Facebook Google+ Twitter

Robert Lewandowski dokonał niemożliwego! Co jeszcze przed nim?

Nie milkną echa wczorajszego historycznego wyczynu Roberta Lewandowskiego. Polak po wejściu na boisko w drugiej połowie meczu z Wolfsburgiem strzelił 5 bramek w 9 minut. Czy teraz może dokonać innych, pozornie niemożliwych rzeczy?

Przed spotkaniem z Wolfsburgiem polski napastnik był poobijany. Pauzował w weekendowym meczu z Darmstadt, ale Guardiola zapowiadał, że nie wygląda, jakby coś bardzo go bolało. Mimo wszystko nie zdecydował się wystawić go do gry przeciw wicemistrzowi z ubiegłego sezonu. W pierwszej połowie Bayern był jednak na tyle bezproduktywny z przodu, że hiszpański szkoleniowiec nie czekał ze zmianami. Od początku drugiej części meczu posłał w bój Lewandowskiego (wraz z Javim Martinezem), aby odrobić jednobramkową stratę. Nawet on jednak nie spodziewał się, że w do 60. minuty mecz się właściwie zakończy. I to tak zakończy.

- Pytają mnie: co się stało? Odpowiadam! Nie mam pojęcia! – mówił po meczu Guardiola. Piłkarze Bayernu po meczu też nie potrafili wyjść z podziwu. - To było niewiarygodne doświadczenie. Lewy napisał dziś historię futbolu – skwitował Manuel Neuer. David Alaba dodał: - Co za szalony mecz. Lewy, żartujesz sobie?

Robert sam nie potrafił wytłumaczyć takiej formy strzeleckiej. Do piątej bramki każdy jego strzał lądował w siatce. W pewnym momencie gościom z Wolfsburga bardziej opłacało się kryć jedynie Lewandowskiego niż resztę zespołu. - Chciałem strzelać kolejne gole i nie myślałem, co będzie później. To było szaleństwo, wszystko stało się bardzo szybko. To dla mnie wielki dzień w Bundeslidze – mówił rozemocjonowany Polak.

Lewandowski stał się 4 piłkarzem w historii Bayernu, który trafił do bramki pięć razy w jednym meczu ligowym. Ostatni dokonał tego Dietmar Hoeness 25 lutego 1984 roku. Jeżeli chodzi o całą Bundesligę, nikt nie strzelił pięciu goli od 1991 roku. Od nowa natomiast napisał historię rezerwowych, bowiem nigdy wcześniej zmiennik nie zdobył pięciu bramek w jednym meczu.

Wyczyny strzeleckie Roberta niedługo nie będą nas zadziwiać. O sukcesy klubowe z Bayernem też możemy być spokojni. Czy jednak Lewy będzie w stanie dokonać więcej i choćby zadomowić się w topie najlepszych zawodników na świecie? Szanse na Złotą Piłkę obecnie są nikłe wobec wyczynów Cristiano Ronaldo i Leo Messiego w 2015 roku, ale za nimi stawka jest wyrównana. Już pojawiają się u bukmacherów zakłady na to, kto znajdzie się za magiczną dwójką z hiszpańskiego duetu Barcelona-Real. Fortuna przewiduje, że Lewandowski może być blisko pierwszej piątki w tym plebiscycie „France Football”. Jeżeli uplasuje się za Messim i Ronaldo, to można pomnożyć swoją wygraną przez 25. Ten sam bukmacher wróży już także transfer z udziałem Polaka. Jeżeli za rok zmieni klub za więcej niż 60 milionów Euro, co jest normalną stawką na obecnym rynku, to mnożnik wyniesie 2.5. Czy to naprawdę jest obecnie nierealne?

Niekoniecznie. Polski napastnik jest w wieku, kiedy osiąga się szczyt piłkarskich umiejętności. Może jeszcze 5-6 lat pograć na najwyższym światowym poziomie. Jest o 3,5 roku młodszy niż Ronaldo i o rok od Messiego. Jeżeli więc Bayern będzie pod wodzą Guardioli osiągał kolejne sukcesy, a Polska zaskoczy po ewentualnym awansie na EURO2016 za sprawą goli Lewego, to niewykluczone, że Polak będzie wymieniany jednym tchem z najlepszymi kopaczami globu i wyraźniej zaznaczy Polskę na piłkarskiej mapie. Takiej reklamy nasz futbol nie miał dawno. Nikt już nie głowi się pytany o polskich piłkarzy, wymieniając Bońka czy Latę. W Brazylii już teraz Lewandowski potrafi być imieniem nadawanym dzieciom! Po tak nieziemskich wyczynach jak ten wczorajszy, pewne jest, że za trzydzieści lat nadal będziemy mówić o Robercie. Po kolejnych tego typu możliwe, że w kontekście najlepszych w historii futbolu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.