Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

28011 miejsce

"RockMann" - książka o największej pasji Manna

"RockMann, czyli jak nie zostałem saksofonistą" to niezwykłe wspomnienia słynnego dziennikarza muzycznego i legendy polskiego radia - Wojciecha Manna.

okładka / Fot. wydawnictwo ZnakWojciecha Manna lubię od dawna. Moją sympatię zaskarbił sobie niezwykłym poczuciem humoru, które bardzo cenię u ludzi. Ilekroć oglądałam "Szansę na sukces" śmiałam się z jego żarcików. Żałuję, że już zdjęli ten ją z anteny, bo była to jednym z nielicznych programów muzycznych na poziomie. Dlaczego o tym wspominam? Z uwagi na to, że kilka lat temu Wojciech Mann napisał książkę związaną właśnie z jego największą pasją.

"RockMann, czyli jak nie zostałem saksofonistą" nie jest autobiografią - to raczej książka zawierająca niezwykłe wspomnienia Wojciecha Manna na temat muzyki. Autor spisał przygody i anegdoty z nią związane. Swoją opowieść rozpoczyna od swojego pierwszego radia, gramofonu oraz pierwszej płyty. Jakie były pierwsze kontakty z muzyką Wojciecha Manna? Rozpoczęły się w latach 50. Jak wspomina autor:zawdzięczam je odbiornikowi AGA, który otwierał przede mną magiczny świat eteru. Sąsiadka z piętra, niejaka Marysia, próbowała mnie przekonać, że w skrzynce radiowej siedzą małe ludziki i mówią oraz grają na instrumentach. Twierdziła, że wystarczy rozgrzebać palcem tkaninę umieszczoną z przodu odbiornika, aby dostać się do ludzików. Nie wierzyłem jej, ale ziarenko wątpliwości zostało zasiane.

Anna Jantar / Fot. Weronika TrzeciakMann wspomina także swoje spotkania z artystami z Polski i zagranicy. Dzięki temu możemy poznać kulisy festiwali i koncertów gwiazd rocka. A także opowieści o największych artystów światowego jazzu, któzy przybywając do Polski korzystali z umiejętności Manna jako tłumacza i przewodnika. Niejednokrotnie był także powiernikiem ich trosk.

Możemy także dowiedzieć się ciekawotek na temat jego pracy w radiu - w Trójce oraz Radiu Kolor. A także prześledzić, jak jego hobby stało się zajęciem na całe życie. Mann przemyca także kawałki historii polskiego radia. Wspomina czasy, gdy słuchało się Radia Luxembourg, grupa The Animals bawiła się na warszawskich prywatkach, a sprzęt podczas koncertów podłączano do prądu za pomocą zapałek. Wszystko to przeplata się z takimi ikonami muzyki jak: trąbka Louisa Armstronga, głos Elvisa Presleya oraz dźwięk organów Hammonda.

Muszę przyznać, że to trzecia książka Wojciecha Manna, z którą się zapoznałam Wcześniej były to "Podróże małe i duże, czy jak zostaliśmy światowcami", w której opisał swoje przygody z Krzysztofem Materną oraz "Kroniki wariata z kraju i ze świata", humoreski, w których pojawiają się kultowe postacie znane z audycji "Nie tylko dla orłów". Za kazdym razem autor mnie czymś zaskakuje.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

To prawda.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetna książka. Humor autora nie zawodzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.