do walki z nimi. Zetknięcie się z tą tematyką uświadomiło mi, że świat jest miejscem wyłącznie dla ludzi myślących.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Natalio, jeśli tak, to powiem , że pachnie brzydko.
A wydawało mi się, że jestem tylko obiektywna i w intencjach sprawiedliwa. Ale widocznie mi się wydawało. A może ja też z tych z tytułu powyżej? hehehe ;))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

+
Artykuł napisany w taki sposób, że trudno teraz nie sięgnąć po tę książkę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Barbaro, Twój komentarz pachnie umiłowaniem do AgnieszkiW... Oby tylko intelektualnie. Btw... Interesujące :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

przeczytałam z zainteresowaniem. A komentarz AgnieszkiW, jest niesamowity, wart zapamiętania w dziale aforyzmów. ! co za nalityczne spojrzenie. ! no. no. no . psycholog by się nie powstydził.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+
Psychopata to zwięrzę bardzo nieszczęśliwe, mimo że prawdopodobnie samo o tym nie wie. Skoro brak mu empatii i uczuciowości wyższej, jego życie jest pozorne. Co więcej, warto pamietać, ze jest całkowicie zależny od innych - manipulant jest niewolnikiem manipulowanego. Pozostawiony sam sobie, w obojętności, usycha i ginie...
Kochajmy zatem psychopatów:)
bo i na takie cóś jest miejsce w naszym zróżnicowanym, pluralistycznym świecie. A oni odwdzięczą się nam najpiekniejszą obelgą, na jaką ich stać, i specjalnie dla nas uplotą tymi swoimi kochanymi łapkami jakąś fajną intrygę...
:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tragiczna to sytuacja, kiedy ciemna strona Księżyca, zawładnie umysłem człowieka.
Byłam sklonna wierzyć, że to stan patologiczny, przysparzający takiej osobie wielu cierpień, równocześnie wyniszczający psychicznie osoby z bliższego otoczenia.
Jednak po lekturze artykułu Mii, daję wiarę Jej, a przede wszystkim autorowi polecanej publikacji. +)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za wszystkie plusy, a Czytelniczce24 za podzielenie się z nami swoimi przemyśleniami.

W związku z jej wypowiedzią muszę jednak uczulić na to, że od 1994 r. istnieje wyraźne rozróżnienie między dwoma terminami, które na pierwszy rzut oka zdają się znaczyć to samo. Czym innym są Antyspołeczne Zaburzenia Osobowości, na które składa się zespół antyspołecznych i przestępczych zachowań (które w większości przypadków są wynikiem czynników społecznych), a czym innym Psychopatia, będąca zespołem społecznie dewiacyjnych zachowań i cech osobowościowych (które często ujawniają się już dzieciństwie np. u jednego dziecka, pomimo, że reszta wychowywana jest w takich samych warunkach).

Ludzi, których dotyczy pierwsze zaburzenie rozpoznać jest dużo łatwiej. Dotyczy ono większości przestępców. Z psychopatami jest dużo trudniej, bo w każdej chwili, nieprzerwanie od świtu do nocy odgrywają przed innymi osobami jakieś przedstawienie. Kryją się za maską, którą Hervey Clockley określił właśnie jako „Maskę zdrowego rozsądku”.

Łączy się to z uwagą Bogsiela, że temat jest bardzo osadzony w naszej rzeczywistości. Obecnie paradoks polega na tym, że nie ma jeszcze opracowanych łatwo dostępnych, jednoznacznych i skutecznych metod terapii zarówno dla psychopatów jak i ich ofiar, a już psychopatyczne zachowania się rozprzestrzeniają. Z jednej strony pozwalają na to luźniejsze normy społeczne, bo więcej różnorodnych zachowań jest dozwolonych i wybaczanych. Jednak o wiele groźniejsza jest coraz większa tolerancja dla psychopatycznych zachowań, jeśli tylko nie dochodzi do złamania prawa. Bierze się to prawdopodobnie stąd, że obecne społeczeństwo, a szczególnie to wywodzące się z kultury anglosaskiej, stawia na SKUTECZNOŚĆ w jak najszerszym pojęciu tego słowa. Dlaczego? Odpowiedź na to pytanie znajdujemy w opracowaniu specjalistki terapii uzależnień Aliny Sirdak. Pisze ona:

