Pozycja materiału w rankingach:
W środę, 2 marca, zdesperowany robotnik z Lublina wszedł na 24-metrowy dźwig i wpierw groził, że skoczy, jeśli nie dostanie zaległej wypłaty, a następnie zapowiedział, iż pozostanie na nim aż otrzyma należną kwotę. Po negocjacjach z policją ostatecznie zgodził się opuścić podnośnik - informuje Tomek Hens, autor W24. Robotnik wywalczył pensję, na którą uczciwie zapracował. Dostał dziś wypłatę.
Pan Grzegorz, robotnik z Lublina, wszedł na dźwig na osiedlu Botanik już po raz drugi. Pierwszą próbę podjął w poniedziałek 28 lutego, ale jeszcze tego samego dnia policyjni negocjatorzy przekonali go do zejścia z dźwigu.
Zapowiedział, że nie opuści go, aż firma budowlana Telbud nie wypłaci mu pensji w wysokości ok. 2 tys. złotych. - Nie zejdę stąd do czasu, póki nie otrzymam ciężko zapracowanych pieniędzy - powiedział mężczyzna naszemu dziennikarzowi Tomaszowi Hensowi, któremu udało się skontaktować telefonicznie ze zdesperowanym robotnikiem.



Zobacz także:
Artykuły
(128)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.21)
Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Studiuję, pracuję, fotografuję, podróżuję. Dużo za mną, ale jeszcze więcej przede mną.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
ja tez nie mam pieniedzy 03.03.2011 17:55
Teraz robotnik nawet nie ma zwiazków zawodowych, któreby broniły go, a gdzie jest bolek????
Stefan Kap 02.03.2011 20:47
A tymczasem nasi tzw politycy zajmują się od rana do nocy kto jakiego bąka puścił w związku ze Smoleńskiem... a nie tym co jest rzeczywistą troską milionów Polaków. I jak tu na nich głosować?
Eugeniusz 02.03.2011 19:51
Szacunek dla tego kolesia...Naprawde moze dzieki niemu reszta otrzyma kase..
Andrzej Sadowski 02.03.2011 17:35
Może to nowy sposób na wyegzekwowanie zaległych wypłat.
Palikot: za śmierć Lecha Kaczyńskiego odpowiada Jarosław
(odsłon: +597)