Facebook Google+ Twitter

Robert Kudelski: Porażki mnie mobilizują

Jest absolwentem Łódzkiej Szkoły Filmowej. Po studiach związał się Pan z Teatrem Nowym w Warszawie. Zanim ukończył studia, został laureatem pierwszej nagrody na Festiwalu Piosenki Francuskiej w 1997, a rok później laureatem Przeglądu Piosenki Aktorskiej. Rozmowa z popularnym aktorem z serialu „Na Wspólnej” – Robertem Kudelskim.

Robert Kudelski. / Fot. Glinka AgencyPoczątki Pana kariery do pasmo sukcesów. Czy będąc nastolatkiem, wiedział Pan już, że swoje życie zawodowe zwiąże ze sceną: śpiewem i aktorstwem?
– Rzeczywiście, gdy Pani wymienia te wszystkie moje małe i te większe sukcesy, to wszystko wygląda imponująco. Ale łatwo nie było. W tych dwóch zdaniach zawarła Pani 4 lata ciężkiej pracy. Będąc nastolatkiem nie zdawałem sobie sprawy z tego, co to w ogóle znaczy być dorosłym, odpowiedzialnym człowiekiem, a co dopiero myśleć o wyborach na całe życie.

Zadebiutował Pan w 1997 roku w sztuce „Romeo i Julia” Szekspira, wyreżyserowanej przez Adama Hanuszkiewicza. Od tego czasu współpracował Pan wielokrotnie z Hanuszkiewiczem występując między innymi w takich sztukach jak: "Ballady i romanse", "Pogoda ducha" oraz "Chopin jego życie". Jak wspomina Pan swój debiut i współpracę z tym wybitnym polskim reżyserem?
– Adam Hanuszkiewicz jest ikoną, jest jednym z ludzi, którzy mieli i mają nadal wpływ na naszą narodową tożsamość. Niestety we współczesnej Polsce nie ma miejsca dla takich ludzi. Dzisiaj tryumfuje nienawiści i pogarda bliźniego. I to w społeczeństwie deklarującym się jako głęboko wierzące. Uniwersalne wartości skarlały. To mnie oburza i budzi mój sprzeciw. Zaistniałem dzięki Hanuszkiewiczowi i to właśnie dzięki niemu chce dziś Pani ze mną rozmawiać. Mówiąc o Adamie Hanuszkiewiczu nie można użyć innych słów jak: wielki, wybitny, błyskotliwy, przyzwoity, intelektualista.

Pierwszą większą rolę na małym ekranie zagrał Pan w „Przeprowadzkach” w reżyserii Leszka Wosiewicza. Preferuje Pan pracę na deskach teatru czy raczej woli Pan, przynoszącą dużą popularność i finansową stabilność, pracę przy serialach?
– Moje preferencje nie mają tu znaczenia. Staram się być solidnym rzemieślnikiem, który uczciwie wykonuje swoją profesję. Każdy dąży do spokoju, poczucia bezpieczeństwa i równowagi. Ja również. Dziękuję opatrzności, że moja zawodowa droga jest taka, jaka jest. Daje mi wolność umysłu, niezależność finansową i możliwość spełniania marzeń, nie tylko własnych.... Praca w teatrze różni się od pracy przed kamerą. Bez teatru nie mogę żyć, film daje swobodę finansową i satysfakcję. Odwieczna walka - być czy mieć. Ja staram się szukać konsensusu. Szanuję siebie, swoje wybory i swoją pracę.

Na swoim koncie ma Pan udział w serialu: „Na Wspólnej”, „Na dobre i na złe”, „Klan”, „Złotopolscy”. Jak ocenia Pan poziom polskich seriali?
Robert Kudelski. / Fot. Akpa– Prawdę mówiąc możemy mówić o „Złotopolskich” i „Na Wspólnej”. Pozostałe seriale to dla mnie nic nieznaczące epizody. A jeżeli chodzi o poziom, to pewnie spodziewa się Pani, że go skrytykuję. Otóż nie. Poziom większości jest bardzo wysoki. Jednak najważniejszym kryterium jest sympatia telewidzów. Każdy z seriali ma swoich fanów i dopóki zasiadają oni niemal każdego dnia o stałej porze przed telewizorem, by śledzić losy ulubionych postaci, dopóty warto jest to robić.

Na jednej ze stron internetowych czytamy, że zna Pan biegle język rosyjski i francuski, a teraz uczy się jeszcze angielskiego. Chce Pan zostać poliglotą? Czy władanie kilkoma językami jest przydatne w zawodzie aktora?
– W dzisiejszych czasach władanie przynajmniej jednym z języków obcych powinno być standardem. Nie radziłbym doszukiwać się w tym czegoś specjalnego. Czasami znajomość języków w zawodzie aktora przydaje się, ale bym tego nie przeceniał. Uczę się języków, bo chcę być rozumiany. Podróżuję, poznaję świat, ludzi, rozmawiam z nimi, poznaję ich pogląd na świat, uczę się od nich tolerancji. Muszę ich rozumieć, żeby się na nich nie zamykać i żeby nie pozostawać na marginesie tego, co ciekawe.