„Psychopaci żyją obok nas – są naszymi sąsiadami, współpracownikami, szefami, żyją z nami – to nasi ojcowie, bracia, mężowie, partnerzy życiowi. Bywają wybitni w swoich dziedzinach, utalentowani, atrakcyjni, cieszą się na ogół dobrą opinią otoczenia, bywają postrzegani jako ludzie sprawni, efektywni, dobrzy organizatorzy – jako osoby „dające sobie radę” w życiu. Nie ma zatem większych oporów przeciwko psychopatom jako kandydatom do małżeństwa, czy kandydatom na odpowiednie stanowiska w administracji, handlu, usługach itp. Dopiero po jakimś czasie ujawniają się skutki ich negatywnego oddziaływania, jak trudności w życiu indywidualnym, konflikty międzyludzkie, a nieraz wręcz klęski społeczne (gdy zostają przywódcami)”.

Skupienie i zachwyt nad czymś co jest postrzegane jako skuteczność psychopatów, powoduje, że z zasięgu przemyśleń i ocen uciekają metody ich działania wyrządzające wiele szkód, a przynoszące korzyści w istocie tylko psychopatom.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Trudny temat, ale jak bardzo osadzony w otaczającej nas rzeczywistości...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo duży plus za polecenie tej lektury.
Kilka lat temu pewnie nawet nie zwróciła bym uwagi na poruszony temat, kojarząc psychopatologie podobnie, jak przypuszczam, że sądzi ogół społeczeństwa - za psychopatologiczne uznając rodziny, dotknięte alkoholizmem lub narkomanią, bo to najbardziej jest widoczne. Psychopatologiczne zachowania w rodzinie, w której na zewnątrz wszystko jest poukładane - rzadko kiedy są dostrzegane. Jest to wręcz nie do uwierzenia, że mogło by być inaczej wewnątrz takiej rodziny.
Myślę, że psychopatologie wytwarza brak miłości i wzajemnego szacunku w rodzinie, co zostaje zastąpione dulszczyzną i hipokryzją, wypełniającą każdą lukę w dopełnianiu miłości własnej, do której świadomości nie dociera, że jest niszczącą. W rodzinie bez miłości, rodzice zabiegają o uczucia dzieci, paradoksalnie łamiąc tym ich kręgosłupy moralne. Pozostają nieświadomi, że o autorytet nie walczy się, ale wzbudza się swoją postawą.
Wzrastający w takim klimacie młody człowiek już uczy się manipulacji rodzicami, którzy zawiedzeni sobą, żyją iluzją miłości dziecka, o którą walczą, gubiąc w tym swój autorytet.
Nie jestem psychologiem, więc moje wnioski mogą być błędne, bo opierają się tylko i wyłącznie na obserwacji bez podstaw wiedzy psychologicznej. Spostrzeżenia te pozostawiają jednak we mnie wrażenie, że tak wychowuje się pokolenie bardzo zagubionych ludzi, w których zachowania psychopatologiczne w pozie wyższości, lekceważącej otoczenie nie zawsze są wynikiem złej woli - często objawiają się nieświadomą samoobroną przed kompleksem niższości, który też nie zawsze jest zasadny.
Młody człowiek wewnętrznie bardzo uczuciowy, o wysokim stopniu inteligencji niespodziewanie kłębi się wśród własnych sprzecznych emocji, nieświadom, że sprawia przykrość otoczeniu, bo to on czuje się pokrzywdzonym.
Dlatego właśnie najtrafniejszym określeniem trudnego tematu jest przytoczony cytat:
"Dla osób, które pomyślnie przeszły proces uspołecznienia, wyobrażenie sobie świata takim, jakim jawi się on psychopatom, jest prawie niemożliwe."
Polecaną książkę przeczytam z dużym zainteresowaniem.
Przekonana jestem, że jest to pozycja godna uwagi, podobnie jak książka, której autorką jest psychoanalityk i terapeutka Marie-France Hirigoyen "Molestowanie moralne" - Perwersyjna przemoc w życiu codziennym.
Mottem wprowadzenia do książki są słowa Pierre Desproges:
"Słowem, powiedzianym w odpowiednim momencie,
można zabić lub upokorzyć,
nie brudząc sobie rąk."
Trafnie dobrany we wstępie cytat, przemawia wyjaśnieniem na czym polega nieświadomość podstępnie niszczącej patologii molestowania moralnego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.