Co daje Panu największe zadowolenie w pracy?
– Samo jej wykonywanie. Nie ma nic piękniejszego jak robić to, co się kocha, z radością iść do pracy i jeszcze dostawać za to pieniądze.

Kto jest Pana aktorskim ideałem?
– W jednym z wywiadów zażartowałem, że aktor nie może wzorować się na innych aktorach, tylko szukać swojej drogi i ten periodyk napisał, że przewróciło mi się w głowie, bo sam jestem dla siebie autorytetem i ideałem. Ale wbrew tej nieprawdziwej opinii szanuję i podziwiam kilku wspaniałych aktorów. Niezmiennie od paru lat uważam, że najwybitniejszą polską aktorką ostatnich kilkunastu lat jest Maria Pakulnis. Doskonała zarówno w filmie, jak i w teatrze. Tylko nikt, jak do tej pory, nie potrafi napisać wybitnego scenariusza dla wybitnej aktorki.

Pana kolega po fachu, Maciej Zakościelny, w swoich publicznych wypowiedziach akcentuje własne motto mówiące, że: „Być dobrym aktorem, to znaczy być dobrym człowiekiem”. Zgadza się Pan z opinią Maćka?
– Znam kilku dobrych aktorów, którzy są okropnymi ludźmi i odwrotnie. Więc nie zgadzam się z tym pięknym motto.

Pana ulubione pozazawodowe zajęcie, hobby?
– Podróże i spotkania z moimi przyjaciółmi.

Co najbardziej drażni Pana u kobiet, a jakie cechy charakteru najbardziej ceni?
– Odpowiadając na to pytanie musiałbym przyznać, że mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus. Drażnią mnie u ludzi - bez względu na płeć - głupota, wstecznictwo, egzaltacja, gardzę zawiścią i mściwością. Cenię w ludziach empatię, humor i optymizm.

Fiodor Dostojewski mawiał, że „bez cierpienia nie rozumie się szczęścia”. Czy cierpienie, niepowodzenia, przeciwności losu zniechęcają Pana, czy wręcz odwrotnie, napędzają do działania?
– Porażki mnie mobilizują. Mam potrzebę ciągłego udowadniania, że jestem, że potrafię itp. A słowa Dostojewskiego dotykają sedna.

Starożytny grecki poeta Menander pisał: „Trud człowieka uczciwego zawsze zaowocuje”. Czy Pana zdaniem, w dzisiejszym świecie, w którym coraz częściej liczą się układy, znajomości, tzw. plecy, warto być uczciwym? Prawdomówność jeszcze popłaca?
– Układy, koneksje i znajomości zawsze były, są i będą. I ani Pani, ani ja, nie mamy na to wpływu. Wpływ mamy na nas samych, więc eliminujmy te negatywne zjawiska z własnego życia. A uczciwość nie podlega dyskusji. Człowiek oświecony, humanista, nie ma innej alternatywy jak dążyć do tego, aby być uczciwym i prawdomównym.

Lubi Pan szybkie samochody? Pociąga Pana hazard, ryzyko? Jest Pan typem macho?
– Jeżdżę ostrożnie, hazard mnie nie pociąga. Jeśli chodzi o ryzyko, to ryzykuję tylko wtedy, kiedy nie mam innego wyjścia. Wolę negocjacje i porozumienie. A jeśli chodzi o macho to proszę ze mnie nie żartować. Macho to są Małaszyński i Szyc.

Wygrywa Pan w totolotka dużą sumę pieniędzy. Na co przeznaczyłby Pan nagrodę?
– Spłaciłbym kredyt mieszkaniowy a resztę dałbym tym, którzy tego potrzebują. Mnie wystarcza to co mam.

Proszę zdradzić nam swoje najbliższe zawodowe plany?
– Sesja i serial za granicą. Perspektywa dwóch reżyserii teatralnych, serial „Na Wspólnej”, nagranie płyty i wielki koncert ze wspaniałą światową muzyką, który zrealizuję, choć niektórzy mówią, że na pewno to mi się nie uda.

Dziękuję za rozmowę!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

1. Przygotowanie do wywiadu świetne. Widać, że czytałaś przed rozmową. Rzetelna jesteś.
2. Niemniej (aż za) grzeczny ten wywiad. Postać ułożona - fakt, ale zawsze można coś odpowiednim pytaniem wykrzesać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

wywiad dobry, a aktor... cóż dla mnie role w telewizyjnych tasiemcach to rozmienianie się na drobne, no ale żyć trzeba pewnie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pluusik ;-) Dla szefowej =P

Komentarz został ukrytyrozwiń

+
tak, materiał jest spoko, choć sama postać pana mnie za bardzo jest znana.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Ilona, robisz bardzo sympatyczne wywiady :) Szkoda, że te materiały są tu słabo zauważane...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.